poniedziałek, 30 listopada 2020

"Dbajmy o siebie i o innych" (?)

 

Co to za hasło panie ministrze? Przecież wszyscy widzą jak dbacie o siebie, a jak dbacie o innych. Pandemi nie leczy się restrykcjami - nikt panu tego jeszcze nie uświadomił, to robię to ja. 
Szczep się waść sam, może dzięki temu wiecznie żyć będziesz, a od tych, którzy nie chcą być szczepionymi wara! 
Skutki uboczne tej szczepionki są nie tylko możliwe, one są pewne. Gdyby było inaczej, to rząd nie zabezpieczałby się tchórzliwie ustawą uniemożliwiającą poszkodowanym obwinienia kogokolwiek za dokonanie na nich gwałtu przymusu do czegoś na co oni nie wyrazili zgody, a przez co utracili zdrowie, a nawet może utracą życie, tak jak miało to miejsce w zachodnich krajach, które masowo szczepiły swoje społeczeństwa na świńską grypę. 

Największą pandemią w Polsce, są durne restrykcje narzucane narodowi. Te restrykcje są bardziej zabójcze niż cowidowa grypa, a pacjent w izolatorium będzie miał gwarancję, że już z niego nie wyjdzie żywy. 
Przecież to jest jasne jak słońce, że zarówno panu, jak i tym draniom od wszelkiego przymusu chodzi jedynie o kasę. A żeby kasa była, to trzeba mieć jak najwięcej pozytywnie zdjagnozowanych koronkowców oszukańczymi testami.

Pomagaj przeżyć małym

 

Omijaj obce galerie handlowe! Daj zarabiać małym krajowym handlowcom.


czwartek, 26 listopada 2020

środa, 25 listopada 2020

Tragiczna wyliczanka

 

Ciekawe co dobrego widzisz w czasach nam współczesnych, w tych postępujących zmianach "postępowych"? 
Może, Twoim zdaniem, demoralizowanie całego społeczeństwa jest czymś dobrym, seksualizowanie naszych dzieci już od najmłodszych lat? Może totalna kontrola jest lepsza od sporadycznej cenzury w minionyźmie, za co był on tak bardzo krytykowany, a może ten demokratyczny totalitaryzm, w którym obecnie żyjemy, zamordyzm, narzucana nam poprawność polityczna w miejsce wolności słowa? Może podoba Ci się zwalczanie samodzielnego myślenia? A może domowy areszt, narzucanie nam sposobu życia sprzecznego z prawami człowieka? Może podoba Ci się bycie niewolnikiem Banku? Może to, że ślimak stał się rybą, a zwierzęta mają większe prawa od człowieka? 
No bo mnie całkowicie nie podoba się ta ubezwłasnowolniona wolność, jaką współczesnemu człowiekowi się serwuje! 
Dzisiejszy dyktatorski rząd wie lepiej co jest dla nas dobre, wie lepiej czego człowiek potrzebuje do szczęścia, a co mu szkodzi. Tradycyjna rodzina jest be! Pseudo rodzina jest cacy! To marzenie LGBT, które trzeba narzucić całemu społeczeństwu! UPS! 
LGBT przecież niczego nikomu nie narzuca (?)! To ci niereformowalni katolicy nie chcą rozumieć, że dla własnego dobra powinni zaprosić zboczenie do własnych domów. Dzieci nie będą im się wtedy rodzić i nie będą mieli dzięki temu kłopotów z ich wychowywaniem, po prostu szczyt marzeń w tym dzisiejszym "postepowym" świecie! 
No a jak już jakieś dziecko się zdarzy, to LGBTusie są chętne do pomocy w wychowaniu dzieciaka w duchu postępowego gender! A jakże inaczej? 
To ci dopiero będzie wspaniały świat, świat bez cierpień i bez wad! Taka cudna, wymarzona, niesentymentalna, nieromantyczna rzeczywistość cywilizacji śmierci. Ale to tak nawiasem,wracam do kontynuowania mojej tragicznej wyliczanki: 
Spacery są be! Przyjaźnie, obcowanie z drugim człowiekiem to zagrożenie pierwszego stopnia! Kosciół, wiara, to w ogóle śmiercionośna zaraza jest! Bycie kreatywnym jest zabronione, bo konkuruje z tak zwanym wolnym rynkiem, który jest wolny jedynie dla koncernów. 
No proszę, odpowiedz, co Tobie się tak bardzo podoba w tych dzisiejszych "postępowych" zmianach zastępujących nasz sentymentalny, zromantyzowany tradycjonalizm?

wtorek, 24 listopada 2020

Nie ma tego złego ...

 

Dzisiaj Bóg pozwala szatanowi działać po przez wywołanie pandemi, którą gnębi on ludzi, zapominając, że nie ma tego złego, czego Bóg Ojciec nie może obrócić w dobro. Tak może się zdażyć z covid 19.  Wbrew zamierzeniom szatana i jego sługusów, pandemia ta może wywołać odwrotny skutek do zaplanowanego przez nich. Może wielu ludzi obudzić z egocentryzmu i z egoizmu, np. matki z własnej woli samotnie wychowujące dzieci, bo mąż im, a ojciec dziecku jest "niepotrzebny", ich zdaniem, albo samolubnych mężczyzn, którzy do tej pory nie brali odpowiedzialności za życie swoje i kobiet, które wykorzystywali dla zaspokojenia jedynie własnych żądzy, a gdy ich beztroska zakończyła się poczęciem nowego życia, mówili do kobiety: Abortuj! 
Ta pandemia, za dopustem Boga, dla wielu nagle z czegoś złego może obrócić się w coś bardzo dobrego, ponieważ ludzie zrozumieją, że w życiu nie chodzi o to, aby zaspokajać jedynie własne potrzeby i dogadzać tylko własnemu ego. Zrozumieją, że lepiej jest iść przez życie we dwoje niż samemu, bo gdy jeden upada, to drugi go podtrzyma i podnosi. Docenią wartość rodziny.
Po tym pandemicznym doświadczeniu może wielu wróci do Boga i odda Mu chwałę po przez docenienie Jego porządku i zamierzenia co do roli dla jakiej zostali przez Niego stworzeni. 

poniedziałek, 23 listopada 2020

Ty, który Boga prześladujesz, martw się o siebie

 

Są tacy pośród księży, którzy życie swoje oddawali za swoich bliźnich, za wiernych Chrystusowi i Jego Kościołowi, więc nie sprowadzaj wszystkich do jednego wora. 
Jeżeli Twój rozum mówi Ci inaczej, niż głosi wiara chrześcijan, to dlaczego tak bardzo Ci zależy na odbieraniu chrześcijanom ich wiary? 
Nie chcesz, żeby mówili Tobie co powinieneś robić aby być zbawionym, to dlaczego wtykasz im niemalże na siłę swoje przekonania? Chcesz żyć w przekleństwie, bo taka jest Twoja wola, to sobie żyj i nie wtrącaj się do tych, którzy wybierają życie w błogosławieństwie. 
Kościołem jesteśmy my wierni i jesteśmy sobie potrzebni nawzajem, tak jak dziecku potrzebni są rodzice jego. Bez rodziców, dziecko nie przeżyje, tak jak i Kościół Chrystusowy nie przeżyje bez Jezusa Chrystusa karmiącego ten w czasie dogodnym i niedogodnym Swoim Ciałem i Słowem Bożym. 
Nie, wcale 3/4 świata nie musi iść na zatracenie, wystarczy, że dokonają właściwego wyboru. A żeby mogli tego wyboru dokonać muszą być ci, którzy głosić im będą Jezusa Chrystusa, właśnie dlatego Kościół jest potrzebny, właśnie dlatego Jezus Kościół ten powołał do życia. 
I nie martw się o tych, co urodzili się w innej wierze, gdyż do nich sam Bóg przemówi, gdy zajdzie taka potrzeba, tak jak Jezus przemówił do Szawła innowiercy, zapalczywego wroga Jezusa i chrześcijan, i uczynił z niego Apostoła Pawła oddanego Jezusowi Jego ucznia. Martw się raczej o siebie, bo wcale nie musisz iść na zatracenie skoro tak dużo już wiesz o chrześcijaństwie. 
Wybór należy do Ciebie, ponieważ Bóg, Którego Ty prześladujesz stworzył Cię całkowicie wolnym człowiekiem, dał Tobie wolną wolę, wolny wybór i nie ingeruje weń. Co wybierzesz, tego konsekwencje poniesiesz bez żadnej w tym Boga Ojca winy.

Mamy taką moc

 

Ciągle czegoś nierozumiecie! Kościołem jesteśmy my, wierni, żywe cegiełki, żywego Kościoła, Boga Żywego. 
Ci pasterze, te przebrane wilki w owczych skórach mają za zadanie rozproszyć ten Kościół, abyśmy już w żaden sposób nie mogli się bronić. Oni mają za zadanie dzielić nas, aby nami mógł rządzić ten, któremu oni służą, Lucyfer. Dlatego my, jako Kościół nie możemy im na to pozwolić. 
Im więcej nam zabraniają naszych spotkań w świątyniach ludzką ręką zbudowanych po to abyśmy mieli się gdzie spotykać i jednoczyć w Jezusie Chrystusie, tym bardziej powinniśmy się w nich schodzić na spotkanie z Bogiem Wszechmogącym aby Go sławić, wielbić i oddawać Mu chwałę. 
Gdy to przestanie być możliwe, to trzeba będzie nam zejść pod ziemię, jak to miało miejsce w przypadku pierwszych chrześcijan. 
Bóg większy jest od zdrady pasterzy najemników! Mamy słuchać tego czego nas nauczają wg. Ewangeli, Słowa Bożego, ale nie mamy postępować wg. ich uczynków. 
Mamy taką moc, aby się przeciwstawić złemu, mamy taką moc. Ta moc to jedność, dlatego właśnie ci co walczą z Bogiem próbują tą jedność zniszczyć.

Nie bójcie się ich

 

Bolszewia walczy nie z nami, ale z Bogiem, dlatego już na starcie jest na pozycji przegranej, chociażby jej się wydawało, że tak nie jest, że już zwyciężyła chrześcijan. Jest obietnica Boga, że jeżeli ktokolwiek jego wiernych się dotknie, to tak jakby źrenicy Jego oka się dotnął, tak Go to zaboli. Nie musimy się więc bać, ani bolszewi, ani innych takich, co to uważają, że są pępkami świata, ba! Co to uważają samych siebie za bogów, bądź boga zbiorowego, cokolwiek to znaczy, nie musimy się ich bać, gdy Bóg Wszechmogący Jest z nami. Szczęść nam Boże, nasz Zbawicielu! Amen!

Nieskończoność

 

Tak, w życiu chodzi o życie, ponieważ Życiem Jest Bóg, nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. 
Ci co zabić chcą życie, walczą z Bogiem, dlatego nie wygrają tej walki. Cywilizacja śmierci samą siebie już skazała na śmierć. Życie trwało, trwa i trwać będzie od nieskończoności do nieskończoności! Amen!

To nie jest bajka

 

Żyjemy w czasie Wielkiego Ucisku, o którym jest mowa w Bibli. Takiego ucisku nigdy przedtem nie było i nigdy potem nie będzie. Zbliżamy się do rozstrzygnięcia kwesti spornej wynikłej z kłamstwa Lucyfera, kłamstwa zarzuconego Bogu Wszechmogącemu, Stworzycielowi wszystkiego co istnieje, że jokoby świat, zarówno ten niewidzialny jak i ten widzialny, służy Bogu Ojcu jedynie dlatego, że On tym światom błogosławi. Wystarczy aby Bóg Ojciec błogosławieństwo swoje wstrzymał, twierdzi Lucyfer przeciwnik Boga Wszechmogącego, a nie będzie nikogo, kto by Mu służył, kto byłby Mu wierny. 
Tym kłamstwem, ten upadły anioł zarzucił więc Bogu Odwiecznemu, Który Jest źródłem wszystkiego, przede wszystkim życia, miłości i wolności, zarzucił Bogu nic innego jak korupcję, mówiąc współczesnym językiem. 
Bóg Ojciec nie musi udowadniać, że Lucyfer kłamie, nie musi nikomu nic udowadniać, ale jako Sprawiedliwy władca Wszechświata, którego jest Stworzycielem, Bóg Wszechmogący dał temu zbuntowanemu aniołowi czas do udowodnienia swoich racji całemu stworzeniu. 
Świat niewidzialny już sobie z tym buntownikiem poradził, wygrywając z nim wojnę jaką wywołał on w świecie niewidzialnym, którą to wojnę przegrał i został wraz z innymi buntownikami wyrzucony z Nieba. Od tamtej pory buszuje na Ziemi, zwodząc jej mieszkańców i starając się wszystkimi możliwymi sposobami przekonać ludzi, że Bóg Wszechmogący jest im niepotrzebny, że wręcz nie istnieje, bo gdyby istniał i naprawdę był Wszechmogący, to nie dopuszczałby tyle zła na Ziemi, to nie byłoby na niej tyle cierpienia i niesprawiedliwości. 
Lucyfer, zabójca i kłamca ma już ostatnie pięć minut do udowodnienie całemu Wszechświatu, że życie bez Boga Ojca jest możliwe i będzie lepsze pod jego Lucyfera panowaniem. Zwija się i skręca w swojej bezsilności aby udowodnić to, czego nie może udowodnić, dlatego sieje tak wiele zła na Ziemi, której jest chwilowym zarządcą, dlatego zwodzi wszystkimi możliwymi sposobami kogo tylko się da, jednych cierpieniem, innych nadmiarem szczęścia, aby jak najwięcej dusz pociągnąć za sobą na wieczne zatracenie. 
On już teraz wie to, co Bóg Wszechmogący wiedział od samego początku, mianowicie to, że zawsze byli, są i będą zarówno ludzie jak i aniołowie, którzy, jak Hiob będą służyć Bogu bez względu na wszystko, bez spodziewania się czy oczekiwania jakiejkolwiek nagrody, po prostu tylko dlatego, że Boga kochają. Jest to świetnie opisane w biblijnej Księdze Hioba [Joba]. 
Gdy Hiob po stracie swoich dzieci i całego majątku, siedział na gnojowisku, bo na domiar złego, został obsypany przez szatana złośliwym trądem, podeszła do niego jego żona z propozycją iście szatańską, cytuję z Ks. Hioba 2,9: 
"Rzekła mu żona: «Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!»", na to Hiob jej odpowiedział, cytuję: 
"«Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami." (Ks. Hioba 2,10) 
Lucyfer poniósł porażkę wtedy, poniesie ją i teraz, ponieważ zawsze byli, są i będą ludzie na Ziemi, którzy jak aniołowie niegdyś w Niebie, bez względu na wszystko co ich spotka, dochowają wierności Bogu Wszechmogącemu, tak jak i Hiob, i Jezus Chrystus, Człowiek i zarazem Bóg Wcielony jej dochowali. Zawsze stać będą po stronie Odwiecznego, Sprawiedliwego, Jedynego Prawdziwego Boga Wszechmogącego Stwórcy wszystkiego co zaistniało i jedynie dzięki Którem istnieć może. Amen.

sobota, 21 listopada 2020

Bezcenny dar

 

Ja nic nie muszę. Bóg Ojciec obdarował mnie wolnością i ten dar jest mi bardzo drogi. Nie oddam go za żadne marności tego świata. Nie ma sytuacji bez wyjścia i ja tego się trzymam.

Bezpośrednio do Boga Ojca przez Jezusa Chrystusa

 

Nasze modlitwy przekroczą masę krytyczną tylko wtedy, gdy zaczniemy modlić się bezpośrednio do Boga Ojca i gdy te modlitwy kierować do Niego będziemy przez naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, Który obiecał nam, cytuję z Ew. wg. Św. Jana 14,13-14: "A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię." 
Drodzy Polacy modlimy się do wszystkich Świętych i do Maryi, a zapominamy o bezpośrednich modlitwach do Wszechmogącego, tak jak nauczał nas to robić Jezus Chrystus w modlitwie "Ojcze nasz". Zapominamy, że Jezus, Król królów jest najskuteczniejszym pośrednikiem pomiędzy nami a Bogiem Ojcem, zapominamy o Jego obietnicy, że o cokolwiek prosić będziemy Boga Ojca w Imię Jezusa, to otrzymamy. 
Odłóżmy więc na chwilę różańce, padnijmy na kolana, posypmy swoje głowy popiołem i zacznijmy z wiarą, gorąco modlić się do Boga Ojca w Imię Pana naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, a On nam odpowie, ponieważ On zawsze dotrzymuje raz danej obietnicy. Amen. 
Ktoś mi kiedyś powiedział: "Rozmawiaj bezpośrednio z głową, a nie z ogonem, bo tylko wtedy jesteś w stanie załatwić swoje sprawy od razu i bez zwłoki.". Ta prawda towarzyszy mi od tamtej pory nieustannie, ta prawda sprawdza się na każdej ścieżce mojego życia. 
Błogosławionego dnia wszystkim życzę. Szczęść nam Boże!

piątek, 20 listopada 2020

Obietnica, nie przykazanie

 

"Nie będziesz zabijał.". Jest to bardziej obietnica Boga niż przykazanie. 
Kiedy nie będzie człowiek zabijał? Wtedy, gdy pozna Boga, gdy pozna jaką Miłością Bóg Jest. 
Bóg Trójjedyny do niczego nikogo nie zmusza i niczego nikomu nie narzuca. Stworzył nas istotami całkowicie wolnymi, z wolną wolą i dlatego zawsze i we wszystkim zostawia nam wolny wybór tego jak chcemy żyć: W błogosławieństwie, czy w przekleństwie. 
Dlatego nikt nie ma prawa ograniczać nam tego wolnego wyboru. Nikt! Jeżeli to robi, to znaczy, że bierze odpowiedzialność za nasze uczynki na siebie, ponieważ nas swoim przymusem, np. rząd, ubezwłasnowolnił. 
Tym czasem każdy z nas ma sam za siebie ponosić odpowiedzialność za swoje wybory przed ludźmi i przed Bogiem. Żaden jednak przymus nie zwalnia nas z walki o zachowanie daru wolności.

To musi się stać

 

To co dzieje się w czasach nam współczesnych to jak nic, jest polowanie na "czarownice" z chrześcijańskim rodowodem. To jest atak na chrześcijaństwo, poprzez niszczenie rodziny, poprzez demoralizowanie młodzieży i seksualizowanie naszych najmłodszych, poprzez oskarżanie jedynie duchownych o przestępstwo pedofili, a więc o grzechy nieczystości, podczas gdy zjawisko pedofili i homoseksualizm są już dzisiaj tak rozpowszechnione na świecie, jak niegdyś było w Sodomie i w Gomorze, które Bóg zniszczył z tego powodu ogniem i siarką. 
"«Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień»." - powiedział Jezus. Te słowa skierował On nie tylko do współczesnych Sobie, ale i do nas, do ludzi żyjących w XXI wieku. Wtedy nikt nie ukamieniował kobiety prowadzącej nieczysty tryb życia, ponieważ nikt z oskarżycieli nie był bez winy, a dzisiaj? Kto z tych wszystkich wściekle atakujących chrześcijaństwo jest bez winy, no kto? 
Atak na Kościół jest atakiem na chrześcijaństwo w ogóle. "«Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!»." Ona wstała i poszła, i odtąd chodziła za Nim, za Jezusem, i od tej pory nie chodziła już w ciemności. Komu więcej wybaczono, ten i kocha więcej. 
To jest czas oczyszczania Kościoła Bożego, grzesznego, bo i ludzie, z których zbudowany jest ten Kościół są grzeszni. To jest czas generalnych porządków. To musi się stać i musi potrwać, jeżeli chcemy zobaczyć zadowalający efekt tego sprzątania. Nie łódźmy się jednak, że jak raz posprzątamy, to już zawsze będzie czysto, nie, nie będzie! Z czasem znowu pojawi się kurz i różnorakie plamy i sprzątanie trzeba będzie powtórzyć i tak ciągle, i od nowa, aż po sam kres istnienia Kościoła. I nie z tego powodu, że sprzątamy źle, nie, ale z tego powodu, że utrzymanie czystości wymaga nieustannej pracy i wysiłku. 
Walka z brudem podrzucanym Kościołowi przez jego wrogów i przez przeciwnika Boga, jest uciążliwa i dlatego męczy wielu, tak, że zniechęcają się oni w końcu i odchodzą w miejsca, gdzie nikt na brud nie zwraca szczególnej uwagi, nie wytyka tegoż palcami, gdzie nie trzeba się zbytnio martwić tym, że podczas sprzątania może się zdarzyć, że wyrzucone zostaną rzeczy wartościowe, uznane za niepotrzebne, bo ktoś dojrzał na nich jakąś skazę. 
Życie jest jednak pełne paradoksów i nie raz, i nie dwa pokazuje nam, że skaza podnosi wartość przedmiotu. Podobnie dzieje się z ludźmi. Nasze skazy mogą doprowadzić nie jednego z nas do świętości, podobnie jak to miało miejsce np. w przypadku Apostołów Pawła i Piotra. 
Bóg stał się człowiekiem głównie z myślą o ratowaniu tych nieświętych, świadomych swoich win, walczących z grzechem, czasami bez widocznego skutku, ale wytrwale, ciągle i od nowa podejmujących wysiłek i ciężko pracujących aby utrzymać się na drodze prowadzącej ku świętości, którą to drogę pokazał nam Jezus Chrystus w Sobie. Wyzwalał grzeszników z niewoli grzechu pokazując im w ten sposób i przekonując tych, którzy uwierzyli, że osiągnięcie świętości jest możliwe dla każdego, kto tego chce, nawet dla największych złoczyńców, pomimo iż samych siebie sponiewierali w grzechu nieczystości. Muszą jednak uznać swoje winy, przyznać się do nich, wyrazić swój żal za popełnione zło i ponieść za nie słuszną karę jako zadość uczynienie. 
Chrześcijanie nie są po to aby siebie, czy kogokolwiek potępiać, ale po to, aby kierując się miłością tak do siebie, jak i do bliźniego swego, uświęconą w miłości Boga Trójjedynego, wskazywać błądzącym drogę do Niego, którą to drogą jest nasz Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus. I żadne moce, piekielne czy ludzkie nie są w stanie powstrzymać tej Chrystusowej światłości, z woli Boga niosącej każdego, kto światłość tę przyjmuje, ku zbawieniu.

środa, 18 listopada 2020

Chrześcijanie

 

Chrześcijanie to też są tylko niedoskonali ludzie, podobnie jak i niechrześcijanie. Różnica między nami polega na tym, że my chrześcijanie staramy się przybliżać do świętości, świętymi jednak nie jesteśmy. Nie jesteśmy też zamrożonymi głazami, ale pełnymi emocji zwyczajnymi z krwi i kości ludźmi.

wtorek, 17 listopada 2020

Cowidek Koronka skorumpowany wirus.

 

Ale banialuki opowiadają ci politykierzy wygodnie umoszczeni przy korytach. Dzięki temu, że zamkneli cmentarze nie rośnie pandemia? Nie rośnie bo jej nie ma! Dowodem na to nie są zamknięte cmentarze, ale te wszystkie demonstracje rozszalałych kobiet domagajacych się praw dla siebie w imię wolności i demokracji, ale zapominajacych o prawach nienarodzonych dzieci. Pewnie Cowidek przestraszył się tych rozjuszonych babsk i nie chcąc narażać się na atak z ich strony, w dniach protestów wściekłych macic nie zarażał, wziął sobie w tym czasie wolne. 
Podobnie było w okresie kampanii wyborczej na prezydenta. Wtedy Koronka okazał się być ugodowy i poprawny politycznie, i żeby nie przeszkadzać w wyborach przyjął łaskawie łapówkę i wyjechał sobie na wczasy żeby odpocząć po wiosennych trudach zarażania i nabrać sił przed nowym zmożonym wysiłkiem jesiennego buszowania w organizmach ludzkich. 
Co innego Święta Wielkiej Nocy, Wszystkich Świętych, czy też Bożego Narodzenia. To są Święta chrześcijańskie, a chrześcijaństwo z racji swojej niereformowalności i braku zgody na poprawność polityczną, na genderyzm, na propagowanie dewiacji seksualnych przez taki twór jak LGBT i na dodatek walczące o jakieś "chore", nie dzisiejsze mierniki wartości trzeba atakować z podwójną siłą, żeby wiedzieli chrześcijanie, kto w kraju rządzi. 
Ludzie! Nawet ślepi widzą, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

sobota, 14 listopada 2020

Jaka to wina, kochać swoją Ojczyznę?

 

Narodowcy nie są biedni, ale nie są też winni. Bo jaka to wina, kochać swoją Ojczyznę? Są natomiast kulą u nogi dla globalistów, którzy chcą świat zniewolić i całkowicie sobie podporządkować. Chcą narzucić światu swoje chore, satanistyczne idee zagłady ludzkości. Dlatego to narodowcy obrzucani są wszelkimi nieczystościami z ich strony. Oczywiście nie ich własnymi rękami. Do tego globaliści wykorzystują jako narzędzia do tak zwanej brudnej roboty tych, którym nie po drodze jest iść w patriotycznym kierunku. Jaki to kierunek? 
To kierunek zachowania własnej kultury narodowej, tradycji, wiary i wartości chrześcijańskich, dzięki którym nikt nie ma prawa ściąć ci głoby tylko za to, że słuchasz niewłaściwej muzyki, albo odebrać ci dzieci, dlatego, że nie pozwalasz ich demoralizować w wieku, zanim zaczną cokolwiek rozumieć.

wtorek, 10 listopada 2020

Naga prawda

 

Wszystko wskazuje na to, że dzisiejszy świat, jak pies wrócił do swoich wymiocin, a może nawet wcale od nich nigdy nie odchodził. Od zawsze się w nich tarzał. Były zmiany, których tak naprawdę nie było. Wszystko się toczy jak dawniej. Niezmiennie jeden człowiek rządzi drugim na jego zgubę. I to jest chyba wszystko, cały rozwój na jaki człowieka stać. Zmienia się tylko odzienie, pod którym pozostaje naga prawda.

Ignorancja

 

Ignorancja, to rzeczywiście jest problem istniejący, uważam, od zawsze. Są ludzie, którym się nie chce poszerzać swojej wiedzy, albo jest im tak po prostu wygodniej. Idą przez życie nie rozglądając się i nie patrząc pod nogi, nie zadając sobie „zbędnych” pytań, bo i po co? Przecież na zadane pytania trzeba będzie szukać odpowiedzi, w rezultacie wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje własne życie, a to już jest nie potrzebny wysiłek, ich zdaniem. Są przekonani, że im mniej wiedzą tym spokojniej żyć będą. Czasami myślę, że jest to jakiś patologiczny sposób samoobrony dla wielu, wykręt w razie czego od odpowiedzialności. 
Żyją dniem dzisiejszym i nie martwią się o nic, bo ich zdaniem: jakoś to będzie! Niech się inni martwią! Jak pasożyty płyną z prądem żerując na osiągnięciach innych. Chcą po prostu łatwo iść przez życie, a jak dotknie ich jakieś nieszczęście, z ich własnej winy, to robią z siebie ofiary i tłumaczą się, że nie wiedzieli, ze zaufali tym mądrzejszym, dlatego nie sprawdzali. Tłumaczą się naiwnością. Zauważ, że w przypadku takich ludzi zawsze wszystko i wszyscy są winni tylko nie oni, zawsze wiatr dmucha im w oczy, ich zdaniem. 
Czy oni się boją? Może i tak, ale jest to strach, jak mi się wydaje, jedynie przed tym że stracą swoją wygodę chociażby miała ona tylko charakter wegetacji i że zmuszeni zostaną do jakiejkolwiek walki, jakiegokolwiek wysiłku ponad to co znają, do czego się przyzwyczaili. Stają się wrogami samych siebie.

TRANSFORMACJA

 

Zaistniała na przełomie lat osiemdziesiątych/dziewięćdziesiątych TRANSFORMACJA w Polsce, to tylko zmiana koloru przez kameleona [komunizm], moim zdaniem, a nie rewolucja dokonująca konkretnych zmian ustrojowych o 180 stopni, niestety! To tylko przemiana, a nie zmiana, to tylko przeobrażenie tego co było w hybrydę, a nie konkretna przebudowa od podstaw. To tylko przekształcenie się, czyli zastąpienie czegoś czymś „innym” – UWAGA! – równoważnym, będącym w gruncie rzeczy tylko odpowiednikiem tego samego, chociaż w nieco innej formie. 

Jaśniej powiem tak: zmieniając sobie fryzurę i makijaż nie przestałam być mną. To nadal jestem ja! Wprawdzie zastąpiłam jedną fryzurę drugą, jeden makijaż innym, a nawet w trosce o nierozpoznanie mnie, przytyłam bądź schudłam, to jednak nadal to będę ja. Ta sama osoba! Nic się bowiem u mnie nie zmieniło oprócz mojego wyglądu. Zarówno charakter jak i światopogląd, czy przekonania pozostają nadal te same. 

TRANSFORMACJA, to jednak nie REWOLUCJA. To tylko zmiana, której tak naprawdę nie było. Witam w rzeczywistości polskiej!

Zgoda pobożnym życzeniem

 

W okolicznościach takich jak dzisiejsza rzeczywistość Polski nie możliwy wydaje mi się wspólny mianownik dla zamieszkujących ten kraj, ponieważ tak jeszcze nie daleka przeszłość nie została rozliczona. 
Rany są zbyt świeże, a pamięci nie da się tak po prostu odstawić do archiwum aż do momentu gdy historia z nią się rozliczy, udając przy tym, że nic się nie stało, ponieważ tak naprawdę żyjemy w zmumifikowanej historii. Chcę przez to powiedzieć, że paradoksalnie nic się nie zmieniło oprócz ram i siły iluzji oprawionej tym razem w podróbkę demokracji i nic się nie zmieni aż do momentu nastąpienia prawdziwego rozliczenia z przeszłością. 
Winni powinni siedzieć za kratami, a nie w parlamencie. Dopiero wtedy będzie możliwy wspólny tor dla Polaków, tak sądzę. 
Pobożnym życzeniem wielu jest ZGODA, tylko kto ma do niej pierwszy wyciągnąć rękę? Byli oprawcy przepoczwarzeni w demokratów i to nie byle jakich, bo europejskich (cokolwiek to znaczy) i to pełną gębą, czy ich byłe ofiary?

Rzeczywisty świat dzisiejszy

 

Dzisiejszy świat jest taki zawiły, taki nie poukładany, podejrzliwy i nieprzyjazny dla ludzi szczególnie młodych – myślę tu o wszechobecnej inwigilacji, o bezrobociu, o życiu na kredyt i to nie tylko ekonomiczny, o braku perspektyw, o rodzinach rozbijanych przymusem ekonomicznym, bądź czystym egoizmem – jako produktu ubocznego niewłaściwie pojętej, moim zdaniem, wolności. Wreszcie o ludzkiej walce często z wiatrakami i człowieka zagubieniu się w tym wszystkim, o beznadziei na godziwą przyszłość wielu. Jest to tym dziwniejsze im bardziej człowiek uświadamia sobie, że przecież żyje w XXI wieku, w wieku ponoć ogromnego rozwoju i to pod każdym względem (?). 

Nie ma tu co ukrywać i ulegać propagandzie dobrobytu i miłości, których tak naprawdę dla większości mieszkańców tego ziemskiego padołu nie ma mimo osiągnięciu wymarzonej demokracji, w której tylu pokładało nadzieję. A może właśnie to dzięki niej szerzy się wszelkiego rodzaju i wszędobylska już dzisiaj patologia, zeszmacenie społeczeństw /człowiek to tylko jest towar w wielu przypadkach bez większej wartości/ bądź też iluzja ich wspaniałości? 

I jak to wszystko wyprostować, jak naprawić? Jak nauczyć się żyć w tym zbiorze absurdów, w tej dzisiejszej nienormalności, która skradła niebu kolory tęczy, a człowiekowi zabrała jego spokój i rozmiękczyła grunt pod nogami do tego stopnia, że z trudem stawia po nim swoje kroki. Już nie jest on pewien co jest dobre a co złe, co jest normalne, a co tylko atrapą normalności. Wszystko się dziwnie rozłazi i zaciera. Nic już nie jest wyraźne i jasne. Noc stała się dniem, a dzień nocą, płeć pozamieniała miejsca, bądź stała się nieokreśloną. I w imię czego to wszystko? W imię iluzji wolności i zwykłego tylko posiadania bez prawa własności?

poniedziałek, 9 listopada 2020

Polska nigdy nie odzyskała niepodległości, niestety.

 

Od pierwszego rozbioru Polski, nasz kraj nigdy nie odzyskał niepodległości, niestety. Taka jest prawda. 

Marsz niepodległości nam zamykają podobnie jak zamknęli nam Kościoły podczas Świąt Wielkiej Nocy, jak zamknęli nam cmentarze podczas Święta Wszystkich Świętych. Dlaczego? Ponieważ szataniści (tak zwany naród wybrany ale nie przez Boga, Którego zabili, a przez szatana), już od dawna niszczą nasz naród i naszą wiarę. Otwórzcie wreszcie oczy drodzy rodacy!

Wiara Bogu Ojcu, czy jedynie wiara w siebie?

 

Bóg Ojciec zna swoje dzieci. Czyż nie wiecie, że wiara Bogu Ojcu nie wyklucza wiary w siebie, ale wręcz ją potęguje? 
Doskonałym przykładem tego był Jezus Chrystus. Właśnie dlatego mógł On dokonać tego, czego dokonał. Wiara Bogu Ojcu, spotęgowała wiarę Jezusa Chrystusa w to, że jako człowiek da radę wypełnić misję z jaką Bóg Ojciec wysłał Go na Ziemię mianowicie, miał Jezus złożyć ofiarę z samego siebie aby wykupić ludzkość z grzechu pierworodnego sprowadzonego na nas przez naszego pra Ojca Adama. 
I Jezus, dzięki właśnie tej wierze, wypełnił to po co przyszedł. 
W siebie samego tylko, to wierzy Lucyfer, zwodziciel, kłamca i zabójca. Właśnie o to mu chodzi, aby ludzie wierząc jedynie w samych siebie wykluczyli Boga Ojca ze swojego życia. 
Wpajanie ludziom jedynie miłości własnej, typu: "Jesteś najważniejszy! Wierz w siebie! Jesteś tego warty, warta! Tylko ty się liczysz! To ty jesteś bogiem!" - to jest ta "piękna", najsłodsza mowa boga ciemności, którą on zwodzi każdego, kto daje temu posłuch. Jest to Lucyfera lep na muchy, typu: "Po co wam Bóg Ojciec jest potrzebny, przecież jesteście jak On i wszystko jedynie od was zależy.". 
Czy nie przypomina to wam przypadkiem pewnego zdarzenia w Raju, tuż przed upatkiem naszych pra rodziców? 
Tak, tak, wtedy szatan mówił do nich to samo, aczkolwiek trochę innymi słowami, parafrazuję: "Na pewno nie umrzecie jak wykluczycie Boga Ojca ze swojego życia, ale będziecie jak On, wszystko od was będzie zależeć, bedziecie robić co tylko będziecie chcieli, będziecie bogami.". 
No i oni uwierzyli w te brednie, i dlatego mamy dzisiaj to co mamy, ból, cierpienie, choroby i śmierć, ponieważ ten kłamca i zabójca, Lucyfer nie może dać ludzkości nic innego, nic ponad to czym sam jest. 
Każdy naśladowca Jezusa Chrystusa wie, że szatan, Lucyfer tylko słodko mówi, wiele obiecuje, a nawet spełnia prośby, ale  prowadzi wszystkich, którzy dają mu posłuch jedynie prosto do czeluści piekieł. Słodycz usypia czujność, dlatego to tą właśnie metodą lubi się on posługiwać najczęściej w zwodzeniu dusz. 
Jezus Chrystus nigdy nie bawił się w poprawność polityczną, tym bardziej w pochlebstwa. Zawsze mówił jak jest i nazywał rzeczy po imieniu, nie szczędząc nikomu przykrej, a nawet bolesnej prawdy, gdy tylko zaszła taka potrzeba. 
Moja wiara nie tylko w siebie, ale przede wszystkim Bogu Ojcu jest moją ochroną, Jezus Chrystus jest drogą, po której idę, prawdą, która nigdy mnie nie zawiodła i przyszłym życiem w chwale Boga Ojca. Taką mam nadzieję, której to nadziei życzę wszystkim czytającym to co piszę. Życzę wam przebudzenia w prawdzie objawionej nam przez samego Pana Jezusa Chrystusa, Boga Wcielonego.

Błogosławiony na wieki, wie, że nie kłamię

 

Czy Bóg Ojciec jest zmienny? Czy jest dwóch niezmiennych Bogów? 
Bóg Ojciec w Niebiosach Jest Jedyny, Jeden i Niezmienny. On Jest Światłością, niesamolubną i bezwarunkową Miłością, On Jest Prawdą, Łaską i Życiem. 
Jezus Chrystus powiedział do uczonych w pismach i do faryzeuszy: "... Prawdziwy Jest Ten, Który mnie posłał, Którego wy nie znacie.". Co znaczy ni mniej, ni więcej, że jest też inny bóg, bóg tego systemu rzeczy, w którym przyszło nam żyć. Jest to bóg fałszywy, zwodzący ludzi od zarania ich istnienia. I ten bóg również jest niezmienny w swoim oszukiwaniu i zwodzeniu ludzkości, w swojej miłości i łasce warunkowej, na którą karze wierzącym w niego ciągle zasługiwać. I to tego boga znali faryzeusze i uczeni w pismach. To tego boga przedstawiają i narzucają światu, na tego świata zgubę. Fałszywego boga, który jest ciemnością, miłością warunkową, ojcem kłamstwa, warunkowej łaski i śmierci. I to ten bóg, bóg tego systemu rzeczy jest karykaturą Boga Ojca, pod Którego się podszywa. To jego dziełem jest wieczne potępienie, na które skazał siebie i wszystkich, którzy za nim podążają zaślepieni jego bajkami i pustymi obietnicami. 
Są dwa królestwa, Królestwo Światłości i królestwo ciemności nie mające ze sobą niczego wspólnego, bo cóż wspólnego ma światłość z ciemnością, prawda z kłamstwem, albo życie ze śmiercią? Jaka jest w nich jedność? 
Te dwa królestwa niebawem powstaną przeciwko sobie, co jest zapowiedziane i co niechybnie się stanie, bo raz wypowiedziane słowo przez Boga Ojca nie wraca do Niego bezowocne. 
I gdy pan ciemności zostanie pokonany, a zostanie, wtedy dopiero zapanuje jedność taka, jaka była na początku. 
Jest też napisane w Ew. wg Św. Mateusza 24, 35, cytuję: "Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą." Wszystko, co Bóg Ojciec chciał abyśmy wiedzieli objawił nam On w Jezusie Chrystusie i przez Jezusa Chrystusa. 
W Ew. wg. Św. Mateusza 24,4-5 jest napisane: "Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą." Tymi słowami Jezus przestrzega swoich naśladowców przed istotami duchowymi, przed demonami-upadłumi aniołami, którzy są niewidzialną dla ludzi armią Lucyfera, zwodzicielami tak jak Lucyfer sam, mogącymi przybrać postać anioła światłości, nawet postać Samego Jezusa Chrystusa i ludziom się objawić to tu, to tam, aby pociągnąć ich swoimi kłamstwami za sobą, na zatracenie jakiemu sami upadli aniołowie-demony podlegają. Walka o dusze trwa i będzie trwać aż do końca wyznaczonego Lucyferowi czasu. 
W 2 Liście do Koryntian 11,10-15 jest napisane, cytuję: "Zapewniam was przez będącą we mnie prawdę Chrystusa, że nikt nie pozbawi mnie tej podstawy do chlubienia się w granicach Achai. Dlaczego? Czy dlatego, że was nie miłuję? Bóg to wie. Co zaś czynię, będę i nadal czynił, aby nie mieli sposobności do chlubienia się ci, którzy jej [chluby] szukają; aby byli jak i my w tym, z czego się chlubią. Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków.". 
W tym samym Liście, w wersecie 31 jest napisane, cytuję: "Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ten, który jest błogosławiony na wieki, wie, że nie kłamię,".

piątek, 6 listopada 2020

Świadomość nieświętości doprowadzi nas do świętości

 

Jedynie Bóg Ojciec wie, kogo z chrześcijan mianem świętego namaścić. My, zwykli chrześcijanie, aby w pychę nie urosnąć, mamy jedynie świadomość, że chociaż grzeszni jesteśmy, mamy zmierzać ku świętości po przez naśladowanie naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, co też i każdy z nas czyni, wierzę, w miarę swoich możliwości z piętnem niedoskonałego na sobie. 
Taką świadomość, świadomość niedoskonałości mieli Apostołowie Jezusa Chrystusa, co pomimo popełnianym przez nich grzechom pozwoliło im wytrwać przy Jezusie i dochować mu wierności aż do śmierci. To świadomość tego nie dopuszczała ich do wpadnięcia w zgubną pychę, bądź odwrotnie, w przekonanie, że są nic niewarci z powodu swoich ciągle popełnianych grzechów. 
Jezus ich nie potępiał za tę świadomość, ale przeciwnie, błogosławił im. Cytuję Pana Jezusa, Który w Ogrójcu skierował te oto słowa do swoich uczniów, którzy mieli z Nim czuwać, a zasnęli: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe»." (Ew.wg. Św. Mat. 26,41). 
Tą prawdę, że duch wprawdzie jest ochoczy, ale ciało słabe, w sposób bolesny, jednak potrzebny i uzdrawiający, pozwolił Jezus zrozumieć np. św. Piotrowi, gdy ten się Go, Jezusa trzy razy zaparł w chwili grozy, czym uratował Piotra przed zatraceniem duszy. 
Dlatego też przypominam, o naszej niedoskonałości, abyśmy nie poszli za przykładem niechrześcijan i nie urośli w pychę, że cokolwiek sobie samym zawdzięczamy, abyśmy nie okrzyknęli czasem siebie samych bogami. 
Wielu chrześcijan tego nie rozumie i to powoduje, że jesteśmy odczytywani przez świat jako hipokryci, którzy nie żyją według nauki, którą głoszą. 
To, że jesteśmy z krwi i kości tylko ludźmi, że ulegamy emocjom, też nie powinno być dla nas powodem do wstydu, a raczej do życia w prawdzie, że tylko ludźmi jesteśmy. Jezus Chrystus nie potępiał emocji, nie krył ich w sobie, wprost przeciwnie wyrażał je i to czasami bardzo dobitnie, np. wypędzając batem handlarzy ze Świątyni Ojca i wywracając stoły, przy których handlarze dokonywali swoich tranzakcji. Gdy przyszedł do Betanii aby wskrzesić Łazarza z martwych, głęboko się wzruszył i zasmócił, cytuję z Ew. wg. Św. Jana 11, 33... 35: "Jezus zobaczył, jak Maria płacze, a wraz z nią ci, którzy za nią przyszli. Wtedy głęboko się wzruszył i zasmucił. ... Wtedy Jezus zapłakał.". 
Jak więc widzisz, emocje też są darem Boga dla człowieka, aby ten mógł dać im upust wyrażając je w słusznym dla każdej z nich czasie i stosownie do sytuacji w jakiej zaistnieją. 
Co do prawa, to powiem tak: Kto ma je wypisane palcem Bożym na tablicy swojego serca, nie podlega już prawu, ponieważ prowadzony jest przez Samego Boga, z Jego łaski, właśnie ku świętości.

Nie zabijajmy Aniołów

Kobiety stawiające siebie po stronie cywilizacji śmierci, mają w sobie największą pogardę dla siebie samych, dla kobiet. 

Żadna kobieta nie zbuduje szczęścia na nieszczęściu swojego zabortowanego dziecka. Prawda jest taka, że zabijając w swoim łonie dziecko, kobieta zabija samą siebie. Nigdy już nie będzie sobą, ponieważ nigdy już nie będzie w stanie uwolnić się od myśli, że jest morderczynią, dzieciobójczynią. 

Wielu kobietom wydaje się, że zabijając w jakiś sposób upośledzone dziecko w sobie, oczywiście na niepewne słowo lekarza, dokonują jakiegoś dobra dla siebie i dla tego dziecka. Ale tak nie jest. Każde życie jest błogosławieństwem i jest po coś. Przychodzi do nas z jakąś określoną misją do spełnienia. Takie życie upośledzonego, ułomnego w jakimś stopniu dziecka również. Takie dzieci są rodzącymi się Aniołami w naszych rodzinach i społeczeństwach, mającymi na celu uczyć nas cierpliwości, ofiarności, miłosierdzia, wytrwałości i przede wszystkim miłości. Bez tych cudownych istot zapomnielibyśmy całkowicie o tym, co znaczy być człowiekiem. Bycie matką zdrowych, czy chorych dzieci nie jest żadnym heroizmem, to jest przywilej. 

Zatem aborcja jest zbrodnią. Zabijając w swoim łonie dziecko, kobieta staje się morderczynią nie tylko tego dziecka, ale i przyszłych, mających się narodzić z niego pokoleń. 


czwartek, 5 listopada 2020

Po prostu żyjmy!

 

Niech ci wszyscy pseudo uczeni pukną się w te swoje durne łby i przestaną z tymi idiotyzmami. Wirusy zawsze były, są i będą, to nie znaczy, że mamy żyć, a raczej wegetować w wiecznej panice, bo te polityczne łamagi tak chcą. 
A i my, społeczeństwo, zacznijmy wreszcie myśleć i powiedzmy NIE do tej narzucanej nam wegetacji. Pan Bóg tak skonstruował nasze ciała, nasze układy odpornościowe, że prędzej czy później poradzą sobie one z każdym wirusem. Nikt nie przeskoczy Pana Boga i Jego wspaniałego dzieła stworzenia, jakim jesteśmy. 
Strach zniewala, przestańcie się bać. Kiedyś i tak trzeba umrzeć, bo kto się urodził, ten i umrze, czego się tak boicie? 
Poddanie się takiemu zamordyzmowi, jaki nam się dzisiaj narzuca na całym świecie z powodu jakiegoś wirusa, to już jest śmierć! I o to tym globalistycznym draniom chodzi, abyśmy byli martwi za życia. 
Nie wiem jak wy, ale ja chcę umrzeć jako wolny człowiek! Co za różnica, zabije mnie wirus, czy ci polityczni ludobójcy wyręczą go w tym! Będę żyć do końca tak jak żyłam do tej pory, jako wolny człowiek i nikt mi niczego nie będzie narzucał wbrew mojej woli. Basta!

wtorek, 3 listopada 2020

Koronawirus boi się tej zarazy

 

Na lewicowych strajkach wirus Covid19 nie zaraża dlatego, że LEWICA JEST TAK WIELKĄ ZARAZĄ, że nawet Cowid19 nie chce mieć z nią nic wspólnego i unika jej by się nią nie zarazić. 

Lewica jest większym nośnikiem śmierci niż wszystkie wirusy świata razem wzięte.

poniedziałek, 2 listopada 2020

Nie mam złudzeń

 

To, co się dzisiaj dzieje na świecie, to jest zapowiadany przez Boga początek wielkiego ucisku, takiego jakiego nigdy przed tem nie było, ani potem nie będzie. Jest to czas, w którym wszystko zostanie odkryte, ochyda spustoszenia dusz stanie się widoczna dla wszystkich. Jest to czas przesiewania, odłączania plew od dobrego ziarna. I to wszystko musi się stać, ponieważ wielka jest nieprawość obecnego świata. 
Każdy jednak, kto zapisany jest w księdze życia ocaleje, jest to obietnica Boga Ojca, a On nigdy nie kłamie. Ze wzgledu na nich, na tych, którzy mają ocaleć Bóg Ojciec skróci ten czas, skróci czas swojego wielkiego gniewu i dopustu zła. Gdyby tego nie uczynił, nikt by nie ocalał, nikt!