Prawda jest taka, że mamy kryzys na wszystko i we wszystkim:
Kryzys ekonomiczny, polityczny, gospodarczy, kulturowy, tradycji, wiary, kryzys emocjonalny, rodzinny i obyczajowy. Mamy kryzys człowieka XXI wieku, wieku ogromnego rozwoju techniki i medycyny, ale jednocześnie cofnięcia się ludzi o cały wiek wstecz. Rośnie bezrobocie, beznadzieja, przepaść między biednymi a bogatymi. Ci pierwsi toną w nędzy, ci drudzy pławią się w przesycie wszystkiego. Tym pierwszym brakuje chleba, tym drugim wszystkiego ciągle jest za mało i ich pragnienie posiadania popycha ich ku coraz to gorszemu. Mamy też nadmiar ludzi na naszym ziemskim globie i chociaż ziemia mogłaby wyżywić ich wszystkich, to pazerni twierdzą zgoła coś innego, dlatego usilnie pracują nad tym by pozbyć się nadwyżki w ludziach na różne sposoby. Kilka z nich to:
Dążenie do zalegalizowania aborcji i związków partnerskich, czyli legalnego zahamowania przyrostu naturalnego człowieka. Jednak każdy medal ma dwie strony o czym rządzący nie chcą pamiętać. W krajach wysoko rozwiniętych taka polityka doprowadziła do katastrofalnego niżu demograficznego, co przymusiło te starzejące się społeczeństwa do otworzenia swoich granic przynajmniej na jakiś okres (UE), by zwabić do siebie swoim dobrobytem ludzi młodych z krajów nowo „demokratycznych” w celu utrzymania swojego egoistycznego wysokiego statusu. Ktoś przecież musi pracować i utrzymywać płaceniem podatków wymierające powoli dinozaury i zadbać o nich w czasie ich starczej niedołężności. Brakuje własnych dzieci, to trzeba przywłaszczyć sobie cudze, nawet kosztem ich starych rodziców i kosztem upadku wielu społeczeństw. Najlepiej do tego nadają się ludzie z Europy wschodniej, pracowici i o podobnej kulturze. Podobny eksperyment z narodami Bliskiego Wschodu nie zdał egzaminu, bo i ludzie niezbyt pracowici, kultura zbyt odległa i mentalność z zupełnie innej bajki. Co prawda ludzi na Ziemi ciągle przybywa, ale nie wszyscy są pożądani. Tych niechcianych, zbyt biednych by mogli się rozwijać i na coś przydać, młodych i starych schorowanych rządzące dinozaury, chociaż same już stare i schorowane nie chcą. Tych trzeba się pozbywać różnymi sposobami, bo nie ma z nich żadnego pożytku.
Dążenie do zalegalizowania eutanazji, oczywiście nie w przypadku bogaczy. Im bardzo trudno jest się rozstać z tym światem dlatego na wszystkie możliwe sposoby będą sobie przedłużać życie i za każdą cenę, nawet za cenę życia ludzi młodych sprzedających swoje młode, zdrowe organy, by pomóc swoim rodzinom w przedłużeniu ich wegetacji przynajmniej na jakiś czas. Takim rynkiem ludzkich części zamiennych są najczęściej kraje rozwijające się, ludzie żyjący w skrajnej nędzy.
Prywatyzowanie opieki zdrowia, ograniczanie refundacji leków, co pozbawia ludzi biednych i starych możliwości leczenia się, czyli zwiększa ich umieralność. Przecież o to właśnie rządzącym chodzi. Zmniejszać koszty kosztem ludzi najsłabszych w społeczeństwie. Wyeliminować nie przydatnych.
Przymusowe wysiedlanie ludzi młodych z ich rodzinnych stron przy pomocy likwidowania przemysłu i idiotycznych przepisów hamujących prywatną inicjatywę osób kreatywnych, a więc pozbawienia ludzi możliwości zarobkowych, co jest skutecznym sposobem na przepędzenie niechcianej nadwyżki demograficznej krajów nowo demokratycznych przy jednoczesnym wylewaniu krokodylich łez nad brakiem przyrostu naturalnego. To taki teatr dla ubogich zafundowany przez miłościwie nam panujących.
Wywoływanie wojen to tu, to tam w krajach słabo rozwiniętych, przy jednoczesnym graniu dobrych wujków sponsorujących „charytatywnie” dosięgnięte nieszczęściem kraje. Wszystko to jest grą mającą na celu redukcję ludzi. Słabych, starych, schorowanych nie nadających się już do niczego pozbyć się, a pozostawić jedynie młodych i silnych jako siłę roboczą bez perspektyw dożycia emerytury, ponieważ ich nadmierna eksploatacja uniemożliwi im dożycie do niej, tym bardziej, że wiek emerytalny coraz bardziej będzie się wydłużał. UWAGA! Jesteś chory? Nie przyznawaj się do tego! Przyznanie się grozi UTYLIZACJĄ!
Kryzys ekonomiczny, polityczny, gospodarczy, kulturowy, tradycji, wiary, kryzys emocjonalny, rodzinny i obyczajowy. Mamy kryzys człowieka XXI wieku, wieku ogromnego rozwoju techniki i medycyny, ale jednocześnie cofnięcia się ludzi o cały wiek wstecz. Rośnie bezrobocie, beznadzieja, przepaść między biednymi a bogatymi. Ci pierwsi toną w nędzy, ci drudzy pławią się w przesycie wszystkiego. Tym pierwszym brakuje chleba, tym drugim wszystkiego ciągle jest za mało i ich pragnienie posiadania popycha ich ku coraz to gorszemu. Mamy też nadmiar ludzi na naszym ziemskim globie i chociaż ziemia mogłaby wyżywić ich wszystkich, to pazerni twierdzą zgoła coś innego, dlatego usilnie pracują nad tym by pozbyć się nadwyżki w ludziach na różne sposoby. Kilka z nich to:
Dążenie do zalegalizowania aborcji i związków partnerskich, czyli legalnego zahamowania przyrostu naturalnego człowieka. Jednak każdy medal ma dwie strony o czym rządzący nie chcą pamiętać. W krajach wysoko rozwiniętych taka polityka doprowadziła do katastrofalnego niżu demograficznego, co przymusiło te starzejące się społeczeństwa do otworzenia swoich granic przynajmniej na jakiś okres (UE), by zwabić do siebie swoim dobrobytem ludzi młodych z krajów nowo „demokratycznych” w celu utrzymania swojego egoistycznego wysokiego statusu. Ktoś przecież musi pracować i utrzymywać płaceniem podatków wymierające powoli dinozaury i zadbać o nich w czasie ich starczej niedołężności. Brakuje własnych dzieci, to trzeba przywłaszczyć sobie cudze, nawet kosztem ich starych rodziców i kosztem upadku wielu społeczeństw. Najlepiej do tego nadają się ludzie z Europy wschodniej, pracowici i o podobnej kulturze. Podobny eksperyment z narodami Bliskiego Wschodu nie zdał egzaminu, bo i ludzie niezbyt pracowici, kultura zbyt odległa i mentalność z zupełnie innej bajki. Co prawda ludzi na Ziemi ciągle przybywa, ale nie wszyscy są pożądani. Tych niechcianych, zbyt biednych by mogli się rozwijać i na coś przydać, młodych i starych schorowanych rządzące dinozaury, chociaż same już stare i schorowane nie chcą. Tych trzeba się pozbywać różnymi sposobami, bo nie ma z nich żadnego pożytku.
Dążenie do zalegalizowania eutanazji, oczywiście nie w przypadku bogaczy. Im bardzo trudno jest się rozstać z tym światem dlatego na wszystkie możliwe sposoby będą sobie przedłużać życie i za każdą cenę, nawet za cenę życia ludzi młodych sprzedających swoje młode, zdrowe organy, by pomóc swoim rodzinom w przedłużeniu ich wegetacji przynajmniej na jakiś czas. Takim rynkiem ludzkich części zamiennych są najczęściej kraje rozwijające się, ludzie żyjący w skrajnej nędzy.
Prywatyzowanie opieki zdrowia, ograniczanie refundacji leków, co pozbawia ludzi biednych i starych możliwości leczenia się, czyli zwiększa ich umieralność. Przecież o to właśnie rządzącym chodzi. Zmniejszać koszty kosztem ludzi najsłabszych w społeczeństwie. Wyeliminować nie przydatnych.
Przymusowe wysiedlanie ludzi młodych z ich rodzinnych stron przy pomocy likwidowania przemysłu i idiotycznych przepisów hamujących prywatną inicjatywę osób kreatywnych, a więc pozbawienia ludzi możliwości zarobkowych, co jest skutecznym sposobem na przepędzenie niechcianej nadwyżki demograficznej krajów nowo demokratycznych przy jednoczesnym wylewaniu krokodylich łez nad brakiem przyrostu naturalnego. To taki teatr dla ubogich zafundowany przez miłościwie nam panujących.
Wywoływanie wojen to tu, to tam w krajach słabo rozwiniętych, przy jednoczesnym graniu dobrych wujków sponsorujących „charytatywnie” dosięgnięte nieszczęściem kraje. Wszystko to jest grą mającą na celu redukcję ludzi. Słabych, starych, schorowanych nie nadających się już do niczego pozbyć się, a pozostawić jedynie młodych i silnych jako siłę roboczą bez perspektyw dożycia emerytury, ponieważ ich nadmierna eksploatacja uniemożliwi im dożycie do niej, tym bardziej, że wiek emerytalny coraz bardziej będzie się wydłużał. UWAGA! Jesteś chory? Nie przyznawaj się do tego! Przyznanie się grozi UTYLIZACJĄ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz