Do nienawiści i strachu przed drugim człowiekiem prowadzi nie patriotyzm, nie brak tolerancji zła, ale odwrotnie, tolerancja zła i brak patriotyzmu, miłości do własnej rodziny, ziomków, do człowieka w ogóle, do swojego domu, do kraju. I zaraz wyjaśnię dlaczego? Ponieważ patrioci kochając swój kraj, rozumieją innych patriotów, którzy kochają swoje kraje i życzą sobie nawzajem szczęścia. Nie sięgają po cudze, ale w razie potrzeby będą bronić swojego.
W tym nie robią niczego przeciwko naukom Jezusa Chrystusa, a wręcz przeciwnie, wypełniają największe przykazanie jakie On swoim naśladowcom zostawił: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy." (Ew. wg. Św. Mateusza 22,37-40), a co za tym idzie, Bóg, Honor, Ojczyzna, to nie są hasła nienawiści, ale MIŁOŚCI. Nie ma w nich nic ani gorszącego, ani faszystowskiego, ani rasistowskiego, czy ksenofobicznego.
Aby to lepiej uzmysłowić, zadam wam jedno pytanie: O kogo będziecie wpierw dbali, kogo chronili i kogo otaczali miłością, swoje własne dzieci, czy dzieci sąsiada pomijając te własne?
Wielu dzisiaj, w czasach ataku na Jezusa Chrystusa, na chrześcijan, myśli sobie, że: << Wpuszczanie ogromnych ilości innowierców do krajów zbudowanych na miernikach chrześcijańskich, to jest okazywanie miłości bliźniego i miłości wroga, to jest sposób na ich nawracanie.>>
A ja się pytam: Nawracanie przez kogo i na co? No bo przecież nie na chrześcijaństwo przez ateistów walczących z chrześcijaństwem, którzy opanowali dzisiejszą Europę protestancką, a nawet zainfekowali Kościół Katolicki swoimi ideami. Każdy myślący rozumie, że jest to niemożliwe. Jeżeli nie na chrześcijaństwo, to na co? Na wiarę w co lub w kogo? W Buddę, w Allaha, czy w Lucyfera, ojca ateizmu, pochodnej komunizmu?
Wielu też myśli: <<To czy nauki wschodu mają coś wspólnego z Bogiem Ojcem czy nie, to akurat jest mało ważne. >> i argumentują to sobie słowami Jezusa: "Po owocach ich poznacie." (Ew. wg. Św. Mateusza 7, 16,20). Tak, to prawda, po owocach ich poznamy. Owocem nauk Wschodu, ponoć pokojowych, był np. Hitler. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć jaki to był owoc?
To jest błąd w myśleniu wielu zwiedzionych dzisiaj naukami Wschodu, chrześcijan! Jest wręcz odwrotnie, to jest bardzo, bardzo ważne nie dopuścić do zastąpienia Jedynego Prawdziwego Boga, Jezusa Chrystusa, jakimiś bożkami! Od tego zależy nasze przetrwanie tu i teraz, jak i życie wieczne w Królestwie Bożym, o którego przyjście modlimy się każdego dnia zmawiając "Ojcze nasz".
Już wyżej wspomniałam o pierwszym i największym przykazaniu Jezusa Chrystusa, które jest koroną Jego nauk. Nie można dwóm panom służyć jednocześnie, niestety. Cyt. z Ew. wg. Św. Mateusza 6,24: "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. ..."
W tym nie robią niczego przeciwko naukom Jezusa Chrystusa, a wręcz przeciwnie, wypełniają największe przykazanie jakie On swoim naśladowcom zostawił: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy." (Ew. wg. Św. Mateusza 22,37-40), a co za tym idzie, Bóg, Honor, Ojczyzna, to nie są hasła nienawiści, ale MIŁOŚCI. Nie ma w nich nic ani gorszącego, ani faszystowskiego, ani rasistowskiego, czy ksenofobicznego.
Aby to lepiej uzmysłowić, zadam wam jedno pytanie: O kogo będziecie wpierw dbali, kogo chronili i kogo otaczali miłością, swoje własne dzieci, czy dzieci sąsiada pomijając te własne?
Wielu dzisiaj, w czasach ataku na Jezusa Chrystusa, na chrześcijan, myśli sobie, że: << Wpuszczanie ogromnych ilości innowierców do krajów zbudowanych na miernikach chrześcijańskich, to jest okazywanie miłości bliźniego i miłości wroga, to jest sposób na ich nawracanie.>>
A ja się pytam: Nawracanie przez kogo i na co? No bo przecież nie na chrześcijaństwo przez ateistów walczących z chrześcijaństwem, którzy opanowali dzisiejszą Europę protestancką, a nawet zainfekowali Kościół Katolicki swoimi ideami. Każdy myślący rozumie, że jest to niemożliwe. Jeżeli nie na chrześcijaństwo, to na co? Na wiarę w co lub w kogo? W Buddę, w Allaha, czy w Lucyfera, ojca ateizmu, pochodnej komunizmu?
Wielu też myśli: <<To czy nauki wschodu mają coś wspólnego z Bogiem Ojcem czy nie, to akurat jest mało ważne. >> i argumentują to sobie słowami Jezusa: "Po owocach ich poznacie." (Ew. wg. Św. Mateusza 7, 16,20). Tak, to prawda, po owocach ich poznamy. Owocem nauk Wschodu, ponoć pokojowych, był np. Hitler. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć jaki to był owoc?
To jest błąd w myśleniu wielu zwiedzionych dzisiaj naukami Wschodu, chrześcijan! Jest wręcz odwrotnie, to jest bardzo, bardzo ważne nie dopuścić do zastąpienia Jedynego Prawdziwego Boga, Jezusa Chrystusa, jakimiś bożkami! Od tego zależy nasze przetrwanie tu i teraz, jak i życie wieczne w Królestwie Bożym, o którego przyjście modlimy się każdego dnia zmawiając "Ojcze nasz".
Już wyżej wspomniałam o pierwszym i największym przykazaniu Jezusa Chrystusa, które jest koroną Jego nauk. Nie można dwóm panom służyć jednocześnie, niestety. Cyt. z Ew. wg. Św. Mateusza 6,24: "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. ..."
Jest to przestroga stosowna do czasów nam współczesnych opierających swój byt na zmianie myślenia.
Jedno i drugie myślenie jest pułapką, ponieważ to jedynie przeciwnikowi Boga Ojca, Lucyferowi zależy na tym i chodzi o to, aby jak najwięcej ludzi myślało w podobny sposób i takim myśleniem zarażało innych, ponieważ on wie to, co ja staram się tutaj wytłumaczyć. Mało go to obchodzi, czy ludzie świadomie czy nieświadomie wpuszczą jego demony do siebie podczas dalekowschodnich medytacji pozbawiających ich świadomości, czy też innowierców nie znających Boga Ojca, Jezusa Chrystusa, miłości bliźniego, ani tym bardziej miłosierdzia. Dla niego ważne jest aby to zrobili. On liczy na to, że albo już osłabione chrześcijaństwo dzięki jego religii, jaką jest demokracja, ulegnie zagładzie, dzięki napływowi całkowicie niereformowalnych innowierców, albo zniszczą je-chrześcijaństwo demony opanowujące ciała naiwnych chrześcijan zapraszających je do siebie poprzez uleganie modzie na nauki Wschodu. Nie zaproszone bowiem nie mogą one wejść w człowieka, aby całkowicie zawładnąć jego duszą, ponieważ, czy kto w to wierzy, czy nie, walka cały czas toczy się o dusze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz