"Wszystko co nasze Polsce oddamy" - brzmią słowa harcerskiego hymnu.
Dlaczego tak się nie stało? To przecież wcale nie była taka głupia obietnica, moim zdaniem. Gdyby Polacy jej dotrzymali, to mieli by dzisiaj swój własny, suwerenny kraj w pełnym rozkwicie. Dlaczego uwalniając się spod Moskwy od razu zaprzęgli się w kolejną niewolę? Dlaczego zabrakło Polakom wiary w siebie, w swoje możliwości? Czy jest ktoś, kto jest w stanie to zrozumieć?
Jesteśmy takim mądrym narodem, a w tym przypadku jakby rozum nam odebrało! Jak, nie przymierzając, Indianie w Ameryce kiedyś, daliśmy się nabrać na puste obietnice i marne, nic nie warte "błyskotki", na obietnice "wolności" okrojonej niewidzialnymi, a jednak odczuwalnymi przez miliony z nas murami tysięcy Gett, stawianych na różną skalę i o różnych formach. Wygląda to tak, jakbyśmy spod deszczu wpadli pod rynnę. I najgorsze jest to, że stało się tak na nasze własne życzenie.
Czy potrafimy to sobie kiedykolwiek wybaczyć? Czy nasi potomkowie wybaczą nam ten grzech zaniechania tego, co w życiu człowieka jest najcenniejsze, mianowicie: Boga, Honoru i Ojczyzny?
Muszę to sobie przemyśleć, nie przywykłam bowiem zwalać winy na własne, czy też innych niepowodzenia/zawinienia, na jakiś splot okoliczności. Uważam, że śpimy tak, jak sobie ścielimy.
Jak można było ślepo wierzyć Zachodowi, skoro już w czasie II wojny światowej kierowali się oni zdradą w stosunku do nas? Zarówno Churchill jak i Roosevelt, nasi tak zwani sojusznicy, obiecywali Polsce i Polakom wiele, i co dla nas było najważniejsze, obiecywali nam, między innymi, suwerenność. Jednak tych obietnic nie dotrzymali nigdy.
Alianci działali wspólnie ze Stalinem, wykorzystując nasz Naród jedynie jako mięso armatnie do osiągnięcia własnych i tylko własnych celów. Zaraz po wojnie, bez pardonu, oddali nas w łapy Sowietów. Krótko po transformacji "życzliwe" ręce zachodnich biznesmenów pomogły Polsce w zmienieniu się z kraju przemysłowo rolniczego w konsumpcyjny. (sic!)
Jesteśmy jak piłeczka tenisowa, odbijana raz na Wschód, to znów na Zachód. Czyżbyśmy niczego się nie uczyli z historii? Jeżeli jednak tak, jeżeli się z niej uczymy, to dlaczego ciągle popełniamy te same błędy? Dlaczego pozwalamy niszczyć nasz Naród, Kraj, kulturę, religię, naszą polskość? Czyżbyśmy ciągle nie rozumieli, że nasza suwerenność jest naszą sprawą, że nie walczy się o nią w cudzych landach, ani za ich pomocą, ale na własnej ziemi, u siebie i przez nas, ponieważ nasza suwerenność obchodzi jedynie nas samych i taka jest prawda. Tak zwani sojusznicy dbają jedynie o swoje interesy i mają w tym rację, ponieważ dla nich interes ich kraju i narodu jest najważniejszy. Tak samo powinno być i dla nas. Dlaczego więc nie jest? Ich nie obchodzi to, co inni o nich myślą, czy ich lubią czy nie, dlaczego więc nas ma to obchodzić, co inni mówią o nas? Dlaczego opinia innych o nas ma nas bardziej obchodzić od tego co jest dobre dla naszego kraju, Narodu, dla zachowania naszej suwerenności?
Zaraz pewnie ktoś powie, że polityki nie prowadzi się w pojedynkę. Zgoda! To prawda! Ale czy nasza polityka, bądź co bądź, państwa i Narodu nie najmniejszego w Europie, musi być polityką ugiętych kolan?
To, że państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, o tej prawdzie, to ja już od samego zamiaru wejścia Polski do UE przestrzegałam pisząc gdzie się tylko dało. Tej prawdy jednak nikt nie chciał przyjąć. Zaślepieni radością z możliwości posiadania paszportu w szufladzie Polacy, zachłystywali się spodziewaną "wolnością" i upijali się pustymi obietnicami zachodnich cwaniaków. Nawet nie zauważyli kiedy z własnej, nieprzymuszonej woli wybrali na premiera swojego kraju Donalda Tuska, nominowanego przez swoje niemieckie cienie, DYREKTORA od likwidacji wszystkiego co polskie. Nawet wtedy nie chcieli tego zrozumieć, gdy on wyraźnie dał im to do zrozumienia wypowiadając swoją słynną opinię o Polsce i o Polakach, cytuję z pamięci: "Polskość to nienormalność".
Polacy nie pamiętali wtedy, bądź nie chcieli pamiętać, że aby utrzymać suwerenność, którą sobie wreszcie wywalczyli pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, należało dochować obietnicy harcerskiej mówiącej o tym, że: "Wszystko co nasze Polsce oddamy", a nie obcym panoszącym się w naszej Ojczyźnie. To nie w ich interesie była i jest suwerenność naszego kraju, ale jest ona tylko i wyłącznie w naszym interesie. Obcym zależy na Polsce na tyle, na ile mogą czerpać z niej korzyści i zyski. Przykre to, ale prawdziwe, niestety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz