niedziela, 15 stycznia 2023

Cywilizacja a modlitwa

 

Gorzkie słowa Oliviera Clement o cywilizacji zachodniej, cytuję:
"Cywilizacja, w której ludzie już się nie modlą, jest cywilizacją, w której starość nie ma sensu. Ludzie idą tyłem ku śmierci udając młodość; jest to bolesny spektakl, ponieważ zostaje dana możliwość ostatecznego wyrzeczenia się i ofiarowania siebie, ale nie jest wykorzystana." - koniec cytatu.
Dalej dodaje on, cytuję:
"Potrzebujemy starców, którzy modlą się, uśmiechają się, kochają bezinteresowną miłością, którzy potrafią się dziwić. Tylko oni mogą pokazać młodym, że warto żyć i, że nicość nie jest ostatnim słowem." - koniec cytatu.
Clement zauważa także, cytuję:
"W starości odczuwa się Boga poprzez coraz cieńszą ściankę życia biologicznego i człowiek staje się jak świadome dziecko, które powierza się Ojcu, ukojone bliskością śmierci, przenikliwe na inny rodzaj światła, a taka starość może być darem dla innych." - koniec cytatu.

Tak, ja również uważam, że starość jest piękna. Jest darem Boga dla człowieka, jest bowiem po to, aby jej dni wypełniać modlitwą. Dana jest przez Boga, aby się modlić.
Już jako dziecko podziwiałam starość i jej mądrość. Kochałam i kocham starych ludzi, głównie za ich spokój i opanowanie, za ich mądrość i skromność jaką przy tym zachowywali, za oddawaną Bogu chwałę. Byli i są dla mnie jak żywe książki, bestsellery pełne fantastycznych historii i barwnych, wciąż żywych opowieści płynących prosto z życia. Żywe historie, żywych jeszcze ludzi, którzy nie wstydzą się Boga, wprost przeciwnie, wychwalają Go za to wszystko co w przeciągu całego ich życia On dla nich uczynił.
Podziwiałam i nadal podziwiam ich pogodę ducha, to z jaką wdzięcznością patrzą w przeszłość i z jaką ufnością wypatrują przyszłości. 
Są pogodzeni z życiem, trwają w przedziwnej z nim harmonii. Stoją na skraju życia i śmierci, a w ich oczach zamiast strachu i obaw jest wiara i ufność. Wydaje się, jakby całe ich ja było jedną, wielką, nieustanną modlitwą. 
W ich towarzystwie i ja wyciszam się, łagodnieję, napełniam się jakąś przedziwną radością, ufnością i nadzieją, zapominam o troskach dnia codziennego i spokojnie wpatruję się w przyszłość.
Jednak są i inni staruszkowie, inna starość, mniej piękna. 
Za tych staruszków i za tę starość, i w jej obecności zwykłam się modlić. No bo gdy patrzę na ich biedę zarówno tą cielesną jak i tą duchową, myślę sobie: 
- Kto? Kto pomodli się za nich, gdy ja tego nie zrobię? 
- Kto poprosi Boga o zmiłowanie się nad nimi gdy nawet oni sami tego zrobić nie mogą, bądź nie potrafią, nie chcą, bo albo odrzucili Boga, albo nigdy nie chcieli Go poznać gdyż wydawał im się być wymysłem dla naiwnych i głupich "prostaków i nieudaczników".
Są tacy biedni, jakby z losem nie pogodzeni, z oczami pełnymi strachu, a czasami nawet złości przed czekającą ich przyszłością bez przyszłości. Zachowują się tak, jakby wstydzili się samych siebie, swojego wyglądu, jakby chcieli ukryć swoje zmarszczki i beznadzieję, bezsens jakie ich dopadły i tę wstrętną starczą samotność, z którą nie wiadomo co zrobić.
Staruszkowie rozczarowani życiem, tym, że jakoś tak szybko ono minęło, a miało przecież trwać i trwać bez końca, bo jeszcze wczoraj byli tacy piękni i młodzi. Wydają się być zagniewani na cały świat w swojej samotności. Nie ma w nich światła, nie ma chęci życia ani nawet do rozmowy. Życie było, minęło i o czym tu mówić, gdy nie ma o czym. Gdy w sercu same są tylko pretensje do życia i, o dziwo, często do Boga, którego wcześniej w swoim życiu widzieć ani znać nie chcieli. 
Całe życie wydaje im się być bez sensu, nawet nie wiedzą po co ono było skoro mija tak szybko i kończy się nikomu niepotrzebną starością i śmiercią. Rozczarowani i zdegustowani swoim własnym życiem wmawiają sobie i naiwnym młodym ludziom że jedynym sensem życia jest: 
"Hulaj duszo, piekła nie ma!". 
"Używaj więc pókiś młody, bo starość to nie radość, to koniec wszystkiego." 
I tacy staruszkowie, żyjący bez Boga i bez modlitwy sprawiają mylne wrażenie, że w naszej cywilizacji, starość nie ma sensu. Tak jak żyli egoizmem, tak i umierają w egoizmie. A ich bezpłodność, również duchowa, którą zarazili wielu, doprowadzi powoli lecz skutecznie do samozagłady cywilizacji, w której żyjemy, gdyż zarówno życie jak i duch nie podlewane modlitwą stają się bez owocne. 
Drzewo, które nie rodzi owoców starzeje się i z czasem umiera. 
Aby nie dopuścić do zagłady naszej cywilizacji, która znajduje się obecnie w stanie ciężkiej choroby, żeby nie powiedzieć w agonii, zadbajmy o modlitwę, przywróćmy jej należne miejsce w naszym życiu, aby nasza starość na powrót miała sens. 
Na koniec zacytuję jeszcze raz Oliviera Clement: 
"Potrzebujemy starców, którzy modlą się, uśmiechają się, kochają bezinteresowną miłością, którzy potrafią się dziwić. Tylko oni mogą pokazać młodym, że warto żyć i, że nicość nie jest ostatnim słowem." - koniec cytatu.
Potrzebujemy modlących się starców i modlących się ludzi, aby nasza cywilizacja mogła przetrwać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz