wtorek, 15 października 2013

Minionyzm*

Swoją drogą to dziwne! Miliony ludzi dzisiaj żyją całkowicie poza marginesem społecznym. Ich bieda dawno już przestała być biedą, a przybrała oblicze nędzy i to tej najgorszej z najgorszych.
Bezdomność, bezrobocie, beznadzieja, żebractwo. Ludzie po kilka dni nic nie jedzą, bo nie mają za co sobie kupić nawet najpodlejszego jedzenia.

Życie nie jednego psa jest lepsze od życia dzisiejszego nędzarza, który w nie jednym przypadku zaczął rywalizować z bezdomnymi psami o resztki ze śmietnika, a mimo to wzbrania się tak wielu w przyznaniu się do tego, że najgorsza bieda w minionyzmie w porównaniu z dzisiejszą nie była tak straszna. Że gotowane jajko na śniadanie do chleba z margaryną, to nie była żadna bieda, że gotowane ziemniaki ze szczypiorkiem i koperkiem, a do tego garnuszek kwaśnego mleka na kolację (bieda?), to dzisiejsze są wymyślne diety dla znudzonych bogaczy, za których układanie płacą oni swoim dietetykom niemałe pieniądze.

Świat stanął do góry nogami, ludzie pogubili się już i sami nie wiedzą czego tak naprawdę chcieli, co w życiu jest rzeczywiście ważne? Bo obalając minionyzm, chyba nie o takiej przyszłości dla swoich dzieci myśleli – przyszłości, w nie jednym przypadku i nie w dwóch, gorszej od życia, które oni sami mieli.

Moim zdaniem większość bojowników o wolność i demokrację spod deszczu wpadła pod rynnę, ale ich własne zakłamanie nie pozwala im się do tego przyznać i nadal nie potrafią powiedzieć Bogu przepraszam za grzech niedoceniania tego „małego” co kiedyś mieli.

Walczyli o wolność! Gdzie ona jest? Czy jest nią może wszechobecna inwigilacja? A może przymus szukania szczęścia poza granicami własnego Kraju?

Jakiś czas temu byłam kilka dni w Hamburgu w interesach. Serce chciało mi pęknąć z bólu na widok moich bezdomnych, marnujących się rodaków, zajmujących się żebractwem, albo tylko leżących tam, na głównym deptaku jednej tylko z dzielnic Hamburga ( a ile ich jest?) wymiętych, sinych z zimna i spuchniętych z głodu, młodych i starszych już ludzi wpatrujących się w niebo oczami bez wyrazu. Nie mogą wrócić do domu, bo wstyd, bo nie ma za co, ale i zostanie tam równa się z zatraceniem. Zmarnowane życia, oszukane obietnicą raju.

Walczyli z monopolem pod każdą postacią, a takiej globalizacji i centralizacji jak obecnie, nigdy przedtem nie było. Wszystko narzucane jest odgórnie i tak okrojone różnymi przepisami, że wielu, którzy kiedyś mogli sobie radzić prowadząc jakąś małą działalność, dzisiaj są zmuszeni przywitać się z nędzą. Pogoda jest tylko dla bogaczy, podobnie jak i wolność, o którą walczyli, a której paradoksalnie pozbawili i siebie i swoje dzieci. Tam w Hamburgu widziałam tłumy chodzących zombie i pomyślałam sobie, że zabijanie ludzi wcale się nie skończyło, tylko przybrało inną, może jeszcze gorszą formę.

Ja też nie narzekam, ja tylko się dziwię i zastanawiam, próbuję zrozumieć.
..................................................................................................
*Minionyzm - określenie tego co minęło zapożyczone od anna s.

2 komentarze:

  1. Tak to prawda, wielu ludzi żyję dziś "pod linią", a nawet większość polskiego społeczeństwa to ludzie biedni. Często dzieje się tak nie koniecznie z ich winy, po upadku komunizmu wielu ludzi nie mogło się pozbierać, kiedyś były przecież te pgr-y, dzięki którym każdy miał jakąś tam pracę. Wiadomo dla ludzi takich jak my, pragnących samorealizacji, życie w tamtych czasach nie miało sensu. Jednak prawda taka, że wielu naszym rodakom, życie w czasach prl-u bardzo się podobało. Później przyszła "wolna polska", gospodarka wolnorynkowa, coraz wyższe i wyższe podatki, coraz większe bezrobocie, a w związku z tym coraz większa bieda i patologie rodzące się wśród tych wszystkich nędzarzy.

    +Widziałam, że byłaś obserwatorką mojego bloga, chciałam ci tylko powiedzieć, że przeniosłam go na inny adres: i-am-who-i-really-am.blogspot.com
    Pozdrawiam, przepraszam jesli zawracam tylko głowę, lecz będzie mi cholernie miło, jeśli dasz mi kolejną szansę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Kira, nie chodzi o to by państwo było opiekuńcze, ale o to by państwo dobrze funkcjonowało.

      Dobrze funkcjonujące państwo nie pogardza swoimi biednymi, dba o nich na różne sposoby, jednak nie pozbawia ich przy tym możliwości samorealizacji. Aby dbać o swoich obywateli, z których każdy jest, moim zdaniem na wagę złota, wystarczy właściwa polityka gospodarcza, społeczna, oświatowa i przede wszystkim nie skorumpowana.

      Polityk powinien być jak misjonarz swojego kraju - robi dla niego wszystko z poświęceniem i oddaniem, bo to jest jego misja, w której sens wierzy, dla której zdecydował poświęcić swoje życie. Polityka powinna być dla niego jak hobby, w które przecież każdy z nas (jeżeli je ma) wkłada całe serce, a nie sposobem na zrobienie kariery. Dobro własnego Kraju i Narodu powinno być polityków największą ambicją, do spełnienia której zmierzają.

      Dlaczego nie opiekuńcze państwo? Ponieważ opiekuńcze państwo również demoralizuje, chociaż w inny sposób.

      Człowiek jest istotą inteligentną i stadną, lubi się rozwijać, dlatego w każdych warunkach potrafi się zorganizować i sobie radzić. Jest jednak jedno ale, mianowicie – właściwa, prosta, nieskorumpowana administracja umożliwiająca człowiekowi rozwinięcie skrzydeł, każdemu na miarę jego potrzeb, możliwości i zdolności, a nie jak to jest w chwili obecnej, przepisy tworzy się z myślą jedynie o interesach największych monopolistów, obłudnie głosząc istnienie wolnego rynku, który nie istnieje tak naprawdę.

      W każdym, nawet najbardziej rozwiniętym i bogatym kraju jest bieda, chodzi tylko o to, by ta bieda nie była, jak to określiłaś - "pod linią", by pozwalała człowiekowi zachować jego godność i poczucie zadowolenia z tego co sam osiągnął dzięki prawdziwemu wolnemu rynkowi.

      Ludzie są różni i każdemu do szczęścia jest potrzebne co innego. Wszyscy nie mogą być i nie chcą być profesorami, politykami, artystami, fryzjerami, czy sprzątaczami, ale wszyscy ludzie ze swoimi zdolnościami w różnych dziedzinach są, że tak brzydko powiem, budulcem dobrze funkcjonującego, zdrowego państwa, są potrzebni.

      Jeżeli ktoś chce być aż sprzątaczem, to niech nim będzie skoro lubi, bądź chce sprzątać nie tylko swoje otoczenie. To też jest zawód i to bardzo potrzebny, wręcz niezbędny, o wysokim znaczeniu społecznym, o czym wielu zapomina. Zamiast więc obniżać status sprzątacza powinniśmy go podnieść, ponieważ to co ten człowiek robi jest niezwykle nie tylko potrzebne, ale i bardzo, bardzo ważne i pożyteczne. Chwała mu za to, należny szacunek i odpowiednio wysokie wynagrodzenie pozwalające mu na godne i dostatnie życie. To tylko taki mały przykład ważności każdego człowieka i sensu tego czym każdy się zajmuje zawodowo.

      Jak już kiedyś pisałam, żeby ktoś mógł być kimś, ktoś inny musi się poświęcić. Jego poświecenie warte jest nie tylko głębokiego szacunku, ale i godziwego wynagrodzenia. „Nie chciało się nosić do szkoły teczki, to pchaj teraz taczki”, to przeżyty jest stereotyp myślowy i zresztą bardzo nieprawdziwy. Aby państwo było państwem potrzebne są ogniwa go tworzące i to dosłownie i dokładnie wszystkie. Żadne ogniwo nie jest mniej potrzebne czy warte, znajduje się jedynie w innym równie ważnym miejscu.

      Pozdrawiam
      Karolina

      Usuń