Ludzie, ci co sprytniejsi, nie będą się zadowalać żadnymi substytutami, ale, żeby zjeść mięso uruchomią czarny rynek, tak jak to było w czasie II wojny światowej. Albo, zrezygnują z wielu innych, mniej wartościowych produktów, takich jak chociażby słodycze, czy inne "rarytasy" z półek sklepowych zapchanych tymi śmieciami.
Zrezygnują też z jadłodajni, restauracji i innych takich tam przydrożnych placówek z jedzeniem, i przeproszą się z kuchnią domową. Będzie taniej, smaczniej i wiadome co się do żołądka wkłada, a więc będzie zdrowiej.
W sumie, to nie ludzie na tym stracą, a pomysłodawcy wykluczenia mięsa z jadłospisu człowieka tylko dlatego, że ktoś z tak zwanych elit wpadł na pomysł zarabiania na hodowli i sprzedaży robali, i przekonał polityków (już nie wnikam jakimi metodami), że to jest dobry sposób na "ochronę" środowiska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz