Panie Listek, od samego początku tej wojny, to Rosja jest w defensywie, moim zdaniem. I żeby nie było, nie jestem fanką Rosji, ale i nie jestem osobą pozbawioną samodzielnego myślenia. Istnieje coś takiego jak obrona po przez atak. NATO pchało się coraz dalej na Wschód, zaczęło coraz bardziej okrążać Rosję, a NATO, to przecież są w większości kraje europejskie.
Po co NATO to robi?
W jakim celu chce okrążyć Rosję, pomimo iż została podpisana umowa z Rosją w momencie rozpadu ZSSR w 1991 roku, że NATO nie będzie się rozszerzać na Wschód?
W jakim innym celu NATO łamie tę umowę, jak nie w celu stopniowego zajmowania kolejnych republik byłego Sowietu, a dzisiejszej Federacji Rosyjskiej?
Ten zimny czekista Putin wiele lat przebywał na salonach zachodnich i doskonale poznał hipokryzję polityków, których na tych salonach spotykał. A ponieważ był kim był, byłym agentem KGB, czytał z nich jak z otwartej książki i szybko się nauczył myśleć jak jego zachodni koledzy po fachu, mianowicie, że w polityce nie ma przyjaźni, są jedynie interesy i tylko one się liczą. Doskonale więc zrozumiał dlaczego Rosja jest okrążana przez NATO i stanął na wysokości zadania dla swojego kraju, dla Rosji, której jest, jak by nie było, głową. I to właśnie za to zachodnie mocarstwa Putina potępiają, ponieważ okazał się być nie mięczakiem jak kiedyś Jelcyn, ale twardzielem, równym im graczem, a może nawet graczem pierwszoligowym.
Każdy poważny przywódca, obojętnie jakiego kraju, postąpiłby tak samo, a Putin jest poważnym przywódcą kraju, i to kraju, który ciągle jeszcze jest, czy to się komuś podoba czy nie, jednym z bardziej liczących się imperium. Taka jest prawda.
Tragikomik Zełęński często ma na ustach prawo do obrony swojej ojczyzny. I to jest prawda, każdy ma prawo do obrony swojej ojczyzny, zimny czekista również, i właśnie z tego prawa korzysta.
Nie od dzisiaj i nie od wczoraj wiadome jest wszystkim, że Rosja jest pożądanym przez zachodnie kraje (Francja, Niemcy, niegdyś Szwecja) kawałkiem ziemi, który ma w sobie całą tablicą Mendelejewa. Oto i cała tajemnica wojny zastępczej na Ukrainie, której jesteśmy świadkami. Sprawy nie zawsze tak się mają, jak nam je ściekowe media przedstawiają.
Ewa
OdpowiedzUsuńSuper brawo
kazber
OdpowiedzUsuńProsto w punkt.
Ewa
OdpowiedzUsuńWspaniała erudycyjną analiza logiczna gratuluję intelektu pozdrawiam ❤
Ewa Dziękuję i odwzajemniam pozdrowienia.
Usuńurszularobak
OdpowiedzUsuń100/100 brawo!
tbellll
OdpowiedzUsuńBravo from Russia ❗️👏👏👏🇷🇺🇵🇱🤝🤝🤝
wojtekkloc
OdpowiedzUsuńŚwietny komentarz, wielu z nas podobnie myśli, nie dajmy się propagandzie !!!
teresamoczkowska
OdpowiedzUsuńDokładnie tak
Sedno
danieldawid
OdpowiedzUsuńI praktycznie nic do dodania
piotrd
OdpowiedzUsuńBlah blah... nie NATO się pchało, bo Europa się rozbrajała na potęgę, tylko od Rosji kraje uciekały. I to nie "NATO osaczało" tylko Rosja się rozpezła tak, że mimo upadku ZSRR jest największym terytorialnie krajem świata który ma grnaicę ze ...prawie wszystkimi. Tyle Twojego "myślenia" nie skażonego wiedzą i logiką. Dziś Europa nie ma potencjału samej Bundeswehry z lat '90.
piotrd Bla, bla, bla. I co z tego, że Europa się rozbrajała, kiedy pozostałe kraje członkowskie NATO dalej się uzbrajały? Europa po prostu liczyła na to, że w razie czego ta uzbrojona część NATO przyjdzie Europie z pomocą. Tak jak Donald Trump słusznie zauważył, Europa chciała jechać tym pociągiem na gapę, czyli na koszt innych członków NATO, no i przeliczyła się w swoich rachubach.
UsuńKogut myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli - mówi stare, mądre przysłowie.
Dzisiaj Europa obudziła się z ręką w nocniku, gdy nagle zauważyła ze zdziwieniem (?), że już się nie liczy w geopolityce, że wypadła z gry.
W związku z powyższym to to, że Europa się rozbrajała, nie przeszkadzało Europie straszyć FR faktem, że jest w sojuszu NATO, ani w przyciąganiu do siebie krajów będących częścią niegdysiejszego Sowietu do swojej organizacji, kusząc te kraje obietnicą "wolnorynkowej" współpracy gospodarczej i "bezpieczeństwem" jakie NATO im zapewni.
Europa (czyt. Niemcy) po prostu bezwstydnie chciała czerpać korzyści nie tylko z NATO, ale i z rynków krajów, które wchłaniała w swoje struktury, chciała ssać dwie krowy dojne jednocześnie. Zatem pod pretekstem gospodarki "wolnorynkowej" i "bezpieczeństwa" UE rozszerzała swoje granice coraz bardziej na Wschód.
Estonia, Łotwa, Litwa, to niezbyt duże rynki, Niemcy dosyć szybko je opanowały i zapełniły. A ponieważ w miarę jedzenia apetyt rośnie, zaszła więc potrzeba kolejnego rozszerzenia swoich granic i zdobycia dalszych rynków. I tak powoli UE wchłonęła, mniejsza o to w jakiej kolejności, Szwecje, Finlandię, Danię, Polskę i inne pomniejsze kraje Europy. Ponieważ Białoruś nie uległa pokusom UE, nie dała się nabrać na wystawioną jej marchewkę na kiju, okrzyknięto ją krajem dyktatorskim i obłożono różnymi blokadami.
A jakżeby inaczej?
Kraj, który odmawia oddania swojej suwerenności UE, nie może być niczym innym jak tylko "dyktaturą". (?)
Przyszła więc kolej na Ukrainę. Z jakim skutkiem, opisałam to powyżej i nie będę się powtarzać.
Niemcy od czasów Romanowów marzą o zdobyciu Rosji i co jakiś czas próbują i będą próbować to robić, ponieważ bogactwa ziemi rosyjskiej spędzają Niemcom sen z oczu. Ich marzeniem, z którego nigdy Niemcy nie zrezygnowały, jest utworzyć ogromne imperium euroazjatyckie pod nazwą IV Rzesza, którego władcami byliby oczywiście oni, Niemcy uważający siebie za jedynych godnych tego, ponieważ z jakiegoś, bliżej nieznanego, powodu uważają oni siebie za "nadludzi", a innych, szczególnie Słowian za "podludzi". Niegodziwym jest dla Niemiec aby "podludzie" stali nad nimi i w dodatku władali jakimkolwiek imperium, tym bardziej rosyjskim.