niedziela, 29 marca 2015

Moim zdaniem

W moich rozmyślaniach na temat czasu II wojny światowej nie mam na myśli zapomnienia naszej tragicznej historii, ale wybaczenie sobie nawzajem jako Naród, złych wyborów i doborów swoich sojuszników, licząc przecież na ich pomoc w osiągnięciu niepodległości, o którą sądzę chodziło naszym przodkom zarówno tym z AK, jak i tym z AL.
Moim zdaniem jedni i drudzy zostali oszukani w tym względzie - jedni przez Sowietów, drudzy przez aliantów, którzy między sobą i za naszymi plecami dokonali przetargu i zahandlowali naszym Krajem i Narodem kierując się tylko i wyłącznie swoimi interesami i korzyściami. Potraktowali nas i nadal traktują jedynie jako walutę przetargową ...


Niektórym jest trudno odnaleźć "wielowymiarowość" prawdy w kwestii KATYNIA. Dla mnie natomiast jest oczywistym to, że supermocarstwa od zawsze rozgrywały swoją "partyjkę pokera" - stawką której była i jest dominacja jednych nad drugimi - posługując się przy tym zasadą "Dziel i rządź", czyli szafowaniem losami różnych narodów zastępujących w ich rozgrywkach pokerowych monetę. Te ich szatańskie rozgrywki miały i mają na celu tylko i wyłącznie powodzenie ich własnych interesów. Tak było również w sprawie KATYNIA. Prawda więc nie tylko może być, ale na pewno jest wielowymiarowa o czym pisałam i co podtrzymuję.


To, co dla jednych jest oczywistą oczywistością, dla innych już nią nie jest. Na przykład dla mnie oczywistą oczywitością jest to, że ten SZARY PRL został stworzony i KOMUNIZM w nim narzucony Polakom zarówno przez Stalina, jak i Churchilla i Roosevelta. Nasz tragiczny los zawdzięczamy zatem, moim zdaniem, nie tylko Sowietom, ale i aliantom, którzy są na równi z Sowietami odpowiedzialni za zbrodnie dokonywane na polskim Narodzie zarówno w czasie IIWŚ, jak i przez długi okres po jej zakończeniu. Pierwsi z wymienionych byli zbrodni tych sprawcami, drudzy ich wspólnikami ponieważ dla własnych interesów świadomie przymykali oczy i nawet robili wszystko by zataić takie zbrodnie jak np. LUDOBÓJSTWO w KATYNIU.


Przyznanie się Amerykanów do znajomości prawdy o ZBRODNI KATYŃSKIEJ od samego początku i jej tuszowaniu ze względów politycznych, podobnie jak i próby zakłamywania prawdy o NIEMIECKICH OBOZACH KONCENTRACYJNYCH nazywając je "polskimi" jest dowodem na to, że historię ciągle się zakłamuje i że robią to politycy supermocarstw, mający na uwadze jedynie swoje własne interesy, przy pomocy jednostronnie patrzących historyków: "


"... Kiedy Rząd Polski w Londynie zażądał, aby zbrodnię katyńską wyjaśnił Międzynarodowy Czerwony Krzyż, Związek Radziecki zerwał w 1943 r. stosunki dyplomatyczne z Polską. Rządowi amerykańskiemu nie było na rękę zerwanie stosunków dyplomatycznych między Polską a Związkiem Radzieckim, toteż próbował złagodzić sytuację. Zarówno sekretarz stanu USA C. Hull, jak i jego zastępca S. Wells dali do zrozumienia ambasadorowi RP w Waszyngtonie Janowi Ciechanowskiemu, że rząd USA ma poważne zastrzeżenia do sposobu prowadzenia przez rząd polski sprawy Katynia. "Waszyngton i Londyn - pisał na ten temat prof. E.J. Rozek - głównie troszczyły się o zachowanie jedności sojuszniczej. Alianci zachodni, chociaż poruszeni wielką tragedią w Katyniu, byli niezadowoleni, że Polacy zwrócili się z apelem do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża". Prezydent Roosevelt depeszował 26 kwietnia 1943 r. do Stalina: "Całkowicie rozumiem Pana problemy, jednocześnie żywię jednak nadzieję, że w obecnej sytuacji może Pan znaleźć sposób, aby posunięciem swoim nadać charakter raczej chwilowego zaniechania rozmów z Rządem Polskim na emigracji w Londynie aniżeli kompletnego zerwania stosunków dyplomatycznych między Związkiem Radzieckim a Polską. Nie mogę uwierzyć, aby Sikorski w najmniejszej nawet mierze współpracował z hitlerowskimi gangsterami. Moim zdaniem popełnił on jednak błąd, odwołując się w tej właśnie sprawie do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Ponadto skłonny jestem sądzić, że Premier Churchill znajdzie sposób i przekona Rząd Polski w Londynie, by w przyszłości działał z większym rozsądkiem". Ambasador Stanów Zjednoczonych przy rządzie polskim w Londynie, Anthony J. Drexel Biddle, był zdania, że


Sikorski został postawiony


w trudnej sytuacji przez antyradziecko nastawionych polityków ze swego gabinetu, przede wszystkim przez ministra informacji Stanisława Kota. Zdaniem Biddle'a komunikat rządu polskiego zwracający się do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) z prośbą o zbadanie sprawy katyńskiej został opracowany z inicjatywy Kota i przekazany przez niego Sikorskiemu telefonicznie w momencie, gdy premier był "zmęczony i chory". Sikorski początkowo wyraził zgodę na opublikowanie komunikatu, później jednak po zastanowieniu się, chciał wstrzymać jego ogłoszenie, ale było już za późno. Kot działał szybko i przekazał prasie tekst.
Bliski współpracownik Roosevelta Sumner Welles, który 26 kwietnia przyjął Ciechanowskiego, krytycznie ustosunkował się do tej decyzji polskiego rządu, wychodząc z założenia, że MKCK nie jest w stanie wnikliwie zbadać sprawy na obszarze kontrolowanym przez Niemców i na podstawie dostarczonych przez nich materiałów. Welles był zdania, że rząd polski decydując się na ten krok, stworzył podstawę do zerwania stosunków dyplomatycznych, jego publiczne wystąpienia w tej sprawie utrudniają Rooseveltowi interwencję w Moskwie zmierzającą do naprawienia stosunków między stroną polską i radziecką w drodze dyplomatycznej. Podobny pogląd reprezentował Averell Harriman, który 1 maja 1943 r. spotkał się w Londynie z Sikorskim. "Zadałem mu brutalne pytanie - wspomina Harriman - dlaczego zwrócono się z apelem do Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, i oświadczyłem, że niezależnie od tego, czy oskarżenia Niemców okażą się prawdziwe, czy fałszywe, oświadczenie strony polskiej będzie miało katastrofalny skutek w Moskwie".
Jak wynika z przytoczonych dokumentów, Stany Zjednoczone nie były zainteresowane utrzymaniem napięcia między Polską a Związkiem Radzieckim, ale też nie były w czasie wojny zainteresowane wyjaśnieniem, kto ponosi winę za zbrodnię katyńską. Naciskały nawet na rząd polski w Londynie, aby wyciszył swe polemiki ze Związkiem Radzieckim i posądzeniem ZSRR o zbrodnię katyńską. Kłamliwe wypowiedzi Stalina w Waszyngtonie przyjmowano za dobrą monetę, byleby tylko nie narazić na szwank współpracy w ramach Wielkiej Koalicji. Priorytetem dla Roosevelta było utrzymanie Związku Radzieckiego w koalicji i wszystko, co zagrażało spoistości koalicji, traktowane było jako sprzeczne z ówczesnym interesem amerykańskim. Ówcześni politycy amerykańscy uważali, że takim problemem grożącym współpracy alianckiej w czasie II wojny światowej są napięcia między Polską i Związkiem Radzieckim. Dlatego Waszyngton był gotów tolerować fałsz propagandy radzieckiej, a nie pomagać w dociekaniu prawdy w sprawie mordu na polskich oficerach.
Polonia amerykańska bezskutecznie domagała się od rządu amerykańskiego zaangażowania w wyjaśnienie zbrodni katyńskiej. Ale Waszyngton nie podejmował żadnych działań wobec Moskwy w celu dotarcia do prawdy. Rząd USA wolał wówczas akceptować radziecką wersję zbrodni katyńskiej. Tę postawę władze amerykańskie utrzymywały także w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej. ..."
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/jak-amerykanie-tuszowali-prawde-o-katyniu
Twierdzenie, że medal ma tylko jedną stronę jest błędne samo w sobie i cuchnie fałszem. To tak jakby przy dzisiejszym rozwoju wiedzy i namacalnych dowodach nadal twierdzić, że Ziemia jest płaska i że spoczywa na grzbietach trzech słoni.
Kierowanie rozmowy na te tory jest bez sensu, ponieważ wszyscy już dzisiaj wiedzą, że Słońce stoi w miejscu, że Ziemia była i jest okrągła, Księżyc wokół Ziemi się kręcił i kręci, a razem z nią wokół Słońca od zawsze, zanim jeszcze tę oczywistą prawdę zrozumieliśmy.
Gdy ktoś zarzuci jednostronnie patrzącym, że daremny jest ich trud i bez sensowne udowadnianie jednostronności medalu, bo przecież Ziemia jest okrągła i wokół własnej osi się kręci zataczając przy tym ogromne koło dookoła Słońca - nazwą go kłamcą i sprzeniewiercą, heretykiem i kolaborantem, ponieważ podważył ich użyteczność w tym co robią, ich skamieniałą pamięć i inteligencję bez wyobraźni.
BÓG, HONOR, OJCZYZNA, to nie tylko frazesy, to są wartości nie do podważenia. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie niezbędne, aby nasz Naród mógł zachować swoją tożsamość i przetrwać.
Różnica zdań, to rozwój, jedność Narodu, to gwarancja jego trwania mimo zniewolenia państwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz