Oburza mnie oburzenie Pani Merkel w sprawie podsłuchiwania jej rozmów telefonicznych. Hipokryzja polityków nie ma granic - mentalność Kalego! Sami podsłuchiwać chcą cały świat, mało tego, chcą wchodzić z buciorami i bez pardonu w życie zwykłych ludzi, gwałcą ich prywatność na każdym kroku, każdego dnia zaglądając nawet do ich żołądków. Inwigilują dosłownie wszystko co się rusza, ale sami chcą być nietykalni.
Przecież inwigilacja jest ich własnym batem, który ukręcili na nas, zwykłych, ciężko pracujących między innymi na nich śmiertelników, chcąc w ten sposób zająć miejsce Boga, który jako jedyny ma prawo wiedzieć o nas wszystko. Dopiero gdy ich własnym batem przejedzie im ktoś po ich własnych plecach rozumieją albo i nie, że tak żyć się nie da, że nie tędy droga, a prywatność każdego z nas jest rzeczą świętą.
Uderzenie batem inwigilacji boli, bo sprawia, że człowiek czuje się obnażonym z godności. A my „kochani” politycy musimy z tym żyć na co dzień. Wszędzie i zawsze jesteśmy rejestrowani, obnażani całkowicie bez powodu.
Na złodzieju czapka gore, a wy niestety okradacie nas nieustannie z naszej prywatności waszymi idiotycznymi prawami, przepisami zezwalającymi na totalną inwigilację zwykłego człowieka i na nieprawość dopuszczalną tylko dla wybranych. Aby usprawiedliwić swoją niecność i dostać na to przyzwolenie demokratycznej społeczności wymyśliliście sobie raka toczącego świat nazywając go terroryzmem. Tylko w tej chwili zadaję sobie pytanie, kto tu kogo terroryzuje?
Medal zawsze ma dwie strony, a miecz jest obusieczny, tak jak i bat zanim uderzy konia, wpierw smagnąć może równie boleśnie samego woźnicę. „Nie czyń komu, co tobie nie miłe!” Proste, nie?
Przecież inwigilacja jest ich własnym batem, który ukręcili na nas, zwykłych, ciężko pracujących między innymi na nich śmiertelników, chcąc w ten sposób zająć miejsce Boga, który jako jedyny ma prawo wiedzieć o nas wszystko. Dopiero gdy ich własnym batem przejedzie im ktoś po ich własnych plecach rozumieją albo i nie, że tak żyć się nie da, że nie tędy droga, a prywatność każdego z nas jest rzeczą świętą.
Uderzenie batem inwigilacji boli, bo sprawia, że człowiek czuje się obnażonym z godności. A my „kochani” politycy musimy z tym żyć na co dzień. Wszędzie i zawsze jesteśmy rejestrowani, obnażani całkowicie bez powodu.
Na złodzieju czapka gore, a wy niestety okradacie nas nieustannie z naszej prywatności waszymi idiotycznymi prawami, przepisami zezwalającymi na totalną inwigilację zwykłego człowieka i na nieprawość dopuszczalną tylko dla wybranych. Aby usprawiedliwić swoją niecność i dostać na to przyzwolenie demokratycznej społeczności wymyśliliście sobie raka toczącego świat nazywając go terroryzmem. Tylko w tej chwili zadaję sobie pytanie, kto tu kogo terroryzuje?
Medal zawsze ma dwie strony, a miecz jest obusieczny, tak jak i bat zanim uderzy konia, wpierw smagnąć może równie boleśnie samego woźnicę. „Nie czyń komu, co tobie nie miłe!” Proste, nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz