"Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.". (Źródło: 1 List do Koryntian 6,12)
Zważywszy na to, wiem, że jednak nie wszystko mi wolno i to właśnie ze względu na mnie samą, ponieważ nie wszystko co mi wolno przyniesie mi korzyść, nie wszystko wyjdzie mi na zdrowie zarówno to duchowe jak i fizyczne, czy psychiczne.
W zacytowanym przeze mnie wersecie biblijnym chodzi więc nie tylko o dobrowolne wyrzekanie się swoich zachcianek, pokus i grzechu, lecz również o to, aby powiedzieć głośno NIE do spełniania zachcianek tak zwanym "dobroczyńcom" ludzkości, fałszywym filantropom. Nie każde bowiem ich działanie jest dobroczynnością. Najczęściej działają oni na zasadzie dilera.
Diabeł zawsze tkwi w szczegółach. Szczegółem demaskującym złe zamiary dzisiejszych "filantropów" w stosunku do ludzkości jest takie ich narzędzie jak przymus inaczej.
Mówienie NIE tym gwałcicielom ludzkiego sumienia nazywających siebie "dobroczyńcami" ludzkości jest zatem nie tylko naszym obowiązkiem, ale i koniecznością, głównie ze względu na wolność daną nam przez Najwyższego, której powinniśmy strzec jak źrenicy własnego oka, a to ze względu na znaczenie tego wyjątkowego daru Boga dla nas, wyróżniającego nas ludzi spośród wszelkiego stworzenia.
Przymus inaczej jest niczym innym jak pokusą do popełnienia grzechu niedocenienia wszechmocy Boga i daru wolności, jakim nas On obdarzył. To jest szantaż, a więc narzędzie bazujące na takiej podstawie jak wybór: Albo, albo!
Jednak prawda jest taka, że, cytuję z Ew. wg. Św. Mateusza 6,24-34:
"Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam:
Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie?
Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?
Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają.
Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
Ja wybieram: Ufam Bogu, Jezusowi Chrystusowi i dlatego niczemu nie oddam się w niewolę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz