poniedziałek, 7 października 2024

Postęp w Polsce jest ogromny (?)

 

Tak, hmm? Czy aby na pewno? 
Jeszcze nie tak dawno Polska była krajem przemysłowo rolniczym, dzisiaj po przemyśle narodowym pozostały jedynie wspomnienia, a za niedługo i rolnictwo szlak trafi. I dzieje się tak za sprawą obcych i naszych rodzimych złodziei, którzy przypadkiem znaleźli się przy korycie i zaczęli tak z niego żreć, że rozwalili wszystko. 
Przemysł, jakim nasz kraj mógł się jeszcze trzydzieści kilka lat temu pochwalić, ci, pożal się Boże, nowo władcy - złodzieje i zdrajcy z nominacji obcych, zamiast modernizować i rozwijać tenże, oddali go w ręce obcych za przysłowiową złotówkę. Obcy z kolei, po nabyciu polskich fabryk i po przejęciu różnego rodzaju gałęzi gospodarczych, banków i instytucji, mogli bez większych problemów ogłosić ich nieopłacalność i doprowadzić je do upadku. 
I w taki to oto sposób Polska została pozbawiona dobrze prosperujących stoczni (drugie miejsce na świecie w produkcji statków za czasów PRL-u), kopalń, fabryk samochodów małolitrażowych, ciężarówek, autobusów, hut, cukrowni i wiele, wiele innych. 
Ten manewr doprowadził do ogromnego bezrobocia i był bezpośrednim powodem masowej emigracji Polaków do krajów zachodnich w poszukiwaniu pracy. Skutek tego był taki, że Polska została okradziona nie tylko z możliwości rozwoju istniejącego już wówczas własnego przemysłu, lecz także z dobrze wykształconej kadry robotniczej, a więc z przyszłości narodu, "wzbogaciła" się natomiast, w rozbite rodziny, masę osieroconych starców i dzieci, po mimo iż dzieci te miały rodziców. I wszystko to zadziało się ponoć dla dobra Polski i Polaków (?). Wpadliśmy z pod deszczu pod rynnę, zamieniliśmy jeden kołchoz na drugi. "Piękny" upadek, pięknego narodu.
Gdy patrzę na to, co się stało z perspektywy czasu, to mam wrażenie, że Polska jedynie zamieniła siekierkę na kijek. Tym, kto na przewrocie w Polsce zyskał był, jak zwykle i jedynie Zachód, którego propagandą dobrobytu Polacy byli karmieni nieustannie od dłuższego już czasu przed nastąpieniem tej, tak zwanej, transformacji ustrojowej w Polsce. 
Zamiast więc do spodziewanego przez Polaków rozkwitu Polski, doszło do jej wyraźnego zubożenia, bowiem, moim zdaniem, dobrobyt budowany na kredytach, jak to ma miejsce w obecnych czasach, to żaden dobrobyt, a jedynie życie ponad stan. Prędzej czy później długi trzeba będzie spłacać i wtedy się okaże, a właściwie to już jest to faktem, że nagle przestaliśmy być właścicielami czegokolwiek, że budowaliśmy zamki na lodzie. 
Oślepieni złudnym blaskiem zachodniej cywilizacji, ludzie kręcą się jak ćmy wokół ognia ciesząc się złudnym rozwojem i dobrobytem, aby w rezultacie paść tej złudy ofiarą. Lód powoli, lecz skutecznie topi się i zamki zbudowane na nim już niebawem znajdą się całkowicie pod wodą, i nie może być inaczej. Mało, że utraciliśmy nasz narodowy dobytek, mało, że nie odzyskaliśmy naszej suwerenności, to jeszcze zabija się w nas naszą wiarę i kulturę, naszą tożsamość, staliśmy się niestety, po uszy zadłużonymi nędzarzami. 
Pytanie jest: Postęp to, czy raczej samo destrukcja?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz