Liberalizm obyczajowy opierający się na etyce – normach społecznych, czyli świeckim produkcie mającym zastąpić moralność nie jest i nie może być lepszy od doktryn KK opierających się na moralności najwyższego stopnia, bo moralności Boga. Etyka, to jednak nie to samo co moralność.
Nowoczesne standardy życia, opierające się na liberalizmie obyczajowym, jak na razie pogłębiają tylko, wg mnie, problemy współczesnego człowieka ( spychają go na samo dno zła, rodzącego tylko jeszcze większe zło), któremu się wydaje, że nauka ma odpowiedź na wszystko, dlatego ślepo wierzy w jej przewodnictwo. Tylko dlaczego ludzkość w miarę jej rozwoju zamiast mieć się coraz lepiej, ma się coraz gorzej?
Nowoczesne standardy życia, opierające się na liberalizmie obyczajowym, jak na razie pogłębiają tylko, wg mnie, problemy współczesnego człowieka ( spychają go na samo dno zła, rodzącego tylko jeszcze większe zło), któremu się wydaje, że nauka ma odpowiedź na wszystko, dlatego ślepo wierzy w jej przewodnictwo. Tylko dlaczego ludzkość w miarę jej rozwoju zamiast mieć się coraz lepiej, ma się coraz gorzej?
Bo etyka rozni sie tym od moralnosci, ze nie uruchamia sumienia. Nauka nie ma odpowiedzi na pytanie o sens zycia i nie ma czlowiekowi niczego do zaoferowania oprucz tu i teraz. Moralnosc stala sie przeszkoda w zyciu jak sie chce i w osiaganiu "sukcesu" za wszelka cene.
OdpowiedzUsuńM
Innymi słowami można powiedzieć, że moralność to wartości stałe, natomiast etyka jest zmienna, można ją formować wg potrzeb danej chwili i wg istniejącego systemu?
UsuńHmm! Też myślę, że moralność sama w sobie jest dla człowieka stróżem prawa, podczas gdy etyka wymaga nadzorowania. Gdyby tak nie było, nie potrzebny byłby aż tak bardzo rozwinięty system inwigilacji jaki mamy w czasach nam współczesnych.
Pozdrawiam
Karolina
Moralnosc w dzisiem dniu bazuje sie na normy spoleczenstwa w tym sensie wiekszosc ludzie w danym spoleczenstwie wymga normy ktorym im pasuje. Innymi slowami wyberaja lub wymslaja normy ktory pasuje im w danyck warunkach. Nawet maja w tym poparcie przez demokratycznyh praw. Z przeciwny strony sa grupy spoleczenstwa ktorze chce miec prawa wedlug KK. Wtedy jest walka miedzy nymi. Ta walka moze miec charakter przymocy fyzycznej albo w sejmie miedzy posly. Podobny problemy tocza w innych krajach np. Egypt. A inny kraje jak w Europie, np Francja, Niemcy juz koscily nie maja ta role. Z czasem moze znikac dawny moralnosci i zastepuje nowymi normami spoleczenstwa. I w tych krajach libralism rozszeza w roznych stron i nie wiadomo gdzie jest granica norm. Moze bedziemy w koncu miedzy mlotym i kowadlem. Czyli moral znika a zatepuje etyka. A process demokratyczne pozwala na to.
OdpowiedzUsuńCzyli moralność, jako wartości stałe odchodzi do lamusa? Kościół i jego rola nauczyciela tejże moralności przestaje być potrzebnym ponieważ spełnił już swoją rolę i nie ma niczego więcej do zaoferowania współczesnym, twoim zdaniem?
UsuńNo cóż? Jest wiele racji w tym co piszesz, jednak ja osobiście uważam, że KK przetrwa ponieważ zbudowany jest on na trwałych podstawach, na opoce, którą jest sam Bóg. KK jako jedyny w dzisiejszych czasach nazywa siebie Kościołem Bożym i mimo ataków i nacisków ze wszystkich stron, również od środka, stara się trzymać mierników/moralności Boga i nie odstępować od nich.
Komunizm też przyszedł ze swoimi normami społecznymi podobnie jak obecnie "demokracja" i gdzie dzisiaj on jest?
Bóg dokładnie określił swoje normy i okroił je granicami, moim zdaniem, niczego nam nie zabraniając oprócz tego, co byłoby nam za szkodą, dlatego myślę, że moralność oparta na Jego normach jednak przetrwa.
Pozdrawiam
Karolina
W wykształcenia jestem historykiem. Poza tym obecnie studiuję nauki prawne. Chodziłem na wykłady z filozofii oraz z etyki i doszedłem do wniosku, że wartości chrześcijańskie (choć chwilami wydają się być zbyt radykalne) są lepsze od tego co prezentował świat starożytnego Rzymu i Grecji. Moralność chrześcijańska przemawia do mnie bardziej niż obecna etyka, która mimo wielu plusów gubi się. Etycy w miejsce Absolutu wstawiają słowa takie jak "godność", "życie". Etycy tworzą różne piramidy wartości, mają mnóstwo takich piramid, wiele różnych teorii (sami ze sobą się często sprzeczają).
OdpowiedzUsuńInaczej jest z Kościołem katolickim, który bazuje na Ewangelii. Kościół z byle powodu nie zmienia swojej interpretacji słów Jezusa. Owszem zdarzały się pewne zmiany ale zmiany te zachodziły co kilkaset lat. Pierwsze gminy chrześcijańskie używały jako swojego podstawowego znaku rozpoznania "ryby", a kościół zalegalizowany w IV wieku zaczął kłaść nacisk na znak "krzyża". Pod koniec pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa zaczął się rodzić silny kult ikon. Inny był też Kościół w XI wieku po reformach Leona IX i Grzegorza VII. Kolejne zmiany nastąpiły po soborze trydenckim (1545-1563). Jeszcze inne (moim zdaniem w wielu punktach niekorzystne i szkodzące Kościołowi) zmiany nastąpiły po soborze watykańskim II (1962-1965). Jednak jak już wspomniałem zmiany te wprowadzano powoli, na przestrzeni 2 tys. lat. I zawsze zmian dokonywano pamiętając o fundamencie jakim są Ewangelie.
To temat rzeka. KK ma swoje plusy i minusy. Etyka również ma plusy jak i minusa. Jednak mimo wszystko uważam, że to KK ma więcej pozytywnych przesłanek.
Ja uważam, że religia chrześcijańska, ściślej katolicka jest doskonała, bo Doskonałym jest Ten, Który ją stworzył. Bóg się nigdy nie myli, a wszystko co zapowiedział spełniło się, spełnia i stanie się spełnione, bo Jego słowo raz wypowiedziane nigdy nie traci swojej mocy. On jest opoką niewzruszoną. Morale raz przez Niego ustalone nigdy i przez nikogo nie może zostać zmienione ponieważ jest doskonałe i sprawa jest raz na zawsze zamknięta i nikt na świecie, ani w Kościele nie ma mocy tego zmienić.
UsuńNawet gdyby społeczeństwo, politycy i media chciały inaczej - że wspomnę w tym miejscu chociażby żądanie prawa zawierania małżeństwa przez homoseksualistów, których nota bene Bóg obiecuje wyrwać z korzeniami z Ziemi, taką są dla Niego obrzydliwością. Oni o tym wiedzą i dlatego myślę, nie sięgają do oficjalnej nauki Kościoła, ale do innych liberalnych źródeł, opierających się na ludzkiej filozofii i etyce, którymi zastąpili moralność ponieważ moralność jako niezmienna wartość stała im na przeszkodzie ku wszelkim wyuzdaniom i patologiom społecznym nazywanym dzisiaj wolnością. W tym momencie zatrzymajmy się również na chwilę przy zakazie aborcji, którego zniesienia domaga się część społeczeństwa, czy przy rozwodach, które stały się dzisiaj „złotym” środkiem na rozwiązywanie najbłahszych nawet problemów w małżeństwie, a których Bóg nienawidzi – owocach liberalizmu obyczajowego i zastanówmy się przez chwilę czy to rzeczywiście jest właściwa droga i dokąd tak naprawdę ona zmierza? - i gdyby nawet wszyscy zainteresowani dopięli swego, gdyby nawet wszyscy Papieże byli gejami, to morale Boga pozostanie niewzruszone.
Zwróć uwagę Poszukiwaczu Prawdy, że często zwolennicy tych aktów „wolności” nigdy nie opierają swoich tez na nauce Kościoła, na Ewangeliach, o czym wspominasz, ale zawsze opierają się na bezwartościowych wypowiedziach „znawców” tematu głoszących swoje widzi mi się i dopasowujących je do potrzeb „demokracji” bez względu na cenę jaką przychodzi płacić zainfekowanym nią społeczeństwom, np. coraz bardziej starzejąca się Europa. Popatrz też na to, co się dzieje poza naszym kontynentem, na świecie, który demokracją miał być „zbawiony” – uwolniony od tyranii i zła, od wojen i głodu, a tym czasem tego tylko jest coraz więcej i to właśnie dzięki „demokracji” zastępującej moralność Boga normami społecznymi, etycznymi i niosącej ze sobą jedynie same zaprzeczenia i bałagan we wszystkich dziedzinach życia, jednym słowem chaos.
Bóg jest Bogiem porządku, a zatem można zadać sobie pytanie - kto stoi za tym całym globalnym już dzisiaj liberalnym bałaganem, w którym coraz trudniej jest się współczesnemu człowiekowi odnaleźć?
Serdecznie Cię pozdrawiam
Karolina
Może dlatego, że doktryn KK wciąż jest za dużo ;).
OdpowiedzUsuńMożna mieć i takie wrażenie, chociaż ja osobiście uważam, że doktryny KK opierają się głównie na Dekalogu. Przykazania w nim zawarte, moim zdaniem, nie są wcale uciążliwe, ani przestrzeganie ich w niczym nie może człowiekowi zaszkodzić, czy pozbawić go wolności. Bo czyż np. „Nie cudzołóż! Jest czymś złym? Czymś co pozbawia człowieka czegoś dobrego? Czyż nie chroni go przed wieloma boleściami zarówno fizycznej jak i emocjonalnej natury?
UsuńCzy współczesny człowiek opierający swoje postępowanie na normach społecznych, na zmieniającej się wg jego widzimisię etyce, zawsze dopasowanej do jego własnego ego pozbawionego empatii jest rzeczywiście czymś dobrym, przysparzającym mu szczęścia? Czy raczej jest źródłem wszelkiego rodzaju patologii i ogromnych problemów społecznych?
Serdecznie Cię pozdrawiam
Karolina