"Jeszcze się nikt taki nie narodził, kto by wszystkim dogodził" - mówi stare przysłowie.
To, że sąsiedzi Polski nie lubią Polaków wynika z ich kompleksów wobec polskiego narodu, a nie z powodu innych, tak zwanych "faktów". Wynika to również, jak przypuszczam, z nieczystego sumienia naszych sąsiadów, którzy historycznie napadali na Polskę, mordowali i rabowali polski naród, z czym mają dzisiaj problem. Jak dla mnie, to jest to całkowicie zrozumiałe, gdyż nie jest łatwo przyznać się do własnych błędów, uznać je i przeprosić za nie. Znacznie łatwiej jest naszym sąsiadom przykryć je różnymi pretekstami tłumaczącymi ich kompleksy wobec Polaków.
To, że jakiś Polak zabiera komuś pracę w jakimś kraju, czy "kradnie", to są stereotypy, które nie są żadnym argumentem na to, aby wrzucać wszystkich Polaków do jednego worka, ponieważ to samo dotyczy wszystkich migrantów, bez względu na narodowość i kraj, w którym oni osiądą. Na przykład, Niemcy oskarżają Polaków o to, że kradną jakieś stare auta w Niemczech (?), tym czasem Niemcy w Polsce na stare auta nawet nie spojrzą, Niemcy w Polsce jak kradną, to od razu całą firmę, a nawet próbują zagarnąć cały kraj. I to dopiero jest kradzież.
Jeżeli chodzi o kraje oddalone od Polski, jak Norwegia, czy Holandia, to przyganiał kocioł garnkowi - chce się powiedzieć, ponieważ, tak Norwegia jak i Holandia, czy jakikolwiek inny zachodni kraj okradają Polskę z jej siły roboczej. Tak, Polacy są dla zachodnich przedsiębiorców wysoko wykwalifikowaną tanią siłą roboczą, którą ci pracodawcy wolą zatrudniać w miejsce "roszczeniowych", a "mniej wydajnych" tubylców, a także ze względu na pracowitość Polaków, ich wiedzę i nieprzeciętne zdolności. Dla firm i korporacji liczy się przede wszystkim duży zysk przy małych kosztach.
Jest to, jak sądzę, zamierzona polityka pracy w UE, nazwana niesłusznie "wolnym rynkiem", którą to politykę politycy w porozumieniu z biznesmenami wprowadzili we wszystkich już dzisiaj krajach UE. Taką podstępną polityką zmusza się obywateli tych krajów do przemieszczania się, do opuszczania swoich ojczyzn w poszukiwaniu pracy, która pozwoli im i ich rodzinom nie tylko przeżyć, ale i żyć trochę lepiej, dostatniej niż mogliby to robić we własnych ojczyznach. Przy okazji narody się mieszają ze sobą ponieważ migrantami są przeważnie ludzie młodzi i dochodzi do odnowy genetycznej, gdyż z tych mieszanek rodzi się nowe życie, co nie jest bez znaczenia dla wielu starzejących się populacji, głównie zachodnich. I tak na przykład, Polacy migrują do krajów zachodnich, Ukraińcy migrują do Polski i również dalej na Zachód, Niemcy migrują do Szwajcarii, bądź do Austrii, i koło "fortuny" się toczy. Tak, że nie ma o czym mówić, to okradanie jest wzajemne, chociaż nie współmierne. Jest to polityka stawiająca na wędrówkę ludów, a nie jakaś tam domena jedynie Polaków.
Poza tym i szczerze mówiąc, moim zdaniem, prawdziwymi złodziejami i reżyserami tej współczesnej wędrówki ludów, tak naprawdę, są globaliści, a narzędziem, którym się oni posługują jest stworzony przez nich system. System, który żeruje na wędrówce ludów właśnie, na kredytach i taniej sile roboczej aby jego twórcy, czyli globaliści mogli czerpać zyski nawet tam, gdzie inaczej trudno byłoby o ich uzyskanie.
GrazynaGrzesik
OdpowiedzUsuńW punkt .Pozdrawiam.
leszekszczepaniak
OdpowiedzUsuń1000 % prawda ,ktos kto zna historir Polakow to wie ile zachod zawdziecza pomyslowosci Polakow ale sza tego nie chca wiedziec twierdzac ze to wszystko ich i ich pomyslowosc