Tak sobie myślę:
Problem migracji jest łatwy do rozwiązania, jednak rządzący tego nie chcą. Powodów jest kilka, a przynajmniej dwa i, moim zdaniem, nie chodzi tu o żadną bajkowość, którą żyją Somalijczycy, a o bardziej przyziemne powody. Po pierwsze: rządzący współpracują z przemytnikami, ponieważ zarabiają na tym nielegalnym migracyjnym procederze krocie.
Po drugie: chodzi o destabilizację Europy, aby Niemcy odpowiedzialne za ten cały migracyjny kryzys, mogły łatwiej przemienić UE w IV rzeszę po przez odwrócenie uwagi Europejczyków od rzeczy ważniejszych, dotyczących ich przetrwania w ogóle.
W tym celu właśnie, Niemcy nie tylko sprowadzają do Europy migrantów i narzucają ich krajom członkowskim, ale propagują ideologię gender i przeprowadzają rewolucję tęczową, wyrzucają Boga z życia społecznego, a i z prywatnego poza nawias. Po co wam Bóg jest potrzebny Europejczycy, skoro macie Ursulę von der Leyen i Niemcy, które o was zadbają "dużo lepiej"?
To dlatego obecne rządy UE, Europejczyków demoralizują i deprawują, oczywiście dla ich dobra (sic!), dzięki temu nie rodzi się nowe życie, Europa się starzeje i jest pretekst do sprowadzania tych, którzy mają Europejczyków zastąpić w przyszłości. Ale kto by tam o tym myślał?
Ważne, że Europejczycy wierzą, że są "wolnymi" ludźmi i robią to co "chcą" robić, a nie to, co rządzący chcą aby oni robili. W ten sposób społeczeństwa europejskie siłą rzeczy są skazane na wymarcie. I o to chodzi!
Ponieważ, aby dokonać wymiany etnicznej w Europie trzeba coś zrobić z Europejczykami. Co?
II wojna światowa pokazała, że pomimo fabryk śmierci zakładanych przez Niemcy na terenach okupowanych przez nie krajów, nie udało się Niemcom całkowicie eksterminować całych społeczeństw. Zatem, masowe ludobójstwo nie wchodzi tym razem w rachubę, tym bardziej, że gdyby ewentualnie do takiego się dopuszczono, szybko doszłoby do przebudzenia się ludzkości i do jej buntu przeciwko globalistycznym łajdakom dążącym do przeprowadzenia depopulacji świata do wysokości pół miliarda ludzi, oczywiście w trosce o planetę ziemię (sic!). Nie ma też miejsca na ziemi, do którego można byłoby Europejczyków przenieść, więc idea wyniszczenia ich przez demoralizację i deprawację wydaje się pomysłodawcą wymiany etnicznej Europy za świetny sposób pozbycia się niechcianych Europejczyków.
Jest to długotrwały i kosztowny proces, dlatego muszą oni znaleźć sposób na przyśpieszenie planu zagłady Europejczyków. Tym sposobem jest oczywiście wojna, stąd słyszymy cały czas o zagrożeniach, a to ze strony Rosji, a to ze strony Iranu, Chin czy też jakiejś innej Korei Północnej (?) i dlatego UE musi się zbroić aby się bronić (?), oczywiście znowu naszym, podatników kosztem. Nikt jednak nie mówi o tym, a nawet mało kto pomyślał, że największym zagrożeniem dla Europejczyków, jak zawsze, są właśnie Niemcy marzące o zbudowaniu IV rzeszy, i Ukraina ciągle wierząca w to, że Niemcy pomogą jej uzyskać suwerenność (?).
Dlaczego stawiam w tym miejscu znak zapytania?
Ponieważ, jakim naiwniakiem trzeba być, aby widząc jak Niemcy dążą do pozbawienia krajów członkowskich UE ich suwerenności, wierzyć w to, że akurat Ukrainie tej suwerenności Niemcy nie pozbawią gdy już dopną swego? Tym bardziej, że już podczas II wojny światowej Niemcy mamiły Ukraińców podobną obietnicą i co?
I wielkie nic!
Tak samo będzie i tym razem. Historii się nie ignoruje, z historii trzeba się uczyć, w przeciwnym razie trzeba będzie przeżywać ciągle i od nowa powtarzające się klęski.
milamistera
OdpowiedzUsuńWreszcie ktoś kto myśli.
milamistera
OdpowiedzUsuńElektorat bez kulturowych korzeni,wiary i siły moralnej to doskonała masa do rządzenia,której wszystko da się wmówić,dla jej dobra oczywiście.