Ja uważam, że religia chrześcijańska, ściślej katolicka jest doskonała, bo Doskonałym jest Ten, Który ją stworzył.
Bóg się nigdy nie myli, a wszystko co zapowiedział spełniło się, spełnia i stanie się spełnione, bo Jego słowo raz wypowiedziane nigdy nie traci swojej mocy. On jest opoką niewzruszoną. Morale raz przez Niego ustalone nigdy i przez nikogo nie może zostać zmienione, w co wierzę, ponieważ jest doskonałe i sprawa jest raz na zawsze zamknięta i nikt na świecie, ani w Kościele nie ma mocy tego zmienić.
Nawet gdyby społeczeństwo, politycy i media chciały inaczej - że wspomnę w tym miejscu chociażby żądanie prawa zawierania małżeństwa przez homoseksualistów, których nota bene Bóg obiecuje wyrwać z korzeniami z Ziemi, taką są dla Niego obrzydliwością, tu. Oni o tym wiedzą i dlatego, myślę, nie sięgają do oficjalnej nauki Kościoła, ale do innych liberalnych źródeł, opierających się na ludzkiej filozofii i etyce, którymi zastąpili moralność Bożą, ponieważ Jego moralność jako niezmienna wartość stała im na przeszkodzie ku wszelkim wyuzdaniom i patologiom społecznym nazywanym dzisiaj wolnością (?). W tym momencie zatrzymajmy się również na chwilę przy zakazie aborcji, którego zniesienia domaga się część społeczeństwa, tu, czy przy rozwodach, które stały się dzisiaj „złotym” środkiem na rozwiązywanie najbłahszych nawet problemów w małżeństwie, a których Bóg nienawidzi, tu – owocach liberalizmu obyczajowego i zastanówmy się przez chwilę czy to rzeczywiście jest właściwa droga i dokąd tak naprawdę ona zmierza? - i gdyby nawet wszyscy zainteresowani dopięli swego, gdyby nawet wszyscy Papieże byli gejami, to morale Boga pozostanie niewzruszone.
Moją uwagę zwróciło to, że często zwolennicy tych aktów „wolności” nigdy nie opierają swoich tez na nauce Kościoła, ale zawsze opierają się na bezwartościowych, moim zdaniem, wypowiedziach „znawców” tematu głoszących swoje widzi mi się i dopasowujących je do potrzeb „demokracji” bez względu na cenę jaką przychodzi płacić zainfekowanym nią społeczeństwom, np. rozbite rodziny, osierocone, zagubione i pozbawione miłości rodzicielskiej dzieci, mimo iż mają rodziców, coraz bardziej starzejąca się Europa.
Przyjrzałam się też temu, co się dzieje poza naszym kontynentem, na świecie, który demokracją miał być „zbawiony” – uwolniony od tyranii i zła, od wojen i głodu. Tym czasem tego tylko jest coraz więcej i to właśnie dzięki „demokracji” zastępującej moralność Boga normami społecznymi, etycznymi i niosącej ze sobą jedynie same zaprzeczenia i bałagan we wszystkich dziedzinach życia, jednym słowem chaos, którego już bez totalnej inwigilacji człowiek nie może ogarnąć, a przecież ...!?
Bóg jest Bogiem porządku, a zatem kto stoi za tym całym globalnym już dzisiaj bałaganem, w którym coraz trudniej jest się współczesnemu człowiekowi odnaleźć i poruszać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz