To nie ma znaczenia, kto wygra debatę, czy też wybory w USA, Kamala Harris czy Donald Trump.
Dlaczego?
Ponieważ, moim zdaniem, czy to będzie Harris czy Trump, w Stanach dojdzie do rozruchów.
Jeżeli wygra Trump, to będzie się on mścić na demokratach za to wszystko co go spotkało z ich strony i demokraci są tego świadomi. Będą zatem robić wszystko żeby Trump tych wyborów nie wygrał, nawet zaryzykują wojnę domową, do której może dojść, gdy Trump wyborów nie wygra.
Tegoroczne wybory, to dla Stanów jest "być albo nie być!". Trump chce rozwoju dla swojego kraju, a Harris chce wojny, kieruje się lewackimi ideami, które my Polacy dobrze znamy i wiemy co to znaczy. Żyliśmy pod butem lewackim ponad czterdzieści lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz