Zełeński narzeka na to, że Putin chce zniszczyć Ukrainę, jednocześnie sam chce zniszczyć Rosję, mówi o tym głośno i oczekuje, że Putin wyrazi na to zgodę (?).
W Arabii Saudyjskiej Ukraina prowadziła rozmowy pokojowe, jednocześnie bombardowała Moskwę (?). Nawet dziecko widząc to, rozumie, że te rozmowy pokojowe to zwyczajny był blef.
Zełeński zatem myśli, że Putin jest tak "głupi", jak Zełeński jest "mądry" (?). Tym czasem, panie Zełeński, niedocenianie wroga jest największym błędem, jaki można popełnić podczas wojny, czy też podczas prowadzonych rozmów pokojowych. Otóż Putin, moim zdaniem, głupi nie jest, ani Zełeński nie jest tak mądry, jak mu się wydaje, skoro podejrzewa Putina o głupotę.
Putin wie panie Zełeński, że zgoda z jego strony na chwilowy rozejm byłaby dla niego niekorzystnym posunięciem, ponieważ w tym czasie zachodni pana sojusznicy zdążyliby pana uzbroić ponownie. On wie, bo głupi nie jest, że właśnie głównie o to chodzi w czasowym rozejmie mu zaproponowanym przez pana i Trumpa. On wie, że chodzi wam o czas na dozbrojenie się i przemieszczenie wojsk, a to mogłoby pogrzebać jego plany.
Właśnie dlatego, tak sądzę, Putin nie chce czasowego rozejmu, ale chce stałego, trwałego pokoju.
Gdy spogląda się na to z tego punktu widzenia, to wychodzi na to, że to pana doradcy, zwolennicy czasowego rozejmu nie chcą pokoju, że to nie Putinowi, ale im zależy na tym aby wojna na Ukrainie trwała, aby Ukraińcy i Rosjanie nadal ginęli, a UE ubożała coraz bardziej. I tyle w temacie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz