Zrównuje przy tym Ukrainę z Ameryką. Niezły ma tupet ten tupeciarz i niesamowitą zdolność przepoczwarzania się w mgnieniu oka i przystosowywania siebie do zaistniałej sytuacji! Taki mały pochlebca i krętacz, kameleon, można powiedzieć, który co i rusz zmienia barwy i sojuszników, oczywiście po ich uprzednim wykorzystaniu.
Zełeński mówi, cytuję:
"Dziś jest naprawdę wyjątkowy dzień, a jedna wiadomość przykuwa uwagę na całym świecie. Przekonywujące zwycięstwo w amerykańskich wyborach. Wyraźne prowadzenie Prezydenta Trampa. Gratuluję mu tego sukcesu. Dla nas, na Ukrainie i w całej Europie, niezwykle ważne było usłyszeć słowa ówczesnego 45. Prezydenta Stanów Zjednoczonych o "pokoju poprzez siłę". (?) Gdy stanie się to zasadą polityki 47. Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Ameryka i cały świat niewątpliwie na tym skorzystają. (?) Nie bez powodu wspomina się dziś Ronalda Reagana: "Ludzie pragną pewności, wolności, życia w normalności.". Dla nas oznacza to życie bez rosyjskiej agresji, z silną Ameryką, silną Ukrainą i mocnymi sojusznikami. W tym roku już rozmawialiśmy z prezydentem Trumpem, zarówno telefonicznie w lipcu, jak i osobiście na spotkaniu we wrześniu, i były to bardzo dobre rozmowy. Na poziomie zespołów nawiązaliśmy współpracę. Jak zawsze, niezwykle cenimy dwupartyjne wsparcie Stanów Zjednoczonych. (?) Omówiliśmy wszystkie aspekty planu zwycięstwa. Zarówno na spotkaniu w Nowym Jorku, jak i podczas wizyt w Waszyngtonie - w Kongresie i w Białym Domu. W obszarach obrony, gospodarki i przyszłości po wojnie widzimy potencjał do jeszcze głębszej współpracy. To właśnie sprawi, że Ukraina, Ameryka i cały wolny świat osiągną większy dobrobyt i siłę. " - koniec cytatu.
Zełeński myśli, że Donald Trump jest tak głupi, jak Zełeński jest mądry. (sic!) Jego tupet naprawdę jest nieskończony.
Przywołuje słowa Pana Prezydenta Trumpa o "pokoju poprzez siłę" i wsadza je w kontekst obecnej wojny na Ukrainie, tym samym, stara się kreować myśli Donalda Trumpa, według swojej woli. W zawoalowany sposób próbuje przekonać Trumpa do podtrzymywania tej już przegranej wojny na Ukrainie. Próbuje przekonać Donalda Trumpa do tego, że ta wojna uszczęśliwia ludzi i uczyni zarówno Ukrainę jak i Amerykę silnymi, dlatego należy ją dalej prowadzić. (sic!)
A co z Europą, panie Zełeński, którą pan tak "przyjaźnie" doi, ponoć dla jej dobra i bezpieczeństwa?
Czy Europa, według pana, też ma być silna?
Zełeński wspomina o mocnych sojusznikach, których właśnie skutecznie rozbraja i zubaża gospodarczo - tak bardzo dba o ich moc i siłę. Hallo! Panie Zełeński! Ludzie naprawdę nie są idiotami, jak to się panu wydaje. Przynajmniej nie wszyscy.
"Dwupartyjne wsparcie Stanów Zjednoczonych"?
Czy to nie oznacza chorągiewki na wietrze?
Nie ważne, kto w USA rządzi, ważne, żeby Ukraina mogła je doić jak przysłowiową krowę. Lizusy tak już mają, że z daleka śmierdzą zdradą. Przykładem zdrady i "wdzięczności" Zełeńskiego jest chociażby Polska. Wydoił ją, porzucił i przy okazji oczernia przed światem w dowód "ogromnej wdzięczności" za okazaną przez Polskę pomoc Ukrainie. (sic!)
Ten tupeciarz chyba nie wie co mówi, albo jest pijany z wściekłości, że Donald Trump może postawić dla Ukrainy znak STOP w dojeniu (okradaniu) tak sąsiednich krajów, jak i Stanów Zjednoczonych. Jakim cudem według Zełeńskiego, cytuję: "cały świat niewątpliwie na tym ["pokoju poprzez siłę"] skorzysta."?
Zaznacza przy tym, że to ten wolny świat skorzysta.
Zatem, pan Zełeński zakłada, że tym wolnym światem, który skorzysta na dalszym prowadzeniu wojny na Ukrainie będzie silna Ukraina, Ameryka i sojusznicy pana Zełeńskiego, którzy tak jak on są podżegaczami wojennymi, cała reszta krajów UE korzyści żadnych z tytułu tej wojny nie odniesie, wprost przeciwnie.
Pan Zełeński, zdaje się i moim zdaniem, chce budować na terenie Europy swoje silne imperium. Nie, wcale nie ukraińskie! I wykorzystuje do tego Ukrainę jako poligon i Rosję, jako narzędzie do siania strachu wśród naiwnych krajów europejskich, które nie rozpoznają, kto jest ich prawdziwym wrogiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz