sobota, 30 listopada 2013

Dlaczego jestem katoliczką?

Na zadawane mi często pytanie - dlaczego jestem katoliczką? – mogłabym odpowiedzieć, że urodziłam się i wychowałam w tej religii, że dziedziczę ją po moich przodkach, dlatego jest to niejako naturalną koleją rzeczy, że wyznaję tę właśnie religię, co zresztą jest także zgodne z prawdą. Jest to jednak tylko pół prawdy. Druga połowa, to przede wszystkim moja dociekliwość.

Nie wystarczała mi ślepa wiara w to, co mówią księża, miałam ogromną potrzebę sprawdzania czy rzeczy rzeczywiście tak się mają i dlatego poszłam za radą biblijną i zaczęłam sprawdzać. Mało tego, dałam sobie czas na studiowanie i porównywanie tego co głosi KK i tego co twierdzą inne wyznania chrześcijańskie z wolą Boga zapisaną w Piśmie Świętym i na to, jaki ma to wpływ na życie wiernych, na ich moralność, a co za tym idzie jakość tego życia? Proszę nie mylić jakości z ilością, czyli z posiadaniem rzeczy materialnych, bo te ostatnie nie koniecznie łączą się z osiągnięciem szczęścia, podobnie jak to pierwsze szczęścia nie wyklucza. Dałam sobie też czas na obserwowanie i poznawanie innych religii i ich wyznawców. Poza tym dzięki podróżowaniu poznałam też różne systemy polityczne, .. z autopsji. Skala mojego porównania stała się ogromna.

Ponieważ jedynie Katolicyzm w czasach nam współczesnych stara się trzymać Słowa Bożego i wypełniać je, właśnie dlatego jest atakowany ze wszystkich możliwych stron, a głównie przez dzisiejszy Judaizm i lewactwo, dla którego Bóg i wiara w Niego jest powodem do kpin. Nie podobają się im ograniczenia i wymagania przez ten Kościół stawiane, mające oparcie w woli Boga, dlatego też opluwają Kościół i negują istnienie Boga. Ich też zdaniem, wiara pozbawia człowieka wolności, moim zdaniem jest odwrotnie – wiara w Boga wyzwala człowieka z niewoli rozpasania, rozpusty i niemoralności - domen „demokracji”, które niosą ze sobą jedynie cierpienia.

Tak, wiem, można KK zarzucić wiele, ale gdy człowiek wierzący w Boga da sobie czas na bliższe przyjrzenie się wszystkim odłamom Chrześcijaństwa i innym religiom głoszonym na świecie, w tym demokracji, którą uważam za religię Szatana, to nieuchronnie musi zauważyć, że mimo swojej niedoskonałości Katolicyzm stoi najbliżej Boga. Właśnie dlatego pozostaję katoliczką.

Dla mnie Bóg jest bardzo ważną osobą, zawsze był. Dzięki temu, że stawiam Go na pierwszym miejscu w moim życiu, jestem prawdziwie wolnym człowiekiem, chociaż nie koniecznie od mylnych decyzji i złych doświadczeń. Traktuję je jednak jako pakiet zwany życiem niedoskonałego człowieka, jako coś pozytywnego, z czego mogę czerpać naukę i dzięki temu formować swoją osobowość. Jednak w sumie omija mnie wiele problemów z którymi borykają się inni zamykający drzwi przed Bogiem i pogardzający Jego radą.

Na koniec uczciwie będzie, gdy zaznaczę, że nie jestem strickte praktykującą katoliczką, w sensie regularnego chodzenia do Kościoła i przystępowania do spowiedzi. Powodem tego nie jest lenistwo, ale brak Kościoła Katolickiego w miejscu, w którym mieszkam. Do najbliższego mam ponad 200 km.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz