Wiem, że przez ludzi niewierzących wiara może być odbierana jako odlatywanie od rzeczywistości, gdyż jest ona dla nich czymś niezrozumiałym, bardzo odległym, wręcz nieosiągalnym. Nie ma jednak nic bardziej mylnego.
Moja wiara jest odbiciem mojej rzeczywistości. Jest moją siłą i wolnością. Moje oblicze jaśnieje, a serce dalekie jest od nienawiści człowieka. Brzydzę się jedynie złem, które ludzi zniewala. Zawsze będę je piętnować. Lituję się nad nimi, ponieważ mając oczy nie widzą, są ślepi. Mając dar inteligencji, nie korzystają z niego, pozwalają ubezwłasnowalniać siebie często jedynie dla takiej marności, jaką jest wygoda.
Żyjąc w tym oceanie zła, jakim zawsze był i jest świat materialny, przepełniony okrucieństwem, potrafię dostrzegać w nim również dobro i piękno, potrafię kochać prawdziwą miłością, niesamolubną, a nie jakąś współczesną nieudolną jej atrapą. Poświęcania się dla bliskich nie uważam za ciężar, ale za coś zupełnie naturalnego, dobrego i pięknego, i znowu nie uwierzysz, ale mam to wszystko spowrotem, ponieważ co sieję, to zbieram, zgodnie z obietnicą Jezusa Chrystusa, mojego Pana i Zbawiciela. Mówiąc w skrócie, jestem szczęśliwa, chociaż życie wcale mnie nie rozpieszcza. Na garnuszku rodziców nie siedzę, oboje odeszli, jestem sierotą i sama pracuję na siebie. A co Ty czowieku możesz powiedzieć o sobie, Ty, który nazywasz Boga zbędną hipotezą?
Moja wiara jest odbiciem mojej rzeczywistości. Jest moją siłą i wolnością. Moje oblicze jaśnieje, a serce dalekie jest od nienawiści człowieka. Brzydzę się jedynie złem, które ludzi zniewala. Zawsze będę je piętnować. Lituję się nad nimi, ponieważ mając oczy nie widzą, są ślepi. Mając dar inteligencji, nie korzystają z niego, pozwalają ubezwłasnowalniać siebie często jedynie dla takiej marności, jaką jest wygoda.
Żyjąc w tym oceanie zła, jakim zawsze był i jest świat materialny, przepełniony okrucieństwem, potrafię dostrzegać w nim również dobro i piękno, potrafię kochać prawdziwą miłością, niesamolubną, a nie jakąś współczesną nieudolną jej atrapą. Poświęcania się dla bliskich nie uważam za ciężar, ale za coś zupełnie naturalnego, dobrego i pięknego, i znowu nie uwierzysz, ale mam to wszystko spowrotem, ponieważ co sieję, to zbieram, zgodnie z obietnicą Jezusa Chrystusa, mojego Pana i Zbawiciela. Mówiąc w skrócie, jestem szczęśliwa, chociaż życie wcale mnie nie rozpieszcza. Na garnuszku rodziców nie siedzę, oboje odeszli, jestem sierotą i sama pracuję na siebie. A co Ty czowieku możesz powiedzieć o sobie, Ty, który nazywasz Boga zbędną hipotezą?
Przeniesiona 0dpowiedź Mariana Jarząbecki na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem Sasana.pl, zatytułowanym: "Dzień 1 kursu Vipassany" - S. N. Goenka
OdpowiedzUsuńKarolina Kajtek to piękne co napisałaś ,co nie świadczy ,że to zasługa Boga czy Jezusa, że jesteś jaka jesteś, to Ty podejmujesz ten trud i wysiłek ,a jeśli wiara Ci służy to tak trzymać