Ja podaję rękę, siadam obok moich znajomych, spotykam się z moimi bliskimi, przytulam ich jak zawsze to robiłam. Nie noszę maseczki nawet tam gdzie policja chodzi, a na cmentarz, na grób moich rodziców chodzę kiedy tylko mogę, to jest bardzo ważne dla mnie.
Ja wiem, że któregoś dnia może nie tylko na coś zachoruję, ale i z pewnością umrę, jak każdy kto się kiedyś narodził. Taka jest kolej rzeczy i tego nikt nie uniknie, nikt nie wywinie się od śmierci, chociażby nie wiem jakie restrykcje narzucał sobie i innym.
Nie leczy się pandemi i nie walczy się z pandemią zamykaniem ludzi w domach, zamykaniem firm, niszczeniem rolnictwa i hodowli zwierząt, nie walczy się z pandemią rujnowaniem całej gospodarki. Dlaczego?
Ponieważ gdy ludzie nie pracują to i jeść nie bedą mieli co.
Konsekwencją takiego działania bowiem będzie głód i wtedy ludzie będą umierać naprawdę masowo, tak jak kiedyś na Ukrainie.
Wirusy zawsze były w naszym otoczeniu i niejednokrotnie nas zabijały, tych słabszych, schorowanych. Była to naturalna selekcja. Ludzie z silnym systemem odpornościowym przeżywali i mogli kontynuować swoje normalne codzienne życie, a pandemie w koncu zanikały, również w sposób naturalny.
To co dzisiejsze rządy robią ze swoimi narodami, to jest nie ochrona przed pandemią, a zwykłe ludobójstwo na rozkaz globalistów, którym się ubzdurało, że ludzi na naszej planecie jest za dużo. Bogowie sie znalezli (sic!). Właśnie dlatego nie posłuszeństwo narzucanym nam przez rządy i to bezprawnie restrykcjom, a sprzeciw powinniśmy im okazać, jeżeli naprawdę chcemy przeżyć.
Na tą covidową grypę już chorowałam. Wprawdzie trochę dłużej niż zwykle, ale wyzdrowiałam, dzięki Bogu i bez interwencji lekarzy, którzy ze strachu nawet widzieć mnie nie chcieli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz