niedziela, 13 października 2013

Vox populi, to vox Dei

Mniejszość opozycyjna, to może i nie vox populi, vox Dei, ale naiwnością rządzących jest zapominanie przez nich, że bieda i beznadzieja tych wyrzuconych poza margines może się przerodzić w falę gniewu szybciej niż myślą i stać się opozycji „oddechem” – sprzymierzeńcem powalającym wszystko na swojej drodze z szybkością huraganu.

I mieszanie narodów w celu uniknięcia ich gniewu za niedemokratyczny wyzysk, nie będzie już żadnym ubezpieczeniem ani gwarancją (jak myślą dzisiejsi „miłościwie” nam panujący bez wyobraźni pseudo politycy), naturalnej przeszkody w porozumieniu się uciśnionych ludów. Tym łączącym ich spoiwem stanie się BIEDA i BEZNADZIEJA, jak zawsze zresztą, których to oblicze wszędzie wygląda tak samo i ma jeden jednak wspólny język – NIEDOSTATEK, a determinacja by to zmienić, stanie się ich wspólną myślą przewodnią ich siłą nie do pokonania. I prędzej, czy później tak właśnie będzie, bo jednak vox populi, to vox Dei. Tak myślę.

Brak równowagi zawsze kończy się upadkiem.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz