Jest wyjście z przymusowej relokacji i zaczyna je stosować wiele państw, które paradoksalnie robią to za przykładem UE (czytaj: Niemiec). Jakie to wyjście?
Odpowiedź jest prosta.
UE (czytaj: Niemcy) szantażuje państwa członkowskie karą w wysokości 20 tys. euro od każdego nieprzyjętego migranta, którego de facto, Niemcy same, nie pytając nikogo o zgodę zaprosiły do UE. Dopuszcza się wiec przestępstwa, które przykrywa podpisanym przez państwa członkowskie wymuszonym na nich Paktem Migracyjnym.
I teraz proszę uważać.
20 tys. euro za głowę/rok, to jest zdecydowanie mniejsza kwota od kwoty całorocznego utrzymywania takiego jednego, niechcianego przybysza kosztem podatników. Rozwiązaniem zatem jest podpisanie umowy z jakimś państwem afrykańskim, umowy o przyjmowanie od Polski tych niechcianych migrantów za tę kwotę, której żąda od Polski UE za jednego niechcianego, podrzucanego nam przez UE (czytaj: Niemcy) migranta.
Przykład do naśladowania dała nam sama UE (czytaj: Niemcy), gdy płaciła Turcji haracz za to aby zatrzymywała u siebie niechcianych przez UE migrantów. W moich oczach był to zwyczajny handel żywym towarem, no bo jak inaczej to nazwać?
Skoro UE (czytaj: Niemcy) może, to i my możemy. W ten sposób Polska, nie będzie wzbogacać nienażartych grosza Niemiec, nie będzie ponosić jeszcze większych kosztów, od tych 20 tys. euro, związanych z całorocznym utrzymaniem niechcianych przybyszy i pozbędzie się kłopotu, w który chce wpakować Polskę tak zwana UE (czytaj: Niemcy).
Jeżeli UE, czy ktoś inny będzie chciał oskarżyć Polskę o handel żywym towarem, to Polska może o to samo oskarżyć UE (czytaj: Niemcy), ponieważ to to państwo sprowadziło na Europę ten migracyjny problem i to Niemcy zapoczątkowały ten przestępczy proceder. Ryba zawsze psuje się od głowy.
Wprawdzie nie powinniśmy ich w tym naśladować, lecz czy mamy inne wyjście?
Czy wolno nam pozwolić aby te upadłe Niemcy razem z upadłą Ukrainą całkowicie zniszczyły nasz kraj?
Uczmy się od nich, jak politykę prowadzić tak, aby była ona korzystna i dla nas. W polityce nie ma przyjaźni, tym bardziej nie wolno w niej ulegać emocjom, sentymentom, czy romantyzmowi. Uczmy się od nich być bezwzględnymi w polityce, jeżeli chodzi o interesy naszej Ojczyzny Polski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz