niedziela, 16 lutego 2020

Przyjaźń narodów

Jak dotąd żadne koleżeństwo, czy przyjaźń na dobre Polakom nie wyszły.

4 komentarze:

  1. Przeniesiona odpowiedź vv vv na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez NPTV, zatytułowanym: "Po co nam kościół?", na żywo, Sobota 20:20, 15.02.2020r. Jabłonowski, Osadowski Live

    @Karolina Kajtek

    .. to nie tak ..nie umiemy nikt nas nie uczyl ze przyjazn i kolezenstwo nie znaczy godzic sie na przekor sobie i wyznawanym wartosciom w imie przyjaźni czy kolezenstwa... dbanie wpierw o siebie nie wyklucza dbania o przyjaciol i kolezanki czy kolegow,. .. przyjaciel to zrzumie kolezenstwo nie koniecznie i to tez jest dobre. przyjazn ma ubogacac przyjaciol a nie ich zniewalac..jezeli tego nie ma nie ma przyjazni.. i to tez jedt dobre.. dobrze jest byc przyjacielem samemu sobie bo wowczas bedziemy mogli byc przyjaciolmi innm gdy tsk zechcemy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @vv vv
      Tak, masz rację, dbanie wpierw o siebie, kochanie siebie, wiara w swoje możliwości i umiejetność wprowadzania ich w swoje życie, znanie siebie nie wyklucza tego samego w stosunku do innych ludzi z naszej strony, wprost przeciwnie. I to jest jak najbardziej biblijne podejście, cyt. z pamięci: "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego.". Człowiek jest w stanie dzielić się z drugimi jedynie tym co ma, a zatem, jeżeli nie kocha siebie, to i nie jest też w stanie pokochać innych, jeżeli nie zadba wpierw o siebie i swoich bliskich (dotyczy również - o swój kraj i ziomków), jest wtedy gorszy od niewierzącego.
      Dla Polaków zawsze Bóg, Honor, Ojczyzna, rodzina były największymi wartościami i dlatego przetrwaliśmy jako naród pomimo różnych okupacji.
      Przez lata zaborów, wojny światowe, zabór sowiecki starano się wykorzenić z nas takie myślenie i zawsze dawaliśmy temu stanowczy opór, czym w końcu pokonywaliśmy naszych wrogów. Dokładnie wiedzieliśmy kim oni są. Dzisiaj ulegamy zgniliźnie zachodniej, bo taka wygodna, nie wymagająca jest, taka kolorowa i trendy (tfu!), taka "przyjazna" dla człowieka, że aż go zniewala swoją "miłością", niestety i wpadamy jak szczury w zastawioną na nas półapkę.
      Kończymy się jako naród, ponieważ naród, który gardzi swoim dziedzictwem historycznym, kulturowym i duchowym traci tożsamość i staje się pogardą dla innych, no bo cóż możemy tym innym dać nie posiadając niczego? Jaką przyjaźń zaoferować, czy chociażby koleżeństwo? Jakiej przyjaźni oczekiwać i od kogo, gdy dopadł nas kryzys zaufania nawet do samych siebie, mający swoje korzenie w jakże bolesnej, a jednocześnie heroicznej naszej historii? Nasi "przyjaciele" zawsze nas zdradzali, a za nasze przyjacielskie poświęcanie się dla nich dziękowali nam i dziekują kopniakiem.
      Bezrefleksyjnie schodzimy w dół, w coraz większe ciemności. Pozwalamy nakładać nam kaganiec jakim jest poprawność polityczna. Dlaczego? Nigdy nie byliśmy strachliwym narodem. Dlaczego dzisiaj nie potrafimy naszym tak zwanym "przyjacielom" powiedzieć zwyczajnie: Spadaj, nie znam cię! Bo gdy ja jestem głodny, ty odbierasz mi jeszcze tę ostatnią okruszynę chleba, gdy jestem sam w potrzebie, ty nie masz litości dla mnie i zabrać mi chcesz to co do ciebie nie należy i nawet nie jest ci potrzebne, ponieważ i bez tego masz nadmiar. Nie jesteś więc moim przyjacielem. Spadaj, nie znam cię! Bieżmy przykład z Jezusa, "ukręćmy bat" werbalny i oczyśćmy wreszcie nasz kraj z handlarzy nim stanowczym słowem, które faktem się stanie. Z róbmy to póki mamy jeszcze moc i odzyskajmy naszą tożsamość.

      Usuń
  2. Przeniesiona odpowiedź vv vv na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez NPTV, zatytułowanym: "Po co nam kościół?", na żywo, Sobota 20:20, 15.02.2020r. Jabłonowski, Osadowski Live

    @Karolina Kajtek
    .. jako odpowiedz przypomne ci pelne nowe przykszanie.. dane nam przez naszego odkupiciela z grzechow naszych , skrzywien i sciemien naszych i naszego zbawiciela od ponownego zagrzezniecia w nich. .. bedziesz kochac,lubic boga swego z calego sercs swego, z calego umyslu swego, z calej duszy swojej, z calego ducha swego... a bliźniego swego jak siebie samego... to tylko drugie bez pierwszego.. czesto dawalo i daje owoce o ktorych napisalas,.. owoce naszeg pogubienia i zgubienia... to jak statek bez steru,... droga bez drogowskazu,..chleb bez zapachu i smaku,...woda bez mocy... wola bez woli ,...życie bez ducha.. to juz tylko wypalony proch, popiół z wszelkiego boskiego dechu, z wszelkiego bozego ducha.. to juz tylko marnosc nad marnosciami...
    .. ja bierzmy pr,yklad z jezusa chrystusa .. ktory karmil i koil maluczkich nie ujmujac nic sobie i swoim.. kto ma temu dodam.. kto nie ma temu ujme.. zwycięzcy dam kamyk bialy.. na ktorym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ​vv vv
      Tak, ponieważ to drugie ... a bliźniego swego, jak siebie samego ... bez tej pierwszej i najważniejszej części przykazania nie ma żadnej mocy, ponieważ jest stosowane przez ludzi nawet nie wierzących w Boga, na ich własną chwałę, a nie na chwałę Boga. To jest tak zwany humanizm, czyli działanie dla interesów własnych.
      Otóż to, bierzmy przykład z naszego Zbawiciela, moc z Jego mocy.
      "... a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje." (Obj. Jana 2,17)

      Usuń