Jak zmusić polityków do przejrzenia na oczy?
Jest tylko jeden sposób – obniżyć ich zarobki do najniższej stawki. Ponieważ do póki nie poczują na własnej skórze jak to jest radzić sobie w życiu za tak śmieszną sumę cały miesiąc, do póty nie zrozumieją uciskanych przez siebie zwykłych zjadaczy chleba swoimi nieprzemyślanymi, głupimi ustawami i nic się nie zmieni. W końcu politycy i tak za nic nie muszą płacić. Wszystkimi kosztami obciążają budżet państwa, mówiąc innymi słowami, nas podatników. Mają więc wszystko za darmo łącznie z przejazdami i obiadkami. Po co im zatem tak wysokie wynagrodzenia, jakie pobierają w tej chwili?
Pałace w dzisiejszych czasach powinny spełniać rolę muzeów i ewentualnie placówek do podejmowania zagranicznych gości na wysokim szczeblu, a nie mieszkań nawet dla prezydenta. Prezydent to nie król, to tylko na kilka lat wybrany przez społeczeństwo jego przedstawiciel, który postawił sobie za cel służbę dla Narodu. Jako więc służący tego Narodu powinien mieszkać w warunkach takich samych jak reszta tegoż Narodu. Wtedy jego myślenie nie zostanie skrzywione. Zamiast wydawać państwowe środki na swoje luksusy i fanaberie, przeznaczy je tam, gdzie są one bardziej potrzebne, np. na podwyżkę bieda emerytur, tak by ten stary, schorowany i wysłużony w budowie wspólnego państwa człowiek miał za co żyć, gdy już kupi potrzebną mu medycynę, by nie był zmuszony wybierać pomiędzy medycyną, a jedzeniem. Chyba mu się to należy, nie?
W czasach nam obecnych polityka stała się swojego rodzaju biznesem, co jest nie zgodne z sensem jej istnienia. Dzisiejsi politycy, moim zdaniem, to pasożyci żerujący na swoich narodach. Zamiast uzdrawiać gospodarkę i poprawiać status swoich narodów, wyniszczają je. Świadomie spisują je na straty. Jedyne o co dbają, to jest ich własny byt, ich zasobne kieszenie. Nie mam nic przeciwko temu, że dbają o siebie, ale dlaczego robią to kosztem podatnika?
Weźmy np. pod uwagę podnoszenie wieku emerytalnego dla zwykłego śmiertelnika podczas gdy oni sami już po skończonej kadencji nadal pobierają wysokie gaże za nic nierobienie. Jak nazwać to zjawisko? Jest to przedwczesna emerytura czy najzwyczajniejsza w świecie kradzież? Skoro obywatele są zmuszani do dożywotniej pracy, to dlaczego nie przymusza się do niej politycznych darmozjadów?
Czy nie byłoby sprawiedliwiej w tym sprawiedliwym demokratycznym świecie (?), gdyby jaśnie wielmożni panowie politycy od siedmiu boleści i jeszcze jednej po skończonej kadencji byli zobowiązani wracać do normalnego życia pracy i zarabiać, jak każdy inny obywatel, na swoje utrzymanie aż do osiągnięcia wieku emerytalnego? Może wtedy nie przyszłoby im nawet do głowy okradanie swoich społeczeństw nie tylko z siły roboczej (praca na śmieciowych umowach), ale i prawa do korzystania w ostatnich latach swojego życia z wypracowanej emerytury, co zresztą już kiedyś wywalczyli nasi przodkowie dla nas, opłacając to swoją krwią i to ponoć w niedemokratycznych systemach. Hmm!?
Wszyscy politycy, uważam, powinni po skończonych kadencjach pracować aż do emerytury w zawodach, z których startowali jako posłowie, a nie obciążać podatników i skarb państwa dożywotnimi emeryturami, do których to emerytur wymyślili sobie pozbawić dostępu resztę spracowanego narodu. W końcu, moim zdaniem, nie ma powodu ich dożywotnio nagradzać za nic nierobienie, a co gorsze, za wyraźne działanie na szkodę własnych narodów.
Wystarczy, tak myślę, ograniczyć politykom ich wolność korzystania z budżetu państwa, na który w końcu pracuje całe społeczeństwo danego kraju i pozbawić ich niezasłużonych przywilejów po skończonych kadencjach, a efekt będzie natychmiastowy i zauważalny w tym, że niewielu żyjących obecnie na społecznym garnuszku politykierów zostanie w polityce. Nie będą mieli w tym biznesu złodzieje, to nie będą się pchać do czegoś o czym nie mają zielonego pojęcia, nie będą wtedy działać na szkodę własnego państwa i narodu. A jaka przy tym będzie to oszczędność!!
Ci politycy, którzy po takich reformach zostaną, będą prawdziwymi politykami, takimi z powołania, dla których dobro własnego kraju jest rzeczywiście najwyższym celem. Tacy politycy, którym zależy na swojej Ojczyźnie będą robić wszystko dla niej, bez względu na korzyści własne. I takich właśnie polityków potrzebujemy dzisiaj, moim zdaniem.
Jest tylko jeden sposób – obniżyć ich zarobki do najniższej stawki. Ponieważ do póki nie poczują na własnej skórze jak to jest radzić sobie w życiu za tak śmieszną sumę cały miesiąc, do póty nie zrozumieją uciskanych przez siebie zwykłych zjadaczy chleba swoimi nieprzemyślanymi, głupimi ustawami i nic się nie zmieni. W końcu politycy i tak za nic nie muszą płacić. Wszystkimi kosztami obciążają budżet państwa, mówiąc innymi słowami, nas podatników. Mają więc wszystko za darmo łącznie z przejazdami i obiadkami. Po co im zatem tak wysokie wynagrodzenia, jakie pobierają w tej chwili?
Pałace w dzisiejszych czasach powinny spełniać rolę muzeów i ewentualnie placówek do podejmowania zagranicznych gości na wysokim szczeblu, a nie mieszkań nawet dla prezydenta. Prezydent to nie król, to tylko na kilka lat wybrany przez społeczeństwo jego przedstawiciel, który postawił sobie za cel służbę dla Narodu. Jako więc służący tego Narodu powinien mieszkać w warunkach takich samych jak reszta tegoż Narodu. Wtedy jego myślenie nie zostanie skrzywione. Zamiast wydawać państwowe środki na swoje luksusy i fanaberie, przeznaczy je tam, gdzie są one bardziej potrzebne, np. na podwyżkę bieda emerytur, tak by ten stary, schorowany i wysłużony w budowie wspólnego państwa człowiek miał za co żyć, gdy już kupi potrzebną mu medycynę, by nie był zmuszony wybierać pomiędzy medycyną, a jedzeniem. Chyba mu się to należy, nie?
W czasach nam obecnych polityka stała się swojego rodzaju biznesem, co jest nie zgodne z sensem jej istnienia. Dzisiejsi politycy, moim zdaniem, to pasożyci żerujący na swoich narodach. Zamiast uzdrawiać gospodarkę i poprawiać status swoich narodów, wyniszczają je. Świadomie spisują je na straty. Jedyne o co dbają, to jest ich własny byt, ich zasobne kieszenie. Nie mam nic przeciwko temu, że dbają o siebie, ale dlaczego robią to kosztem podatnika?
Weźmy np. pod uwagę podnoszenie wieku emerytalnego dla zwykłego śmiertelnika podczas gdy oni sami już po skończonej kadencji nadal pobierają wysokie gaże za nic nierobienie. Jak nazwać to zjawisko? Jest to przedwczesna emerytura czy najzwyczajniejsza w świecie kradzież? Skoro obywatele są zmuszani do dożywotniej pracy, to dlaczego nie przymusza się do niej politycznych darmozjadów?
Czy nie byłoby sprawiedliwiej w tym sprawiedliwym demokratycznym świecie (?), gdyby jaśnie wielmożni panowie politycy od siedmiu boleści i jeszcze jednej po skończonej kadencji byli zobowiązani wracać do normalnego życia pracy i zarabiać, jak każdy inny obywatel, na swoje utrzymanie aż do osiągnięcia wieku emerytalnego? Może wtedy nie przyszłoby im nawet do głowy okradanie swoich społeczeństw nie tylko z siły roboczej (praca na śmieciowych umowach), ale i prawa do korzystania w ostatnich latach swojego życia z wypracowanej emerytury, co zresztą już kiedyś wywalczyli nasi przodkowie dla nas, opłacając to swoją krwią i to ponoć w niedemokratycznych systemach. Hmm!?
Wszyscy politycy, uważam, powinni po skończonych kadencjach pracować aż do emerytury w zawodach, z których startowali jako posłowie, a nie obciążać podatników i skarb państwa dożywotnimi emeryturami, do których to emerytur wymyślili sobie pozbawić dostępu resztę spracowanego narodu. W końcu, moim zdaniem, nie ma powodu ich dożywotnio nagradzać za nic nierobienie, a co gorsze, za wyraźne działanie na szkodę własnych narodów.
Wystarczy, tak myślę, ograniczyć politykom ich wolność korzystania z budżetu państwa, na który w końcu pracuje całe społeczeństwo danego kraju i pozbawić ich niezasłużonych przywilejów po skończonych kadencjach, a efekt będzie natychmiastowy i zauważalny w tym, że niewielu żyjących obecnie na społecznym garnuszku politykierów zostanie w polityce. Nie będą mieli w tym biznesu złodzieje, to nie będą się pchać do czegoś o czym nie mają zielonego pojęcia, nie będą wtedy działać na szkodę własnego państwa i narodu. A jaka przy tym będzie to oszczędność!!
Ci politycy, którzy po takich reformach zostaną, będą prawdziwymi politykami, takimi z powołania, dla których dobro własnego kraju jest rzeczywiście najwyższym celem. Tacy politycy, którym zależy na swojej Ojczyźnie będą robić wszystko dla niej, bez względu na korzyści własne. I takich właśnie polityków potrzebujemy dzisiaj, moim zdaniem.
Otoz to!
OdpowiedzUsuń