czyli moje myśli zebrane i moje małe filozofowanie
sobota, 20 lipca 2024
To takie modne, jednak czy prawdziwe?
Tak, tak, wszyscy winni tylko nie ja. Najlepiej i najłatwiej za wszystkie problemy ze sobą samym obwinić rodziców. To takie modne. Ja dziękuję Bogu, że miałam takich rodziców jakich miałam, niedoskonałych.
Nareszcie ktoś z sensem coś napisał. Mogłabym wiele książek napisać jak dzieci robią z kochających matek toksyczne osoby. Na dziecko ma nie tylko wpływ matka, ale też genetyka i wiele innych sytuacji wychowawczych.
Wszyscy popełniamy błędy...ale trzeba wziaść je na klatę...i tyle....zjebalam dziecku zycie to porosze o wybaczenie. Ja dzieciom powiedzialam wiele razy , ze jak zorientują sie ze cos spieprzylam to mają mi o tym powiedzieć...one mówią mamo przeciez ty jestes najlepsza a ja ...nie dzieci staralam sie nie popelniac bledow moich rodziców ale napewno coś spieprzyłam i za to z pochyloną głową przepraszam....
magorzatanowicka Jak trzeba było to Tatko złoił mi skórę, Mamcia też nie straszyła mnie ojcem, ale sama wymierzała mi karę nie gorzej od Tatki. Jednak nigdy nie robili tego bezmyślnie, nigdy w furii, czy w nerwach i zawsze tłumaczyli dlaczego. Zaznaczali przy tym, że ich bardziej boli wymierzona mi kara niż mnie samą, ale lepiej żeby to oni kierując się troską i miłością to zrobili niż potem, w przyszłości mieli by to robić obcy ludzie bez troski o mnie i bez miłości do mnie. I mieli absolutną rację. To dzięki nim jestem odpowiedzialną za swoje czyny osobą, nie szukam winnych. Dzięki nim wiem, że podejmowane decyzje przynoszą stosowne do nich konsekwencje, dobre lub złe, dlatego warto jest obliczać koszty zanim jakąś decyzję się podejmie. Pozwalali mi też doświadczać życia na własną rękę, abym mogła się przekonać, że rodzice nie chcą dziecka zła, ale dobra. Na przykład, gdy dziesięć razy powtórzyli mi, żebym nie dotykała pieca, bo jest gorący i mogę się sparzyć, a ja mimo to nie słuchałam i ciągle próbowałam to zrobić, to za jedenastym razem już mnie nie powstrzymywali przed doświadczeniem bolesnej konsekwencji mojego nieposłuszeństwa. Miałam cudownych Rodziców i dziękuję Bogu, że właśnie takich, którym zależało na mnie, bo chciało się im mnie karcić gdy zaistniała taka potrzeba i pochwalić, gdy na to zasłużyłam, bo chciało im się ciągle i od nowa tłumaczyć mi "dlaczego?" i "po co?", "czemu tak, a czemu nie?", bo chciało im się być ciągle "upierdliwymi" w swoim rodzicielstwie. Uważam, że dzięki temu przygotowali mnie do tego, żebym mogła dobrze sobie radzić w życiu i to bez psychologów, terapeutów i tam innych takich doradców od siedmiu boleści, w dodatku złych doradców. Poza tym, nikt nie jest doskonały i dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę, a wtedy nikt z nas nie będzie szukał winnych swojej niedoskonałości, ale weźmie, jak piszesz Małgorzato, na klatę swoją niedoskonałość i będzie się starał coś z tym zrobić, a nie ciągle obarczać winą za swoje niepowodzenia tych, którzy robili co mogli w swojej niedoskonałości aby swoje dzieci wychować jak najlepiej. Pozdrawiam serdecznie!
MililSuzume Radzę sobie nie najgorzej. Żyję z rąk swojej pracy, a nie na długi. Jestem więc wolnym człowiekiem, ponieważ wiele zmartwień jakie ludzie dzisiaj mają z powodu zadłużenia się w Banku, mnie omija. To jest możliwe dzięki najlepszemu ekonomiście jakiego w życiu spotkałam, a więc dzięki mojemu Tatce, który uczył mnie, że, cytuję Tatkę: "Pamiętaj dziecko, gdy żyjesz na plus - jesteś bardzo bogata, gdy żyjesz na zero - jesteś bogata, gdy żyjesz na minus - jesteś bardzo, bardzo biedna." - koniec cytatu. Do dzisiaj żyję wg. mojego Tatki ekonomii i mam wszystko, i wszystko co posiadam jest moje, a nie Banku. Mam czas dla siebie, ponieważ nie muszę dodatkowo pracować aby spłacać długi bankowi, jestem wolnym człowiekiem, a nie niewolnikiem Banku, ponieważ posłuchałam się mojego Tatki, ponieważ zrozumiałam, że nie muszę mieć wszystkiego naraz. Wchodzę w posiadanie rzeczy wtedy, gdy mnie na nie stać. Na wykształcenie i zdrowie również nie narzekam, przeciwnie, dziękuję Bogu, że mam się nie najgorzej, że jak na razie nie muszę biegać do lekarzy, że mnie chroni przed nimi, dzięki rozwadze jaką mnie obdarował, a którą ja kieruję się w życiu. Tak, mój mąż mnie szanuje już od czterdziestu lat i tak, nie zdradzamy siebie. Jesteśmy nie tylko małżeństwem, jesteśmy przyjaciółmi. Jakoś nie potrafimy się sobą znudzić. Tacy byli moi rodzice w stosunku do siebie. Rozłączyła ich dopiero śmierć. Właśnie dlatego gdy coś piszę, to wiem o czym piszę. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńela
Nareszcie ktoś z sensem coś napisał. Mogłabym wiele książek napisać jak dzieci robią z kochających matek toksyczne osoby. Na dziecko ma nie tylko wpływ matka, ale też genetyka i wiele innych sytuacji wychowawczych.
zofiagrzeslak
OdpowiedzUsuńTak właśnie to brzmi wszystkiemu winna matka.o tempora, o mores..
magorzatanowicka
OdpowiedzUsuńWszyscy popełniamy błędy...ale trzeba wziaść je na klatę...i tyle....zjebalam dziecku zycie to porosze o wybaczenie. Ja dzieciom powiedzialam wiele razy , ze jak zorientują sie ze cos spieprzylam to mają mi o tym powiedzieć...one mówią mamo przeciez ty jestes najlepsza a ja ...nie dzieci staralam sie nie popelniac bledow moich rodziców ale napewno coś spieprzyłam i za to z pochyloną głową przepraszam....
magorzatanowicka Jak trzeba było to Tatko złoił mi skórę, Mamcia też nie straszyła mnie ojcem, ale sama wymierzała mi karę nie gorzej od Tatki. Jednak nigdy nie robili tego bezmyślnie, nigdy w furii, czy w nerwach i zawsze tłumaczyli dlaczego. Zaznaczali przy tym, że ich bardziej boli wymierzona mi kara niż mnie samą, ale lepiej żeby to oni kierując się troską i miłością to zrobili niż potem, w przyszłości mieli by to robić obcy ludzie bez troski o mnie i bez miłości do mnie.
UsuńI mieli absolutną rację. To dzięki nim jestem odpowiedzialną za swoje czyny osobą, nie szukam winnych. Dzięki nim wiem, że podejmowane decyzje przynoszą stosowne do nich konsekwencje, dobre lub złe, dlatego warto jest obliczać koszty zanim jakąś decyzję się podejmie. Pozwalali mi też doświadczać życia na własną rękę, abym mogła się przekonać, że rodzice nie chcą dziecka zła, ale dobra. Na przykład, gdy dziesięć razy powtórzyli mi, żebym nie dotykała pieca, bo jest gorący i mogę się sparzyć, a ja mimo to nie słuchałam i ciągle próbowałam to zrobić, to za jedenastym razem już mnie nie powstrzymywali przed doświadczeniem bolesnej konsekwencji mojego nieposłuszeństwa.
Miałam cudownych Rodziców i dziękuję Bogu, że właśnie takich, którym zależało na mnie, bo chciało się im mnie karcić gdy zaistniała taka potrzeba i pochwalić, gdy na to zasłużyłam, bo chciało im się ciągle i od nowa tłumaczyć mi "dlaczego?" i "po co?", "czemu tak, a czemu nie?", bo chciało im się być ciągle "upierdliwymi" w swoim rodzicielstwie.
Uważam, że dzięki temu przygotowali mnie do tego, żebym mogła dobrze sobie radzić w życiu i to bez psychologów, terapeutów i tam innych takich doradców od siedmiu boleści, w dodatku złych doradców.
Poza tym, nikt nie jest doskonały i dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę, a wtedy nikt z nas nie będzie szukał winnych swojej niedoskonałości, ale weźmie, jak piszesz Małgorzato, na klatę swoją niedoskonałość i będzie się starał coś z tym zrobić, a nie ciągle obarczać winą za swoje niepowodzenia tych, którzy robili co mogli w swojej niedoskonałości aby swoje dzieci wychować jak najlepiej.
Pozdrawiam serdecznie!
MililSuzume
OdpowiedzUsuńA jak sama sobie radzisz w życiu? Studia skończone, zdrówko dobre, partner Cie szanuje, kocha i nie zdradza?
MililSuzume Radzę sobie nie najgorzej. Żyję z rąk swojej pracy, a nie na długi. Jestem więc wolnym człowiekiem, ponieważ wiele zmartwień jakie ludzie dzisiaj mają z powodu zadłużenia się w Banku, mnie omija.
UsuńTo jest możliwe dzięki najlepszemu ekonomiście jakiego w życiu spotkałam, a więc dzięki mojemu Tatce, który uczył mnie, że, cytuję Tatkę:
"Pamiętaj dziecko, gdy żyjesz na plus - jesteś bardzo bogata, gdy żyjesz na zero - jesteś bogata, gdy żyjesz na minus - jesteś bardzo, bardzo biedna." - koniec cytatu.
Do dzisiaj żyję wg. mojego Tatki ekonomii i mam wszystko, i wszystko co posiadam jest moje, a nie Banku. Mam czas dla siebie, ponieważ nie muszę dodatkowo pracować aby spłacać długi bankowi, jestem wolnym człowiekiem, a nie niewolnikiem Banku, ponieważ posłuchałam się mojego Tatki, ponieważ zrozumiałam, że nie muszę mieć wszystkiego naraz. Wchodzę w posiadanie rzeczy wtedy, gdy mnie na nie stać.
Na wykształcenie i zdrowie również nie narzekam, przeciwnie, dziękuję Bogu, że mam się nie najgorzej, że jak na razie nie muszę biegać do lekarzy, że mnie chroni przed nimi, dzięki rozwadze jaką mnie obdarował, a którą ja kieruję się w życiu.
Tak, mój mąż mnie szanuje już od czterdziestu lat i tak, nie zdradzamy siebie. Jesteśmy nie tylko małżeństwem, jesteśmy przyjaciółmi. Jakoś nie potrafimy się sobą znudzić. Tacy byli moi rodzice w stosunku do siebie. Rozłączyła ich dopiero śmierć. Właśnie dlatego gdy coś piszę, to wiem o czym piszę. Pozdrawiam.