WCZORAJ spotykam jedynie raz do roku. Radość to ogromna.
KIEDYŚ nie zawsze pozwala się znaleźć. Wspomnienia coraz gęstszą mgłą owite.
DAWNO przeminęło z czasem, który już nigdy nie wróci.
Tęsknota?
Nic nie pomaga. Łzami maluję WCZORAJ, KIEDYŚ i DAWNO, bo tu gdzie jestem brakuje moich korzeni – śladów z przeszłości na próżno szukać.
Gdzie się nie obrócę, tam nie ma tych trzech, jest tylko DZISIAJ i JUTRO.
Jest tylko teraźniejszość i być może przyszłość moich potomnych, dla których będę pierwszym śladem na tej ziemi - przesadzoną roślinką, silną jak niepozorne tussilogo. Być może, być może, …? Z nadziei tej najpewniejszy jest jednak jedynie ZNAK ZAPYTANIA. Uśmiecham się smutno.
Płynę jakby po wodzie nie dotykając jej, jak zjawa znikąd i donikąd unoszę się w nie mojej jednak przestrzeni. Przeklęta na wieki, zawsze OBCA, na darmo szukająca wytchnienia cudzoziemka. Ktoś, kiedyś napisał: „Nikt nie może być szczęśliwy w oderwaniu od najbliższych, od swoich korzeni.”
I to jest święta prawda.
Gdy wracam do wczoraj, to czego szukam najpierw, to zapach i smak naszego, polskiego chleba. Delektuję się! W nim zawarte jest wszystko - i WCZORAJ, i KIEDYŚ, i DAWNO, miłość i skrywana tęsknota.
TAM już nigdy nie będę sobą, podobnie zresztą, jak i TUTAJ. Nie skarżę się, ja tylko (??) ... uśmiechając się smutno wspominam, tęsknię i maluję łzami ślady, tam gdzie ich już nie ma.
KIEDYŚ nie zawsze pozwala się znaleźć. Wspomnienia coraz gęstszą mgłą owite.
DAWNO przeminęło z czasem, który już nigdy nie wróci.
Tęsknota?
Nic nie pomaga. Łzami maluję WCZORAJ, KIEDYŚ i DAWNO, bo tu gdzie jestem brakuje moich korzeni – śladów z przeszłości na próżno szukać.
Gdzie się nie obrócę, tam nie ma tych trzech, jest tylko DZISIAJ i JUTRO.
Jest tylko teraźniejszość i być może przyszłość moich potomnych, dla których będę pierwszym śladem na tej ziemi - przesadzoną roślinką, silną jak niepozorne tussilogo. Być może, być może, …? Z nadziei tej najpewniejszy jest jednak jedynie ZNAK ZAPYTANIA. Uśmiecham się smutno.
Płynę jakby po wodzie nie dotykając jej, jak zjawa znikąd i donikąd unoszę się w nie mojej jednak przestrzeni. Przeklęta na wieki, zawsze OBCA, na darmo szukająca wytchnienia cudzoziemka. Ktoś, kiedyś napisał: „Nikt nie może być szczęśliwy w oderwaniu od najbliższych, od swoich korzeni.”
I to jest święta prawda.
Gdy wracam do wczoraj, to czego szukam najpierw, to zapach i smak naszego, polskiego chleba. Delektuję się! W nim zawarte jest wszystko - i WCZORAJ, i KIEDYŚ, i DAWNO, miłość i skrywana tęsknota.
TAM już nigdy nie będę sobą, podobnie zresztą, jak i TUTAJ. Nie skarżę się, ja tylko (??) ... uśmiechając się smutno wspominam, tęsknię i maluję łzami ślady, tam gdzie ich już nie ma.
Czesc
OdpowiedzUsuńMasz racje. Drzewo bez korzeni umira. Ale czesto wiater bierzy z soba ziarny do innych miejc. W nowym mijescu moze rosnac ponownie. Ale jest nie pewni. Bo sa roznych wymagan på dordze i nawet w tym nowym miejscu, otoczeniu.
Mamy problem z przetrwaniem. Tylko silnieszy albo bestrsze przytrwaja. Niestety jestesmy tylko pionkami ktorymi inny decyduja nasz los. A my wykonujemy posrednio lub bezposrednio ich plany. Nawet to znajduje sie w ramach demokracji I wola szarego obywaleta. Na dowod co ja pisze jest los np. obywaltela z Syrii.