Panie dr. Bartoszewicz, od 2010 roku próbuję i staram się, najlepiej jak mogę, obudzić Polaków i na nie wiele to się zdaje. Mam wrażenie, że rzucam grochem o ścianę. Podobnie jak Pan czasami aż się gotuję w sobie, albo na przemian łapię się za głowę, bo nie mogę zrozumieć tego otępienia naszego narodu.
Już od 14 lat piszę i tłumaczę to wszystko o czym Pan mówi i nie poddaję się, w tej walce z wiatrakami, zniechęceniu, które czasami mnie ogarnia. Dlatego cieszy mnie ogromnie Pana waleczna postawa, ponieważ dodaje mi Pan sił i wiary w to, że jednak warto, warto, bo widzę, że nie jestem w tej walce, wydawałoby się beznadziejnej, sama. Ziarnko do ziarnka i w końcu, wierzę, że uzbiera się miarka, która będzie w stanie wszystko zmienić.
Powodzenia życzę i Panu, sobie samej, i wszystkim naszym przebudzonym rodakom w niezłomnej walce o prawdziwą suwerenność naszej nieszczęśliwej Ojczyzny. Jak jest napisane, cytuję z pamięci:
"Ze słuchania rodzi się wiara."
Proszę więc mówić, a słuchacze, Polacy, w końcu uwierzą, że są wartościowym narodem, że są wolnymi, kreatywnymi, ludźmi, którym tylko wmówiono, że jest inaczej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz