Żal mi ludzi, dla których szczytem marzeń jest mamona, liczy się tylko pełna kasa, tu i teraz. Oni są naprawdę biedni, to duchowi nędzarze, bo Bóg też jest im niepotrzebny przecież. Mamona im Go zastąpiła.
Ich wnętrzności zamieniły się w brzęczące euro bez pokrycia, no ale przecież wg. nich jest dobrobyt. Nie ważne, że wynika on ze zniewolenia każdego narodu po kolei, ważne, że micha zawsze jest pełna u tych, którym nie chce się pracować na nią. Im wystarcza bycie "szczęśliwą" wycieraczką pod np. niemieckimi drzwiami. Jest to osiągnięcie na miarę wpisu do Księgi Guinnessa. (sic!)
Tacy ludzie mają głęboko w nosie to, co stanie się z ich potomnymi. Nie ważna jest dla nich ich przyszłość, to czy będą niewolnikami, czy ludźmi wolnymi mieszkającymi na swojej ziemi, pod swoim niebem, w swojej Ojczyźnie. Czyżby Bóg się pomylił mieszając ludziom języki podczas budowy wieży Babel?
Nie sądzę! Raczej to ludzie się mylą w swoich zamysłach zbudowania nowej wieży sięgającej nieba w celu detronizacji swojego Stwórcy. Ich zamiary są po prostu żałosne, ponieważ z góry wiadomo, że zakończą się dla nich fiaskiem.
Biedni, puści ludzie, którym się wydaje, że wszyscy wokół nich są tak puści jak oni sami i myślą jak oni, jedynie mamoną i dniem dzisiejszym. Tak jednak nie jest. Nie wszystkich można przekupić przymusem inaczej. Nie zrobisz jak zalecamy, to: Nie pojedziesz, nie wejdziesz, nie sprzedasz, nie kupisz.
Jakież ogromne będzie rozczarowanie budowniczych nowej wieży Babel, gdy okaże się w końcu, że są jedynie tak wielcy, jak dzwon bez "serca", i jak ten dzwon, dzwonią swoją głuchotą na próżno. Coraz mniej bowiem stają się słyszalni.
Eurodzwon ich zawodzi, podobnie jak i dzwon nowego porządku światowego bijący pustymi obietnicami, pustych, pysznych przeciwników Boga. Obietnicami wolności, braterstwa, równości i jedności, co nigdy nie nastąpi z tej prostej przyczyny, że są to obietnice kłamców, możnych tego świata, a nie Boga.
Gdy oni mówią: Wolność, to mają na myśli zniewolenie, gdy mówią o braterstwie, to mają na myśli dzielenie. Równość i jedność są dla nich pustosłowiem, ponieważ są one nieosiągalne ze względu na różnorodność jaka cechuje ludzi z woli Boga i to od samego początku ich zaistnienia.
Budowniczy nowej wieży Babel wiedzą, że są na pozycji przegranej, że nigdy nie przeskoczą doskonałego porządku Bożego i zwyczajnie z premedytacją zwodzą ludzkość.
Do nie tak dawna robili to przy pomocy demokracji, dzisiaj używają do tego ekologii, którą to ideą próbują nawet zastąpić wiarę w Boga. Mają też i trzecie narzędzie do zwodzenia ludzkości, a jest nim ich staro nowa idea komunistyczna, tym razem przybrana w kolory. Sieją zamęt, dzielą aby rządzić, aby póki co, móc żerować na ludzkości. Póki co, ponieważ oni dobrze wiedzą jaki będzie ich koniec, wiedzą, że tej walki z Bogiem nie wygrają.
Nie może być inaczej, ponieważ doskonały porządek Boży jest nie do zastąpienia, właśnie ze względu na swoją doskonałość.
Komu potrzebny jest głuchy dzwon i po co?
Nawet o zbliżającej się burzy nie jest w stanie ostrzec nikogo to bezwartościowe dzieło rąk duchowych nędzarzy, a co dopiero mówić o biciu tegoż wybrakowanego dzwonu aby zapowiedzieć nadciągającą grozę. Jego milczenie nie jest ostrzegawcze, ale zwodnicze. Jego cisza przed niczym nie ostrzega, wprost przeciwnie, usypia czujność aby zabić.
Cisza przed burzą jest zapowiedzią jej nadejścia, tak jak uciszana wiara w Boga jest jedynie złowrogą zapowiedzią Boskiego gniewu.
Wyjdźcie ludzie, póki możecie jeszcze to zrobić, z tego mrocznego świata waszych dopalaczy, waszych dewiacji, w które brniecie z podszeptów szatańskich. To, że zbudować możecie coś lepszego niż to czym Bóg Wszechmogący nas obdarzył jest jedynie złudzeniem. Nie jest bowiem uczeń większy ani mądrzejszy od swojego nauczyciela, tak jak i stworzenie nie jest większe, ani mądrzejsze od swojego Stworzyciela, a niedoskonałe nie jest w stanie zastąpić doskonałego.
Duchowi nędzarze nie mają wam nic do zaoferowania poza nedzą rozciągniętą w czasie. Czuwaj!