Zwracanie uwagi komuś na coś niestosownego, czego się ten ktoś dopuszcza, najczęściej nie jest krytyką czy czepianiem się go bez powodu, wprost przeciwnie, jest podpowiedzią, wyrażeniem troski o kogoś.
Czy np. rodzice zwracający uwagę swoim dzieciom robią to, bo swojej belki w oku nie widzą, czy raczej w celu dobrego wychowania swoich dzieci? Czy przyjaciel nie zwracający mi uwagi na błąd jaki popełniam i z obawy przed byciem oskarżonym przeze mnie o to, że sięga po drzazgę w moim oku, nie widząc belki w swoim własnym, naprawdę jest moim przyjacielem? Czy naprawdę dobrze mi życzy?
Jakież było miłe zaskoczenie i zdziwienie jednej osoby, gdy podziękowałam jej za zwrócenie mi przez nią uwagi na błąd, który popełniałam, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że to jest błąd. Gdyby nie jej troska, nie jej życzliwość, to z pewnością, nadal tkwiła bym w tym błędzie. Spytała mnie wtedy:
- "Nie gniewasz się na mnie za to, że dałam ci tę krytykę?"
Odpowiedziałam jej:
- Nie rozumiem dlaczego miałabym to robić, przecież widzę, że życzysz mi dobrze. Masz odwagę pokazać mi mój błąd podczas gdy inni utrzymują mnie w przekonaniu, że postępuję dobrze, wiedząc, że tak nie jest. Jeszcze raz Ci dziękuję!
Bogu Ojcu dziękuję za to, że ciągle jeszcze są ludzie na tym ziemskim padole, którym zależy na swoim bliźnim, którzy się martwią o bliźniego swego i mają odwagę zwrócić mu uwagę, czy dać krytykę, gdy zachodzi taka konieczność.
Relatywizacja nigdy nie była, nie jest i nie będzie dobrym i właściwym rozwiązaniem zaistniałych problemów wynikających z konfrontacji dobra ze złem, a tolerancja nigdy nie była i nie jest właściwym narzędziem do pozbywania się tych zaistniałych problemów.
Czy np. rodzice zwracający uwagę swoim dzieciom robią to, bo swojej belki w oku nie widzą, czy raczej w celu dobrego wychowania swoich dzieci? Czy przyjaciel nie zwracający mi uwagi na błąd jaki popełniam i z obawy przed byciem oskarżonym przeze mnie o to, że sięga po drzazgę w moim oku, nie widząc belki w swoim własnym, naprawdę jest moim przyjacielem? Czy naprawdę dobrze mi życzy?
Jakież było miłe zaskoczenie i zdziwienie jednej osoby, gdy podziękowałam jej za zwrócenie mi przez nią uwagi na błąd, który popełniałam, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że to jest błąd. Gdyby nie jej troska, nie jej życzliwość, to z pewnością, nadal tkwiła bym w tym błędzie. Spytała mnie wtedy:
- "Nie gniewasz się na mnie za to, że dałam ci tę krytykę?"
Odpowiedziałam jej:
- Nie rozumiem dlaczego miałabym to robić, przecież widzę, że życzysz mi dobrze. Masz odwagę pokazać mi mój błąd podczas gdy inni utrzymują mnie w przekonaniu, że postępuję dobrze, wiedząc, że tak nie jest. Jeszcze raz Ci dziękuję!
Bogu Ojcu dziękuję za to, że ciągle jeszcze są ludzie na tym ziemskim padole, którym zależy na swoim bliźnim, którzy się martwią o bliźniego swego i mają odwagę zwrócić mu uwagę, czy dać krytykę, gdy zachodzi taka konieczność.
Relatywizacja nigdy nie była, nie jest i nie będzie dobrym i właściwym rozwiązaniem zaistniałych problemów wynikających z konfrontacji dobra ze złem, a tolerancja nigdy nie była i nie jest właściwym narzędziem do pozbywania się tych zaistniałych problemów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz