Piszą i piszą. Wydaje się, że mają sobie tyle do powiedzenia. Dlaczego więc przy spotkaniu pierwszego stopnia nie wiele mówią? Nawet nie wiedzą co mają ze sobą robić, stają się jakby nie z tej ziemi – oderwani jacyś. Kiwając głową na dźwięk mowy jednocześnie stukają palcami w próżni, jakby w niewidzialną klawiaturę uderzali. Są, a jakby byli nie obecni. Zamknięci w świecie wirtualnym do którego natychmiast tęsknią przy każdym z nim rozstaniu. Rzeczywistość stała się abstraktem, coraz ciężej jest im ją pojąć. Komputery to ich małe ojczyzny w świecie nierealnym, zamieszkałe przez komputeroludki przeróżnej maści. Digitalowy świat, digitalowe społeczeństwa, digitalowe rodziny, znajomi, przyjaźnie, digitalowa miłość i digitalowe złudzenie szczęścia. To chyba jakaś pandemia zabijająca normalność!?
Pisze ktoś do ktosia, ktoś ktosiowi odpowiada i tak sobie piszą od świtu do nocy i od nocy do świtu nie wiedząc nawet jaka za oknem jest pogoda. Czy to jeszcze dzień, czy może już noc? Piszą siedząc w domach, czekając na tramwaj, jadąc autobusem i nawet podczas spaceru wpatrzeni w mały ekran swoich komórek, „twarze” swoich digitalowych misiów. Realny świat zostaje w cieniu, jakby obok, jakby nie istniał. Marzę o prawdziwym, zwyczajnym człowieku. Czy może wie ktoś gdzie mogę go spotkać?
Komputeroludki listy do siebie piszą. Cały świat nabrzmiewa słowem niewypowiedzianym, puchnie od zapisywanych myśli, a ja tęsknię za żywym słowem mówionym przy mnie i tylko do mnie. Chcę znowu poczuć jego słodycz. Chyba na głowę upadłam – mieć takie nierealne marzenia!? Chyba zwariowałam!? A może pomyliłam planety i nie na tej co trzeba wylądowałam?
Pisze ktoś do ktosia, ktoś ktosiowi odpowiada i tak sobie piszą od świtu do nocy i od nocy do świtu nie wiedząc nawet jaka za oknem jest pogoda. Czy to jeszcze dzień, czy może już noc? Piszą siedząc w domach, czekając na tramwaj, jadąc autobusem i nawet podczas spaceru wpatrzeni w mały ekran swoich komórek, „twarze” swoich digitalowych misiów. Realny świat zostaje w cieniu, jakby obok, jakby nie istniał. Marzę o prawdziwym, zwyczajnym człowieku. Czy może wie ktoś gdzie mogę go spotkać?
Komputeroludki listy do siebie piszą. Cały świat nabrzmiewa słowem niewypowiedzianym, puchnie od zapisywanych myśli, a ja tęsknię za żywym słowem mówionym przy mnie i tylko do mnie. Chcę znowu poczuć jego słodycz. Chyba na głowę upadłam – mieć takie nierealne marzenia!? Chyba zwariowałam!? A może pomyliłam planety i nie na tej co trzeba wylądowałam?
Ja takze tesknie do normalnych rozmow i zywego kotaktu z czlowiekiem. P/samotny
OdpowiedzUsuń