Nie jestem zaskoczona ani Zełeńskim, ani jego sojusznikami. Zachodni sojusznicy zawsze w końcu zdradzają tych, którzy im uwierzyli, zwłaszcza Słowian, których uważają za naiwnych, żeby nie powiedzieć głupich. Wojny, to jest ich biznes, w który zawsze wciągają naiwne narody aby je później zdradzić i, biznes który zawsze prowadzą na ziemiach zastępczych.
A Zełeński?
No cóż, od samego początku tej wojennej awantury na Ukrainie na koszt UE, czyli na koszt podatnika, piszę, że Europejczycy nie rozpoznają swojego prawdziwego wroga. Przy czym, nie mówię, że przywódcy UE nie mają tej wiedzy. Moim zdaniem są w jej posiadaniu i to od samego początku tej ukraińskiej zawieruchy, której sami są reżyserami.
Liczyli na dalsze rozszerzenie się NATO i UE dalej na Wschód, dlatego bezrefleksyjnie i w nadmiarze finansowali tę wojnę na ukraińskiej ziemi i Zełeńskiego zadłużając Europejczyków po same uszy, a Ukraińców traktując jak święte krowy. Liczyli i przeliczyli się!
Nie wzięli pod uwagę, że Rosja z Putinem na czele będzie się, tym razem, tak skutecznie bronić, że Putin to nie zapijaczony Jeltsin, ani naiwnie ugodowy Gorbaczow. Nie przypuszczali, że to ich przedsięwzięcie potrwa aż tyle lat i w sumie, zamiast przynieść im spodziewane korzyści, przyniesie same straty. Zatem, ich sztuka teatralna pod tytułem "Rosja napadła na Ukrainę" okazała się być kompletną klapą. Kopali dół pod Rosją i sami w ten dół wpadli.
Tak to się zazwyczaj kończy, że: "Chciwy zawsze dwa razy traci" - głosi stare, mądre przysłowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz