sobota, 2 listopada 2013

DEMOKRACJA TO NIE TYLKO WYBORY

Ubolewam nad tym, że zarówno politycy jak i ogromna część naszego Narodu myślą, że demokracja zaczyna się i kończy na wyborach, a potem, to niech już każdy robi co chce. Hulaj duszo, piekła nie ma! To jest błędne myślenie! To jest karygodne myślenie! To świadczy nie tylko o naszych polityków, ale i o naszej jako Narodu niedojrzałości, nie zrozumieniu czym tak naprawdę jest demokracja. Naród obrażony nie idzie głosować, politycy wybrani bezdyskusyjną mniejszością rządzą jakby się szaleju najedli, bezmyślnie trwoniąc nasze wspólne dobro, wpędzając kraj w niebotyczne długi, a nas pozbawiając widoków na przyszłość we własnym kraju.

Naród jeszcze bardziej jest obrażony i podnosi ręce zamiast tupnąć nogą. DEMOKRACJA TO NIE TYLKO WYBORY, TO O WIELE, WIELE WIĘCEJ – TO JEST NASZE BYĆ, ALBO NIE BYĆ, TO NIEUSTANNY DIALOG RZĄDU Z NARODEM. Zaniechanie tego dialogu, to wypadnięcie rządzących z rzeczywistości, czego efektem są nieprzemyślane i szkodliwe dla kraju i Narodu decyzje. Aby tego uniknąć powinniśmy jako społeczeństwo, za przykładem zachodnich Narodów, zacząć rozliczać polityków z ich służby. Prowadzić z nimi na bieżąco debaty publiczne na tematy najbardziej gorące, ale i te drugoplanowe, dotyczące dnia powszedniego/dzisiejszego w oparciu o ich wpływ na przyszłość kraju i w ten sposób przymuszać polityków niejako do szukania pomysłów na rozwiązanie zaistniałych problemów w myśli ludzi, których dany problem bezpośrednio dotyczy, ponieważ to najczęściej oni są w posiadaniu najlepszych rozwiązań. Demokracja to nie tylko wybory! To jest przede wszystkim dialog, dialog i jeszcze raz dialog.

Politycy to przecież nie wszystkowiedzący mędrcy, za jakich - na to wygląda - się uważają. To są tylko ludzie z przeznaczeniem do porządkowania i realizowania zebranych, pomysłów w niekończącym się demokratycznym dialogu ze społeczeństwem, które stało się ich pracodawcą dając im swój mandat zaufania. Nie wolno im lekceważyć swojego pracodawcy i nie liczyć się z nim, ponieważ taka nonszalancja jest zgubna dla całości przedsięwzięcia.

To, co robi Tusk (najczęściej najpierw podejmuje decyzję, potem się zastanawia i konsultuje ), to jest niezrozumienie przez niego swojej roli jako premiera demokratycznego państwa, moim zdaniem. DEMOKRACJA, TO NIE SAMOWŁADZTWO! To też nie jest monopol ani dyktatura. Coś się panu pomyliło panie premierze! Demokracja to nieustanny jest dialog - również, a może przede wszystkim z opozycją. To szukanie jak najlepszych rozwiązań na RZECZ własnego Kraju i Narodu w tej zjednoczonej Europie, że raz jeszcze pozwolę sobie przypomnieć o tym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz