środa, 24 kwietnia 2024

Każde nasze dziś jest konsekwencją wczoraj

 

Sami jesteśmy kowalami własnego losu. Jest to prawda znana nie od dziś, tylko nie każdy tę prawdę akceptuje. Najprościej jest obarczać wszystko i wszystkich za to, że nasza podróż w przyszłość okazała się być niespełnionym marzeniem. To takie modne dzisiaj, szukać w koło siebie winnych naszych niepowodzeń. Na starcie w dorosłe życie, wszyscy mamy jakieś tam marzenia, które chcemy spełniać. Gdy osiągamy już wiek dojrzały wydaje się nam, że zaledwie swoich marzeń musnęliśmy biegnąc przez życie rozpraszani światem nas otaczającym, prędkością jego zmian ufni, że wszystko samo się jakoś poukłada, jakby bez naszego udziału, wystarczy tylko być i pragnąć.  
Otóż nie! To nie wystarczy! 
Nie wolno nam zapominać, że życie wymaga nieustannego dialogu, w którym przeszłość jest suflerem podpowiadającym rozwiązania na tu i teraz, i na przyszłość, pomagającym nam w unikaniu ciągłego powtarzania tych samych błędów.
Tak! Z życiem trzeba rozmawiać aby je rozumieć, aby muc osiągnąć w nim coś, aby w przyszłości poczuć jego spełnienie się. Życie bowiem, to nie tylko przyjemność jaka nas spotyka, chociaż nie prosiliśmy o nią; to nie tylko jest dar, przywilej, ale jest to również poświęcanie się i ciężka praca nad jego formą. 
Gdy nie ułożyło się nam ono tak jakbyśmy chcieli, to wracamy wspomnieniami do przeszłości w nadziei . . ., no właśnie, w nadziei czego? 
Że co? 
Że zobaczymy nas samych w odtworzonym na chwilę kadrze starego, bardzo już przyniszczonego filmu, pod tytułem: "Moje koleje życiowe"? 
Ale po co? 
Komu jest to potrzebne i czy w ogóle jest potrzebna taka podróż w czasie, w zakamarki naszej i nie tylko naszej przeszłości? 
Osobiście uważam, że jak najbardziej, taka podróż w czasie ma sens i to większy niż nam się wydaje. Podróżując bowiem w przeszłość, dajemy sobie jakby drugą szansę, ponieważ przeszłość okazuje się być naszym nauczycielem. Chyba dlatego obdarzeni zostaliśmy przez naszego Stwórcę darem pamięci i odtwarzania jej. Wspomnienia mogą być i są naszym najlepszym przewodnikiem w życiu pod warunkiem, że zechcemy wykorzystać je i zrobić z nich dobry użytek.
Nie bez przyczyny popełniamy błędy. Ich robienie ma głęboki sens wychowawczy, moim zdaniem, pod warunkiem, że poddajemy je refleksji, bowiem uczymy się na nich sztuki jaką jest życie. Swoimi doświadczeniami możemy też wzbogacać innych, pomagać im rozumieć i chronić ich przed popełnianiem podobnych do naszych, często bolesnych i nie do naprawienia pomyłek. Oczywiście jest to możliwe tylko wtedy, gdy nie chodzimy na wagary, gdy chcemy uczyć się nie tylko na własnych, ale i na cudzych błędach. 
Ja myślę, że wspomnienia, czyli podróże w czasie działają podobnie jak odczuwanie przez nas bólu, mianowicie ostrzegają nas przed czymś, chronią przed kolejną ignorancją czegoś, przed całkowitym zmarnowaniem daru, jakim jest życie, zmuszają nas do wspomnianej już przeze mnie zbawiennej refleksji.
Podróżujmy więc w czasie, zatrzymujmy się na jego wyspach, by podglądać to, co już było, by mimo iż niczego już nie możemy odwrócić, móc odnaleźć dzisiaj siebie samych pośród konsekwencji naszego wczoraj, wzbogaconych o te wszystkie złe i dobre doświadczenia jakimi obdarowało nas nasze życie, aby mimo wszystko być gotowymi na to, by ciągle je zmieniać na lepsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz