środa, 25 grudnia 2013

Kult handlu


Jest to nowo pogański obyczaj, moim zdaniem, który stosunkowo niedawno wymyślono i który nie ma nic wspólnego ze Świętami Bożego Narodzenia oprócz tego, że przypada on dokładnie w tym samym czasie co Adwent i próbuje go wyprzeć, zastąpić.

Adwent jest to czas postu, pokuty i duchowego przygotowania się do jednego z najważniejszych świąt, mianowicie pojednania się z Bogiem i ludźmi (tu), do Świąt Bożego Narodzenia. Ma więc to być czas wstrzemięźliwości, postu, poświęcony rozmyślaniom o Bogu i o tym, co On dla ludzkości uczynił stając się człowiekiem i jakie ma to dla nas znaczenie, a nie szaleństwo plastikowych jakichś juwenaliów handlu, których głównym zajęciem jest prześciganie się w robieniu zakupów i w wydawaniu ciężko zarobionych lub co gorsza pożyczonych pieniędzy na totalne, tak naprawdę nikomu nie potrzebne bzdury, jakiego jesteśmy świadkami w czasach nam współczesnych.

Kult handlu nie ma nic wspólnego ani z Chrześcijaństwem, ani z dawno pogaństwem, podobnie jak nie ma żadnego kraju poza Bliskim Wschodem, który byłby w swoich podstawach religijny. To już oświecenie, Francuska Rewolucja, Napoleon i dwie Wojny Światowe ustaliły. Wręcz przeciwnie, wszystkie kraje są sekularne i nie mogą, zgodnie ze swoimi konstytucjami, obchodzić świąt jakiejś religii, są więc zmuszone nadać różnym świętom religijnym jakieś znaczenie sekularne.

W ten sposób, z Chrześcijańskich Świąt uczynili kult siebie samych i handlu. W ich bowiem okresie robi się wszystko aby ludzie myśleli o wszystkim, tylko nie o najważniejszym, nie o Podmiocie Świąt Bożego Narodzenia, czy Wielkiej Nocy, o Bogu Jezusie Chrystusie i Jego miłosierdziu jakie okazał On światu wpierw rodząc się jako człowiek, żyjąc między ludźmi, a potem umierając w cierpieniach, dla nich i za nich, by na nowo otworzyć ludzkości bramy Raju i przywrócić nadzieję na odnalezienie drogi do niego każdemu, kto będzie chciał jej szukać przez wiarę w Niego, w Jezusa Chrystusa.

Wprawdzie niby, dzięki demokracji mamy wolność wyznania, ale fakty są takie, że nie żyjemy w świecie, w którym możemy być naprawdę religijni w praktyce. A wspomnianą przeze mnie wolność religijną mamy tylko pod warunkiem, że religię postrzegamy tak, jak państwo ją widzi, to znaczy jako hobby, a nie jako czynnik polityczny, który ma prawo brać udział w decydowaniu o każdym aspekcie życia nie tylko jednostki, ale i całego społeczeństwa.

A przecież, to powinno być jedynym logicznym wnioskiem, jeżeli prawdą jest to, że Bóg stał się człowiekiem – co JEST PRAWDĄ! – i objawił swoją wolę w inkarnacji (tu) i jeżeli prawdą jest to, że obecnie żyjemy w demokratycznym, a więc wolnym od przymusu świecie, również od przymusu ukrywania swojej prawdziwej religijności i wychowywania w niej swoich dzieci bez obawy, że demokratyczne (?) rządy nam je za to odbiorą.

BOŻE NARODZENIE SIĘ jest najważniejszym wydarzeniem w historii ludzkości, które każdy człowiek i każde państwo musi przyznać i wokół którego wszystko powinno się kręcić, a więc wokół przekazu Świąt Bożego Narodzenia. A czy tak się dzieje? Nie! We współczesnym nam świecie wszystko kręci się raczej wokół mamony, chęci nabywania, posiadania i uwielbianiu samych siebie – co chciałbyś dostać w prezencie pod choinkę? O jakim prezencie marzysz? - zamiast wokół Tego, Któremu zawdzięczamy wszystko, a zatem wokół Boga Wcielonego Jezusa Chrystusa i znaczenia Jego przebywania wśród nas.

To nie praktyczny ateizm jest dla ludzkości rozwiązaniem, ani nie demokratyczni politycy atakujący Boga i zwalczający wiarę w Niego swoim sekularyzmem. Tym bardziej nie są oni dla Chrześcijan i nigdy nie będą autorytetami do naśladowania. To nie o kult handlu chodzi podczas Adwentu i Świąt Bożego Narodzenia, ale przede wszystkim i jedynie o świętowanie w radosnym uniesieniu i skupieniu się nad znaczeniem Dobrej Nowiny, którą Święta te ze sobą dla nas niosą o narodzeniu się Boga, naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz