Nie, Jezus (Jeszua) Chrystus nie do siebie się modlił, a do Boga Ojca.
Syn Boży wcielił się w człowieka nie po to aby odgrywać rolę Boga na ziemi, lecz po to, aby być jednym z nas, aby być człowiekiem w pełni. Wcielił się także po to, aby w Sobie objawić ludzkości prawdziwego Boga, Boga Ojca - to raz. Dwa, po to, aby jako doskonały człowiek, drugi Adam, odwrócić przekleństwo, jakie pierwszy Adam sprowadził na ludzkość, odwrócić je w błogosławieństwo.
To jest zupełnie naturalne, że jako prawdziwy Syn Człowieczy, Jezus odczuwał ból i strach, że cierpiał gdy Go znieważano, bito i krzyżowano. Jezus Chrystus doświadczał dokładnie tego samego, czego doświadcza człowiek, oprócz grzechu, ponieważ był w pełni Człowiekiem, tak jak i Bogiem. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że odczuwał On lęk przed tym co go czekało. Nie ma też nic dziwnego w tym, że jako człowiek z wiarą zwracał się do Tego, Który posłał Go z konkretną misją do wypełnienia na ziemi, że zwracał się w modlitwie do Boga Ojca, prosząc Go o wzmocnienie, o to aby mógł wypełnić Jego wolę i swoją misję do końca.
Bóg Ojciec wysłuchał modlitwy Syna Człowieczego i wzmocnił Go Swoją miłością i wiarą w to, że Syn Człowieczy wykona zadanie jakiego się podjął jako Syn Boży będąc w niebie, jeszcze przed wcieleniem Swoim, i to do końca. I tak się stało.
W ten sposób drugi doskonały człowiek, drugi Adam, Jezus Chrystus odwrócił przekleństwo jakie sprowadził na ludzkość pierwszy doskonały człowiek Adam, obrócił je w błogosławieństwo, zmywając z nas grzech pierworodny swoją przelaną na krzyżu krwią. Tak, grzech, a nie grzechy. Dzięki temu Jezus przywrócił ludzkości nadzieję na ponowne zjednoczenie się z Bogiem Ojcem. Ta nadzieja musi być poparta naszą wolną wolą podążania za Jezusem Chrystusem, naszą wiarą i walką z pokusami rodzącymi grzechy, gdy pokusom tym ulegamy.
"A kiedy przebywali razem w Galilei, Jezus rzekł do nich: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie»." (Ew. wg. Św. Mateusza 17,22-23)
Jako Syn Boży, Jezus doskonale wiedział co go czeka i dobrowolnie godził się na to. Jako Syn Człowieczy również dobrowolnie godził się na poniesienie okrutnej śmierci na krzyżu, lecz wiedział także, że jako człowiek potrzebował wsparcia Boga Ojca, o które nie zawahał się Go poprosić w modlitwie. Piękna lekcja pokory dla nas, nieprawdaż?
Ojciec jest ojcem, a syn synem, Każdy z nich ma swoje miejsce w rodzinie stanowiącej jedno i syn bez wzgledu na swoją pozycję w społeczeństwie winien jest szacunek swojemu ojcu, który z kolei nigdy nie pozbawia syna jego własnej woli. Tak jest w zwykłej rodzinie ludzkiej, dlaczego zatem dziwi co niektórych, że o wiele bardziej jest tak między Bogiem Ojcem i Bogiem Synem?
W Ew. wg. Św. Mateusza 11,25 -27 jest napisane, cytuję:
"W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.".
Jezus działał wg. upodobania Ojca, Ojciec nie wtrąca się do tego, komu Syn zechce objawić prawdę o Ojcu i Synu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz