Historia, moim zdaniem, jest jak rozpościerające się niebo nad nami, jak atmosfera, dzięki której możliwe jest życie na Ziemi, jego przedłużanie i zachowanie, jest jak powietrze, którym wszyscy mieszkańcy ziemi oddychają. Historia jest wspólnym tłem ludzkości, o różnych odcieniach lecz wspólnym, od którego zależy ogólny wygląd malowanego życiem obrazu naszego istnienia: wojna i pokój, zacofanie i rozwój, dostatek i bieda, nasze człowieczeństwo.
Historia tworzona przez nas bowiem, również tworzy nas samych, a raczej kształtuje każde następne pokolenie, które w swoim przemijaniu szkicuje ciągle nowe jej oblicze. Wygląd historii, jej kształt, wpływ na nasze być, albo nie być zależy głównie od naszej dojrzałości, myślę, od tego czy potrafimy przeglądać się w niej jak w lustrze w trakcie naszej teraźniejszości i zobaczyć w nim samych siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy jako jednostka i jako Naród. Nabycie tej umiejętności jest bardzo ważne, uważam, ponieważ pomaga ludzkości, w oparciu o zdobytą wiedzę i doświadczenia naszych przodków, malować obraz przyszłości przemieniającej się w sekundzie w historię każdego z nas z osobna i wszystkich razem. Czy malowany przez nas obraz okaże się dziełem sztuki, czy tylko kiczem zależy więc od naszej powagi spoglądania wstecz i chęci czerpania z doświadczeń przeszłości.
Każde mrugnięcie, każdy zrobiony ruch, to już jest przeszłość, dlatego w błędzie jest ten, kto twierdzi, że głupotą jest żyć przeszłością, jej bezustannym wspominaniem. Bez przeszłości nie byłoby teraźniejszości i przyszłości. Mądrością więc jest przekonanie, że wszystkie minione dzieje ludzkości, bez względu na ich mniej czy bardziej szlachetny rys/obraz, zwycięstwa czy porażki na każdej możliwej płaszczyźnie, są naszym nauczycielem i dlatego warto do nich wracać, przepracowywać je ciągle i od nowa. Te powroty są źródłem nieskończonej wiedzy. Tak myślę! Gdybyśmy chętniej korzystali z tego źródła, na świecie mniej było by dzisiaj różnego rodzaju potworności, moim zdaniem, powtarzania dawnych, ciągle tych samych błędów. Tak się zastanawiam, czy ludzkość jest gotowa do bezstronnego, refleksyjnego spoglądania wstecz i do prowadzenia bezemocjonalnych, obiektywnych rozmów w temacie – nasze dzieje historyczne w oparciu o spojrzenie naszych sąsiadów (myślę tu o wszystkich Narodach i ich sąsiadach)? Czy w ogóle będzie kiedykolwiek na to gotowa?
Jeżeli chodzi o mnie, to szczerze mówiąc dopiero się tego uczę. Moje kroki w tym względzie można wciąż przyrównać tylko do stawiania pierwszych nieudolnych kroków rocznego dziecka. Nie ważne! Ważne natomiast jest to, że mimo ciągłego przewracania się i siadania na pupę, próbuję. Skądinąd wiem, że upór i wytrwałość przynoszą dobre efekty. :D Zobaczymy!? Póki co, nie poddaję się i w tym względzie.
Historia tworzona przez nas bowiem, również tworzy nas samych, a raczej kształtuje każde następne pokolenie, które w swoim przemijaniu szkicuje ciągle nowe jej oblicze. Wygląd historii, jej kształt, wpływ na nasze być, albo nie być zależy głównie od naszej dojrzałości, myślę, od tego czy potrafimy przeglądać się w niej jak w lustrze w trakcie naszej teraźniejszości i zobaczyć w nim samych siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy jako jednostka i jako Naród. Nabycie tej umiejętności jest bardzo ważne, uważam, ponieważ pomaga ludzkości, w oparciu o zdobytą wiedzę i doświadczenia naszych przodków, malować obraz przyszłości przemieniającej się w sekundzie w historię każdego z nas z osobna i wszystkich razem. Czy malowany przez nas obraz okaże się dziełem sztuki, czy tylko kiczem zależy więc od naszej powagi spoglądania wstecz i chęci czerpania z doświadczeń przeszłości.
Każde mrugnięcie, każdy zrobiony ruch, to już jest przeszłość, dlatego w błędzie jest ten, kto twierdzi, że głupotą jest żyć przeszłością, jej bezustannym wspominaniem. Bez przeszłości nie byłoby teraźniejszości i przyszłości. Mądrością więc jest przekonanie, że wszystkie minione dzieje ludzkości, bez względu na ich mniej czy bardziej szlachetny rys/obraz, zwycięstwa czy porażki na każdej możliwej płaszczyźnie, są naszym nauczycielem i dlatego warto do nich wracać, przepracowywać je ciągle i od nowa. Te powroty są źródłem nieskończonej wiedzy. Tak myślę! Gdybyśmy chętniej korzystali z tego źródła, na świecie mniej było by dzisiaj różnego rodzaju potworności, moim zdaniem, powtarzania dawnych, ciągle tych samych błędów. Tak się zastanawiam, czy ludzkość jest gotowa do bezstronnego, refleksyjnego spoglądania wstecz i do prowadzenia bezemocjonalnych, obiektywnych rozmów w temacie – nasze dzieje historyczne w oparciu o spojrzenie naszych sąsiadów (myślę tu o wszystkich Narodach i ich sąsiadach)? Czy w ogóle będzie kiedykolwiek na to gotowa?
Jeżeli chodzi o mnie, to szczerze mówiąc dopiero się tego uczę. Moje kroki w tym względzie można wciąż przyrównać tylko do stawiania pierwszych nieudolnych kroków rocznego dziecka. Nie ważne! Ważne natomiast jest to, że mimo ciągłego przewracania się i siadania na pupę, próbuję. Skądinąd wiem, że upór i wytrwałość przynoszą dobre efekty. :D Zobaczymy!? Póki co, nie poddaję się i w tym względzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz