poniedziałek, 20 stycznia 2014

NIENORMALNOŚĆ


Aby rozwijać gospodarkę kraju nie wystarczą tylko chęci, trzeba też mieć idee, marzenia i wizje co do tego jak ta gospodarka ma wyglądać, czego dla naszej Ojczyzny chcemy i dążyć do urzeczywistniania tej wizji. Trzeba też, tak sądzę, by nasi politycy opierali się na historii, czerpiąc z niej naukę, by nie popełniali ciągle tych samych błędów. Aby to robić odpowiedzialni za Polskę i Polaków politycy powinni pracować przede wszystkim głową. Dlaczego tak nie jest?

Ponieważ politycy w naszym kraju sami się powołali na te funkcje, które pełnią, a raczej skorzystali z nadarzającej się okazji, by zaistnieć i poprawić jedynie swój własny, osobisty status, a nie całego Narodu. Byli to i nadal są ludzie niewykwalifikowani, moim zdaniem, nie przygotowani do pełnienia tak ważnych funkcji w państwie, do rządzenia nim.

Przypuszczam, że zaraz po przewrocie, to nierówne jarzmo w jakie się przedstawiciele „Solidarności” zaprzęgli ich przerosło (bo przecież nie o to im chodziło od początku, by przejąć władzę, ale o to, by poprawić swój byt), było ponad ich siły i ponad ich świadomość. Władza spadła na nich niespodziewanie, dlatego stali się łatwo sterowalnymi marionetkami (np. Wałęsa) przez nie tylko światową finansjerę, ale i przez ówczesne krajowe mózgi – „byłych” komunistów, z których co sprytniejsi w zaistniałej sytuacji dostrzegli szansę dla siebie nie tylko na wyrwanie się ze służby partyjnej, ale i na wzbogacenie się głównie z wyprzedaży czego się tylko da z majątku narodowego i jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej przemienić się z dnia na dzień w „kapitalistów” pełną gębą i to „demokratycznych” kapitalistów.

Była to dla nich świetna okazja, by zająć miejsce elit i to tych przedwojennych, bez narażania siebie samych w razie niepowodzenia „Solidarności”. Taki śmieszny Wałęsa i jemu podobni niedouki byli tylko przykrywką tych, którzy i wtedy i dzisiaj naprawdę rządzili i rządzą Polską i to wcale nie dla jej dobra, nie dla dobra Polaków jak widać.

Dzisiejsi politycy są jak kameleony – zmieniają nie tylko barwę i to natychmiast kiedy tylko nadarza się okazja na osobisty sukces, lecz również wypierają się wyższych wartości. Właśnie to sprawia, że nie mają żadnych skrupułów. Kraj i Naród znaczą dla nich tyle, co NIENORMALNOŚĆ!

niedziela, 12 stycznia 2014

POLITYKA BEZSENSU I ABSURDU. W odpowiedzi na komentarz Abu Adema

No właśnie! Tylko rząd składający się z idiotów, bądź wrogów państwa może prowadzić taką politykę bezsensu i absurdu.

Kwiat narodu, młodzież potrzebna jest we własnym kraju by go budować i rozwijać. Nie bez powodu mówi się, że: „Młodzież to przyszłość Narodu”. Dzisiejsi politycy jakby zapominają o tej prawdzie i nie robią nic by młodych zatrzymać w Kraju. Wygląda na to, jakby robili to celowo. Oni chcą wypędzić z Polski tylu młodych ilu się tylko da skazując ich bezrobociem i brakiem perspektyw na tę banicję.

Pozbywać się młodzieży, na dodatek wszechstronnie wykształconej, marnotrawić tyle dobra narodowego, podsyłać ich jako już gotowy produkt, że tak brzydko się wyrażę, krajom zachodnim, to moim zdaniem jest ZDRADA. Przecież gołym okiem widać, że Naród polski się starzeje. Polityków więc priorytetem powinno być robienie wszystkiego by młodych zatrzymać w Kraju, stwarzając im warunki do rozwoju, dając im do tego możliwości tak by widzieli swoją przyszłość w swojej Ojczyźnie.

Człowiek musi pracować żeby żyć samemu i pomóc żyć swojej rodzinie. Gdy tej pracy nie ma w Kraju, bo pseudo politycy pozbawili nasz Kraj jego przemysłu w pierwszym rzędzie tuż po przeprowadzonej transformacji (idiotyzm do potęgi entej), gdy następnie nic z tym fantem nie robią, nie budują nowych fabryk, tylko zadłużają Polskę i pożyczone pieniądze przeznaczają jedynie na konsumpcję, na niewytłumaczalnie drogą infrastrukturę (przy okazji oszukując i doprowadzając do ruiny ekonomicznej jej podwykonawców CHCĄCYCH WIDZIEĆ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ W SWOIM KRAJU), czyniąc w ten sposób z Polski bezproduktywną kolonię Unii, to można się dziwić, że młodzi Polacy są zmuszeni opuszczać swój DOM?

Przecież tu nie potrzebni są tłumacze, by rozumieć, że ta ich polityka jest nastawiona na zrujnowanie naszej Ojczyzny.

sobota, 11 stycznia 2014

Stańcie się wreszcie odpowiedzialni

Uparcie twierdzę, że dzisiejsze emigracje ludzi młodych to jest banicja, czyli przymus wyjazdu za granice spowodowany brakiem pracy, a tym samym środków do życia we własnym kraju.

Twierdzę też, że dzisiejsi politycy zamiast szukać rozwiązań na to jak stworzyć więcej miejsc pracy w Polsce, produktywnych miejsc pracy, by zatrzymać młodych w kraju, idą po najmniejszej linii oporu i w ten sposób zasilają polską siłą roboczą rynek państw zachodnich. Wzbogacają kraje zachodnie przez okradanie własnego Kraju. To jest przecież chore! W ten sposób, moim zdaniem, działają oni na szkodę własnej Ojczyzny. Ograbiają ją z przyszłości Narodu, tak jak by chcieli i ten Naród i Polskę pognębić. Mało, że Polska się starzeje, to jeszcze zadłużana jest po uszy. Pytam się – kto i kiedy w tej sytuacji spłaci te długi?

Po to wybieramy polityków, by zachować porządek w państwie, by ktoś tym wszystkim, co jest z państwem związane kierował i pełnił nadzór nad rozwojem całości dla dobra wszystkich. To tak jak w rodzinie. Gdy głowa domu bierze za nią odpowiedzialność, to robi wszystko by rodzina dobrze się czuła i by dobrze się jej powodziło. Otrzymuje za to zaufanie, szacunek i przywiązanie. Członkowie rodziny chętnie współpracują ze sobą dla wspólnego dobra i nie muszą uciekać z domu, by szukać szczęścia gdzie indziej.

To bardzo proste. Najwyższy już czas panowie politycy byście wreszcie wzięli odpowiedzialność za dom, którego staliście się głową, za Polskę i rodzinę w niej mieszkającą, Polaków. Najwyższy już czas abyście przestali marnotrawić powierzone wam dobro i mienie narodowe, byście przestali pozbywać się z Polski wszystkiego co w niej jest najlepsze i w ten sposób doprowadzać ją do statusu zastawu za długi. Stańcie się wreszcie odpowiedzialni albo ustąpcie miejsca tym, którzy potrafią takimi być!

czwartek, 9 stycznia 2014

Już NIGDY nie mówię NIGDY

Kiedyś myślałam, że nigdy z mojej ukochanej Polski nie wyjadę. Owszem na wycieczkę, ale nigdy na stałe. I bardzo się myliłam. Oczywiście wolałabym żyć na własnej ziemi i pod własnym niebem, ale w życiu tak już chyba jest że często dostajemy od niego to czego nie chcemy, o co nie prosiliśmy i nie zabiegaliśmy. Właśnie dlatego już nigdy nie mówię nigdy. Człowiek nie może wiedzieć co go jutro spotka.

Nietypowa przyjaźń

Z zamyślenia wyrwał mnie telefon przyjaciółki. Trochę nie typowa jest ta nasza przyjaźń, bo na odległość. Mieszkamy w różnych miastach, oddalonych od siebie o ok. 200 km. Widujemy się niezmiernie rzadko, za to często rozmawiamy przez telefon. Jesteśmy dla siebie nawzajem, o ile mogę tak powiedzieć, ostoją i terapeutkami. Ta przyjaźń już trwa dwa desenia i nie zmienia się w swojej formie. Wiemy o sobie wszystko, no, prawie wszystko, ponieważ są sprawy, których nigdy nie poruszamy z tej prostej przyczyny, że są one zbyt intymne i prywatne, nie nadające się do dzielenia się nimi nawet z najlepszą przyjaciółką.

- I jak się dzisiaj czujesz moja droga?
- Co mam Ci powiedzieć? Nie wiem jak się czuję, jestem jak zawieszona w próżni.
- Nie zamartwiaj się, to tylko kwestia czasu.
- Mam taką cichą nadzieję, co nie zmienia faktu, że powoli zaczynam mieć wszystkiego dosyć.
- Masz „doła”?
- Na to wygląda! Masz drabinę, to mi ją podaj.
- Nie mam! Nie wiem jak mogłabym Ci pomóc.
- Już mi pomogłaś swoim telefonem i okazaniem zainteresowania bez zbędnych i dociekliwych pytań.
- Czuję, że znalazłaś jakieś wyjście z sytuacji.
- Nie jestem tego taka pewna.
- Ale ja jestem. Wiem, że i tym razem dasz radę, jak zawsze zresztą.
- Też to wiem, tylko jakim kosztem?
- Podziwiam Twoją siłę.
- Ja natomiast nie! Czasami chciałabym być tylko słabą, rozkapryszoną kobietką i po prostu jedynie być.
- Ja też!
- Ocho! Czuję, że nie tylko ja mam „doła”. Co Tobie leży na sercu?
- Głowa mnie boli i tam takie inne bzdury mi doskwierają!
- Dzwonisz do mnie z pracy?
- Nie! Jestem w domu, chora i podobnie jak ty mam wszystkiego dosyć!
- No to już jesteśmy dwie nieszczęśliwe, szczęśliwe, że mamy siebie nawzajem i możemy sobie razem ponarzekać!

Ha ha ha! Zaczęłyśmy się śmiać i nagle poczułyśmy jak powoli pozytywna energia wraca do nas.

- Głowa do góry moja droga, będzie dobrze.
- Nawzajem. Prześpij ten ból głowy.
- Tak właśnie zrobię!
- Do usłyszenia jutro!
- Pa! Miłej reszty dnia Ci życzę.
- I ja Tobie!

Telefon cichnie. Wycisza się również mój wewnętrzny niepokój. Czuję jak pozytywna energia wypełnia moje całe ja. Znowu chce mi się żyć, działać i śmiać. Tak niewiele, a może aż tak wiele potrzebuje człowiek by odzyskać nadszarpnięte siły i wiarę w siebie – wystarczy czyjeś serce, ucho, dobre słowo, odrobina współczucia, poświęconego czasu. Tego dokonać może jedynie prawdziwa przyjaźń, która potrafi czytać między wierszami.

Naiwne pytania?

Brakuje mi zimy. Zaczęłam za nią tęsknić, za jej bielą i ciepłym chłodem, za drobnym puchem spadającym z nieba na mnie podczas jazdy rowerem czy spaceru. Mroczne dni, ni to jesienne, ni to wiosenne wyciskają bezlitośnie swoje piętno na psychice i to nie tylko mojej. Na ulicach da się zauważyć pełno chodzących smutasów, szukających światła, jak latem cienia, by się w nim schronić przed otaczającym ich mrokiem. Jednak i to nie pomaga. Sztuczne światło nie otula człowieka i nie pieści go delikatnym dotykiem ciepła. Jest takie zimne i nieczułe! Nawet nie ma się już siły by narzekać na to zimy zbuntowane oblicze, tak jak narzekamy na lato podczas jego upalnych dni.

Dziwne są te zawirowania w naturze. W Stanach zamiecie śnieżne i mróz dochodzący do -50 stopni, u nas ciepła chociaż mroczna, zraszana deszczem zima. A przecież wystarczy tylko spojrzeć na mapę świata by się przekonać, że powinno być raczej odwrotnie. Zatem co się dzieje? Czym podyktowana jest aż taka zmiana?

Naiwne pytania?

Być może!

Jeżeli jednak znamy na nie odpowiedź, to dlaczego nic nie robimy z tym fantem?

Tak! Trudno jest przyznać się człowiekowi do tego, że wszystkiemu jest winny jedynie człowiek. Lepiej jest zrzucić winę na bydło rogate! (?)
Tylko moim zdaniem, wśród bydła, człowiek jest niestety największym bydlakiem.

niedziela, 5 stycznia 2014

To nie jest niemożliwe

„Ciężko dziś wierzyć w zasady, a jeszcze ciężej je stosować.” *

To prawda, ale prawdą jest też to, że nie jest to niemożliwe.

Pomyśl, co by było, gdyby wszyscy pędzili tylko za materializmem, jaki smutny byłby wtedy świat? Bez wartości, bez empatii, miłości, bez dostrzegania prawdziwego, a nie plastikowego piękna. Poza tym, o czym rozmawiać ze skarbonką, albo z robotem zanurzonym tylko w zdobywaniu coraz to większego majątku, a nie mającego czasu na zauważenie, że życie to coś o wiele więcej?

Ja lubię moje, pełne poświęceń życie, jego wartość jest bezcenna. Czuję, że naprawdę żyję, a moje życie ma niepodważalny sens, jest potrzebne tym, których kocham. A wszystko inne traktuję jako dodatek, jako bonus za stawianie zasad i wartości na pierwszym miejscu. To się naprawdę opłaca.
..............................................
* (cytat) Przesłanka rozumowania Portiera

sobota, 4 stycznia 2014

czwartek, 2 stycznia 2014

Człowieczeństwo sumą doświadczeń


Gdy ukończyłam dwanaście lat .. . Wtedy to życie okrutnie mnie sponiewierało rękami takich jak ja wówczas, małych istot. Z jednej strony dokopało mi, z drugiej sprawiło, że zrozumiałam tak bardzo wiele w tak krótkim czasie, bo tylko w ciągu jednego roku szkolnego. Ale to nie ważne! Ważne jest to, że od tamtego czasu paradoksalnie lubię ludzi jeszcze bardziej, podziwiam ich geniusz, którego posiadaczem jest każdy z nas. W mniejszym lub większym stopniu, ale każdy, bez wyjątku, chociaż nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, nie każdy taż potrafi ze swojego geniuszu zrobić dobry użytek. To prawda, że od wszystkich ludzi możemy się czegoś nauczyć, także od wrogów. Od tamtego czasu wiem, że to co człowieka nie zabije, wzmocni go. Jest tylko jeden warunek – nie wolno przechodzić obojętnie obok cudzych, a tym bardziej własnych doświadczeń, bez czerpania z nich nauki i wyciągania właściwych wniosków.

Zamknęłam się w sobie! Stałam się ostrożna, przewidująca, stałam się obserwatorem ludzkiego zachowania. Z radosnego dziecka przemieniłam się w dorosłą osobę. Małe potworki ukradły mój uśmiech, moje dzieciństwo. Droga „krzyżowa” dziecka, której autorami były inne dzieci ukształtowała moją osobowość w największym stopniu.

Nikt mnie nie przekona, że dzieci nie potrafią być okrutne, albo, że nie kłamią. To mit! Dzieci, to geniusze kłamstwa, manipulacji i bezwzględnego okrucieństwa. Znacznie później zrozumiałam, że dzieje się tak dlatego, bo dzieci nie są w stanie dostrzec granic. Przekraczają je jakby bezwiednie, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa takiego działania. Nie ogranicza też ich strach, bo nie znają skutków swojego postępowania, nie mogą ich sobie nawet wyobrazić. Mimo iż w tamtych wydarzeniach, ja byłam ofiarą, to jednak na dalszą metę stałam się zwycięzcą, tak sądzę.

Ukradziono mi moje dzieciństwo, to fakt, ale w zamian otrzymałam coś znacznie bardziej cennego i trwałego. Dzięki tym małym ludzikom, w przenośni i dosłownie, poznałam wartość drugiego człowieka i chwil, z których składa się życie. Nauczyłam się cenić każdą z nich z osobna, zarówno te paskudne i złe, jak i te przyjemne i dobre, i być wdzięczną za możność ich dostrzegania, przeżywania i cieszenia się nimi. Poznałam siebie i zrozumiałam moich oprawców i wybaczyłam im z całego serca, wybaczyłam też sobie moją niegdyś nienawiść do nich. Zamiast urazy, chowam w nim raczej wdzięczność za tamte doświadczenia, które były niejako kolejnym życia szlifem na diamencie, jakim w tym konkretnym przypadku była moja osoba.

Tak! Ja przyrównuję ludzi do diamentów, nie wyłączając mnie samej. Jedni są pięknie oszlifowani, inni mają braki do poprawienia, bądź wyraźne skazy, z którymi już nic nie da się zrobić. Poza tym człowiek mimo swojej delikatności jest tak naprawdę twardy jak diament, może więcej znieść niż sam myśli.

Wartość człowieczeństwa człowieka, moim zdaniem, jest sumą raczej bolesnych jego doświadczeń i efektem wyciągniętych z nich wniosków, koniecznie podkreślonym wybaczeniem, potrzebnym bardziej dla własnego niż innych dobra. To w rezultacie staje się plusem dla wszystkich, uczy być właśnie człowiekiem nie pozbawionym ludzkich uczuć. Może to zabrzmi dziwnie, ale myślę, że to właśnie zło napotykane przez nas na co dzień i przeciwstawianie się mu, staje się naszym wychowawcą w tym względzie. Jedni złu ulegają, bo tak jest łatwiej, inni zwalczają je dobrem, bo tak jest może trudniej, ale za to bardziej uszlachetnia człowieka, podnosi jego wartość zarówno w oczach Boga, jak i ludzi.

środa, 1 stycznia 2014

Było pięknie, będzie ...

Nowy Rok, nowe postanowienia, nowe obowiązki w pracy, czekająca nas zmiana miejsca zamieszkania i wszystkiego co z tym związane, oprócz malowanych przeze mnie obrazów. Zmiana nastawienia do większości spraw i zmiana znajomych, tylko nie rodziny i przyjaciół. Oni pozostają ci sami. Tacy moi, kochani, bez których świat byłby nic nie wart. Dla nich nigdy nie byłam i nie jestem ciężarem, podobnie jak i oni dla mnie. Bezwarunkowa akceptacja, miłość.

JAK DOBRZE JEST MIEĆ BLISKICH!!

Gwar prowadzonych męskich dysput w pokoju, przeplatany hałasem biegających wokół dzieciaków, stukanie naczyniami w kuchni wymieszany z szeptem współpracujących w niej ze sobą kobiet powoli ustępuje miejsca wyczekiwaniu. Szampana wypijemy w ogrodzie! W nim przywitamy Nowy Rok życzeniami szczęśliwego, najlepszego, zdrowego, przeplatanymi uściskami, cmokaniem i śmiechem zagłuszanym wybuchami fajerwerków i okrzykami uradowanych podniebnym widowiskiem dzieciaków. Szkoda, że całą rodziną nie mogliśmy być razem.

BYŁO PIĘKNIE!!

Teraz jest cicho i spokojnie. Wszyscy śpią jeszcze smacznie po zarwanej nocy. Ciekawe jaki będzie ten rok? Jakie jeszcze zmiany przyniesie oprócz tych mi znanych?