Przeniesiona odpowiedź vv vv na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez NPTV, zatytułowanym: "Po co nam kościół?", na żywo, Sobota 20:20, 15.02.2020r. Jabłonowski, Osadowski Live
@Karolina Kajtek
.. to nie tak ..nie umiemy nikt nas nie uczyl ze przyjazn i kolezenstwo nie znaczy godzic sie na przekor sobie i wyznawanym wartosciom w imie przyjaźni czy kolezenstwa... dbanie wpierw o siebie nie wyklucza dbania o przyjaciol i kolezanki czy kolegow,. .. przyjaciel to zrzumie kolezenstwo nie koniecznie i to tez jest dobre. przyjazn ma ubogacac przyjaciol a nie ich zniewalac..jezeli tego nie ma nie ma przyjazni.. i to tez jedt dobre.. dobrze jest byc przyjacielem samemu sobie bo wowczas bedziemy mogli byc przyjaciolmi innm gdy tsk zechcemy..
@vv vv Tak, masz rację, dbanie wpierw o siebie, kochanie siebie, wiara w swoje możliwości i umiejetność wprowadzania ich w swoje życie, znanie siebie nie wyklucza tego samego w stosunku do innych ludzi z naszej strony, wprost przeciwnie. I to jest jak najbardziej biblijne podejście, cyt. z pamięci: "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.". Człowiek jest w stanie dzielić się z drugimi jedynie tym co ma, a zatem, jeżeli nie kocha siebie, to i nie jest też w stanie pokochać innych, jeżeli nie zadba wpierw o siebie i swoich bliskich (dotyczy również - o swój kraj i ziomków), jest wtedy gorszy od niewierzącego. Dla Polaków zawsze Bóg, Honor, Ojczyzna, rodzina były największymi wartościami i dlatego przetrwaliśmy jako naród pomimo różnych okupacji. Przez lata zaborów, wojny światowe, zabór sowiecki starano się wykorzenić z nas takie myślenie i zawsze dawaliśmy temu stanowczy opór, czym w końcu pokonywaliśmy naszych wrogów. Dokładnie wiedzieliśmy kim oni są. Dzisiaj ulegamy zgniliźnie zachodniej, bo taka wygodna, nie wymagająca jest, taka kolorowa i trendy (tfu!), taka "przyjazna" dla człowieka, że aż go zniewala swoją "miłością", niestety i wpadamy jak szczury w zastawioną na nas półapkę. Kończymy się jako naród, ponieważ naród, który gardzi swoim dziedzictwem historycznym, kulturowym i duchowym traci tożsamość i staje się pogardą dla innych, no bo cóż możemy tym innym dać nie posiadając niczego? Jaką przyjaźń zaoferować, czy chociażby koleżeństwo? Jakiej przyjaźni oczekiwać i od kogo, gdy dopadł nas kryzys zaufania nawet do samych siebie, mający swoje korzenie w jakże bolesnej, a jednocześnie heroicznej naszej historii? Nasi "przyjaciele" zawsze nas zdradzali, a za nasze przyjacielskie poświęcanie się dla nich dziękowali nam i dziekują kopniakiem. Bezrefleksyjnie schodzimy w dół, w coraz większe ciemności. Pozwalamy nakładać nam kaganiec jakim jest poprawność polityczna. Dlaczego? Nigdy nie byliśmy strachliwym narodem. Dlaczego dzisiaj nie potrafimy naszym tak zwanym "przyjacielom" powiedzieć zwyczajnie: Spadaj, nie znam cię! Bo gdy ja jestem głodny, ty odbierasz mi jeszcze tę ostatnią okruszynę chleba, gdy jestem sam w potrzebie, ty nie masz litości dla mnie i zabrać mi chcesz to co do ciebie nie należy i nawet nie jest ci potrzebne, ponieważ i bez tego masz nadmiar. Nie jesteś więc moim przyjacielem. Spadaj, nie znam cię! Bieżmy przykład z Jezusa, "ukręćmy bat" werbalny i oczyśćmy wreszcie nasz kraj z handlarzy nim stanowczym słowem, które faktem się stanie. Z róbmy to póki mamy jeszcze moc i odzyskajmy naszą tożsamość.
Przeniesiona odpowiedź vv vv na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez NPTV, zatytułowanym: "Po co nam kościół?", na żywo, Sobota 20:20, 15.02.2020r. Jabłonowski, Osadowski Live
@Karolina Kajtek .. jako odpowiedz przypomne ci pelne nowe przykszanie.. dane nam przez naszego odkupiciela z grzechow naszych , skrzywien i sciemien naszych i naszego zbawiciela od ponownego zagrzezniecia w nich. .. bedziesz kochac,lubic boga swego z calego sercs swego, z calego umyslu swego, z calej duszy swojej, z calego ducha swego... a bliźniego swego jak siebie samego... to tylko drugie bez pierwszego.. czesto dawalo i daje owoce o ktorych napisalas,.. owoce naszeg pogubienia i zgubienia... to jak statek bez steru,... droga bez drogowskazu,..chleb bez zapachu i smaku,...woda bez mocy... wola bez woli ,...życie bez ducha.. to juz tylko wypalony proch, popiół z wszelkiego boskiego dechu, z wszelkiego bozego ducha.. to juz tylko marnosc nad marnosciami... .. ja bierzmy pr,yklad z jezusa chrystusa .. ktory karmil i koil maluczkich nie ujmujac nic sobie i swoim.. kto ma temu dodam.. kto nie ma temu ujme.. zwycięzcy dam kamyk bialy.. na ktorym...
vv vv Tak, ponieważ to drugie ... a bliźniego swego, jak siebie samego ... bez tej pierwszej i najważniejszej części przykazania nie ma żadnej mocy, ponieważ jest stosowane przez ludzi nawet nie wierzących w Boga, na ich własną chwałę, a nie na chwałę Boga. To jest tak zwany humanizm, czyli działanie dla interesów własnych. Otóż to, bierzmy przykład z naszego Zbawiciela, moc z Jego mocy. "... a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje." (Obj. Jana 2,17)
Przeniesiona odpowiedź vv vv na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez NPTV, zatytułowanym: "Po co nam kościół?", na żywo, Sobota 20:20, 15.02.2020r. Jabłonowski, Osadowski Live
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek
.. to nie tak ..nie umiemy nikt nas nie uczyl ze przyjazn i kolezenstwo nie znaczy godzic sie na przekor sobie i wyznawanym wartosciom w imie przyjaźni czy kolezenstwa... dbanie wpierw o siebie nie wyklucza dbania o przyjaciol i kolezanki czy kolegow,. .. przyjaciel to zrzumie kolezenstwo nie koniecznie i to tez jest dobre. przyjazn ma ubogacac przyjaciol a nie ich zniewalac..jezeli tego nie ma nie ma przyjazni.. i to tez jedt dobre.. dobrze jest byc przyjacielem samemu sobie bo wowczas bedziemy mogli byc przyjaciolmi innm gdy tsk zechcemy..
@vv vv
UsuńTak, masz rację, dbanie wpierw o siebie, kochanie siebie, wiara w swoje możliwości i umiejetność wprowadzania ich w swoje życie, znanie siebie nie wyklucza tego samego w stosunku do innych ludzi z naszej strony, wprost przeciwnie. I to jest jak najbardziej biblijne podejście, cyt. z pamięci: "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.". Człowiek jest w stanie dzielić się z drugimi jedynie tym co ma, a zatem, jeżeli nie kocha siebie, to i nie jest też w stanie pokochać innych, jeżeli nie zadba wpierw o siebie i swoich bliskich (dotyczy również - o swój kraj i ziomków), jest wtedy gorszy od niewierzącego.
Dla Polaków zawsze Bóg, Honor, Ojczyzna, rodzina były największymi wartościami i dlatego przetrwaliśmy jako naród pomimo różnych okupacji.
Przez lata zaborów, wojny światowe, zabór sowiecki starano się wykorzenić z nas takie myślenie i zawsze dawaliśmy temu stanowczy opór, czym w końcu pokonywaliśmy naszych wrogów. Dokładnie wiedzieliśmy kim oni są. Dzisiaj ulegamy zgniliźnie zachodniej, bo taka wygodna, nie wymagająca jest, taka kolorowa i trendy (tfu!), taka "przyjazna" dla człowieka, że aż go zniewala swoją "miłością", niestety i wpadamy jak szczury w zastawioną na nas półapkę.
Kończymy się jako naród, ponieważ naród, który gardzi swoim dziedzictwem historycznym, kulturowym i duchowym traci tożsamość i staje się pogardą dla innych, no bo cóż możemy tym innym dać nie posiadając niczego? Jaką przyjaźń zaoferować, czy chociażby koleżeństwo? Jakiej przyjaźni oczekiwać i od kogo, gdy dopadł nas kryzys zaufania nawet do samych siebie, mający swoje korzenie w jakże bolesnej, a jednocześnie heroicznej naszej historii? Nasi "przyjaciele" zawsze nas zdradzali, a za nasze przyjacielskie poświęcanie się dla nich dziękowali nam i dziekują kopniakiem.
Bezrefleksyjnie schodzimy w dół, w coraz większe ciemności. Pozwalamy nakładać nam kaganiec jakim jest poprawność polityczna. Dlaczego? Nigdy nie byliśmy strachliwym narodem. Dlaczego dzisiaj nie potrafimy naszym tak zwanym "przyjacielom" powiedzieć zwyczajnie: Spadaj, nie znam cię! Bo gdy ja jestem głodny, ty odbierasz mi jeszcze tę ostatnią okruszynę chleba, gdy jestem sam w potrzebie, ty nie masz litości dla mnie i zabrać mi chcesz to co do ciebie nie należy i nawet nie jest ci potrzebne, ponieważ i bez tego masz nadmiar. Nie jesteś więc moim przyjacielem. Spadaj, nie znam cię! Bieżmy przykład z Jezusa, "ukręćmy bat" werbalny i oczyśćmy wreszcie nasz kraj z handlarzy nim stanowczym słowem, które faktem się stanie. Z róbmy to póki mamy jeszcze moc i odzyskajmy naszą tożsamość.
Przeniesiona odpowiedź vv vv na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez NPTV, zatytułowanym: "Po co nam kościół?", na żywo, Sobota 20:20, 15.02.2020r. Jabłonowski, Osadowski Live
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek
.. jako odpowiedz przypomne ci pelne nowe przykszanie.. dane nam przez naszego odkupiciela z grzechow naszych , skrzywien i sciemien naszych i naszego zbawiciela od ponownego zagrzezniecia w nich. .. bedziesz kochac,lubic boga swego z calego sercs swego, z calego umyslu swego, z calej duszy swojej, z calego ducha swego... a bliźniego swego jak siebie samego... to tylko drugie bez pierwszego.. czesto dawalo i daje owoce o ktorych napisalas,.. owoce naszeg pogubienia i zgubienia... to jak statek bez steru,... droga bez drogowskazu,..chleb bez zapachu i smaku,...woda bez mocy... wola bez woli ,...życie bez ducha.. to juz tylko wypalony proch, popiół z wszelkiego boskiego dechu, z wszelkiego bozego ducha.. to juz tylko marnosc nad marnosciami...
.. ja bierzmy pr,yklad z jezusa chrystusa .. ktory karmil i koil maluczkich nie ujmujac nic sobie i swoim.. kto ma temu dodam.. kto nie ma temu ujme.. zwycięzcy dam kamyk bialy.. na ktorym...
vv vv
UsuńTak, ponieważ to drugie ... a bliźniego swego, jak siebie samego ... bez tej pierwszej i najważniejszej części przykazania nie ma żadnej mocy, ponieważ jest stosowane przez ludzi nawet nie wierzących w Boga, na ich własną chwałę, a nie na chwałę Boga. To jest tak zwany humanizm, czyli działanie dla interesów własnych.
Otóż to, bierzmy przykład z naszego Zbawiciela, moc z Jego mocy.
"... a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje." (Obj. Jana 2,17)