Ignorancja, to rzeczywiście jest problem istniejący, uważam, od zawsze. Są ludzie, którym się nie chce poszerzać swojej wiedzy, albo jest im tak po prostu wygodniej. Idą przez życie nie rozglądając się i nie patrząc pod nogi, nie zadając sobie „zbędnych” pytań, bo i po co? Przecież na zadane pytania trzeba będzie szukać odpowiedzi, w rezultacie wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje własne życie, a to już jest nie potrzebny wysiłek, ich zdaniem. Są przekonani, że im mniej wiedzą tym spokojniej żyć będą. Czasami myślę, że jest to jakiś patologiczny sposób samoobrony dla wielu, wykręt w razie czego od odpowiedzialności.
Żyją dniem dzisiejszym i nie martwią się o nic, bo ich zdaniem: jakoś to będzie! Niech się inni martwią! Jak pasożyty płyną z prądem żerując na osiągnięciach innych. Chcą po prostu łatwo iść przez życie, a jak dotknie ich jakieś nieszczęście, z ich własnej winy, to robią z siebie ofiary i tłumaczą się, że nie wiedzieli, ze zaufali tym mądrzejszym, dlatego nie sprawdzali. Tłumaczą się naiwnością. Zauważ, że w przypadku takich ludzi zawsze wszystko i wszyscy są winni tylko nie oni, zawsze wiatr dmucha im w oczy, ich zdaniem.
Czy oni się boją? Może i tak, ale jest to strach, jak mi się wydaje, jedynie przed tym że stracą swoją wygodę chociażby miała ona tylko charakter wegetacji i że zmuszeni zostaną do jakiejkolwiek walki, jakiegokolwiek wysiłku ponad to co znają, do czego się przyzwyczaili. Stają się wrogami samych siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz