środa, 11 grudnia 2013

Logika podpowiada mi ..

Moich grudniowych rozważań o Bogu i religii ciąg dalszy.

W Biblii wyczytałam, że Bóg wypędził z Raju naszych pra rodziców ponieważ wypowiedzieli Mu oni posłuszeństwo. Logika podpowiada mi, że od tamtego momentu Bóg dał im i ich przyszłym pokoleniom, czyli nam również, wolną rękę do kierowania swoim życiem wg ich/naszego widzi mi się, a więc moim skromnym zdaniem, od momentu opuszczenia Raju ludzie postępują wg własnej, nie przymuszonej woli i dlatego sami są sobie winni dzisiejszego bałaganu na świecie, jako ostatecznego skutku swojej samowoli.

Bóg jednak nie opuścił ludzi i nie porzucił swojego pierwotnego zamiaru o tym by dzielić się z człowiekiem miłością i życiem wiecznym, do którego przecież go stworzył kierując się właśnie niesamolubną miłością. I dzięki niech będą Mu za to!

Jak już pisałam i w co wierzę całym sercem, Bóg nigdy się nie myli i nie odstępuje od raz podjętego zamierzenia, ale jako Sprawiedliwy daje nam czas na poznanie, zrozumienie i podjęcie decyzji z własnej, nie przymuszonej niczym woli w wyborze – chcemy żyć z Bogiem, czy bez Niego, postępować według Jego mierników i morale, czy wg swojego widzi mi się? Uczynił nas przecież całkowicie wolnymi ludźmi w momencie, gdy nasi pra rodzice zbuntowali się przeciwko Niemu i wypowiedzieli Mu posłuszeństwo, ponieważ uważali, że bez Boga, Jego nakazów i zakazów, bez Jego wglądu w ich życie poradzą sobie lepiej (?).

Mógł ich za nie posłuszeństwo od razu zgładzić i zastąpić innymi stworzeniami, ale nie uczynił tego, ponieważ Sam po stworzeniu świata uznał, że wszystko co stworzył było bardzo dobre, a On nigdy się nie myli. On wie, że i co do człowieka się nie pomylił, tylko ten obdarzony Bożą inteligencją, jak przekorne dziecko, musi wpierw dotknąć i sparzyć się by uwierzyć, że to Bóg ma rację.

W końcu człowiek nigdy nie będzie jak Bóg i nigdy nie posiądzie wiedzy jaką On dysponuje, mimo iż Bóg nie poskąpił ludziom Swojej inteligencji. Jednak żeby wiedzieć, człowiek musi doświadczyć, Bóg wolny jest od doświadczeń, On sam jest mądrością i wiedzą, doskonałością, której nikt niczym i nigdy nie zdoła podważyć mimo usilnych starań wielu nie wierzących w Niego prześmiewców. Byli, są i będą ludzie, którzy nigdy od Boga nie odstąpią, bo Bóg stwarzając człowieka uznał go za bardzo dobre Swoje stworzenie, a On, pamiętacie? – nigdy się nie myli.

Z tego też powodu, jak sądzę, Bóg nie ukarał natychmiast śmiercią Kaina za to, że zabił on swojego brata, bo Kain wprawdzie czuł, że zrobił coś, co nie będzie się podobało Bogu, dlatego w pierwszym odruchu po zabiciu Abla ukrył się, ale nie rozumiał jeszcze dokładnie, że ten jego czyn był zbrodnią, czymś bardzo, bardzo złym, o czym Sprawiedliwy Stwórca człowieka wiedział.

Kain był w dziejach ludzkości pierwszym nie tylko bratobójcą, ale mordercą w ogóle, a Abel był nie tylko pierwszą ofiarą zbrodni, ale również pierwszym żniwem śmierci, której wypowiedzenie posłuszeństwa Bogu przez pierwszych ludzi otworzyło bramę do zaistnienie. Wolność i niezależność od Boga człowiek musiał okupić utratą doskonałości, niestety, a co za tym idzie sprowadził na siebie właśnie cierpienie, choroby i śmierć, co wynika z zapisu biblijnego o tym właśnie wydarzeniu. (Księga Rodzaju)

Nikt tego wtedy nie rozumiał, tak jak my rozumiemy to dzisiaj z perspektywy upływu czasu, ponieważ tak jak już pisałam wszystkie te pojęcia dla pierwszych ludzi były pojęciami abstrakcyjnymi. Po utraceniu życia w Raju i doskonałości dopiero uczyli się je rozumieć i nazywać przez doświadczenie zarówno swoje jak i swoich współbraci. I właśnie dlatego Bóg nie zabił Kaina od razu, ale skazał go na wygnanie ze społeczności. Dał mu czas by ten zrozumiał podłość swojego czynu i szansę do wyrażenia ewentualnego żalu i skruchy, czego pierwsi ludzie również musieli się dopiero uczyć. Przecież Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny. Dlatego Jego osąd nas ma zupełnie inny wymiar aniżeli nasz osąd drugiego człowieka czy siebie samych. Bóg zanim nas osądzi patrzy w nas, w nasze wnętrze, zagląda do naszej świadomości, ocenia pobudki serca.

Świadczy o tym to, że pozostawił on nam/wolnym ludziom w dokonywaniu własnych wyborów, otwartą furtkę do Niego. Każdy kto chce może ją odszukać i przejść przez nią, a On widząc jego skruszone serce wspaniałomyślnie przyjmie zbłąkanego na powrót w Swoim domu.

Mogę to przyrównać, dla lepszego zrozumienia, do ojca wypędzającego z domu krnąbrnego i nieposłusznego syna – skoro jesteś taki mądry, to idź i żyj na jedynie własny rachunek i wtedy zobaczymy jak sobie poradzisz!? Mądry syn po kilku potknięciach zaczyna rozumieć troskę ojca o niego wyrażaną zasadami i wymaganiami, żałuje swojego buntu i szuka drogi pojednania z ojcem, natomiast gdy jest on głupi, to dalej brnie w swojej głupocie i stacza się coraz niżej. Ojciec, jak to ojciec kocha swoje dziecko i dlatego wybaczając powracającemu, cieszy się tym mądrym synem przyjmując go z powrotem w swoim domu. Ubolewa natomiast nad stratą syna wtedy, gdy ten okazał się jednak być zatwardziałym głupcem zapatrzonym w swoje ego tak bardzo, że nie chce przyznać się do błędu nawet przed samym sobą. Przypuszczam, że bardzo go wtedy boli ta strata. Mnie by bolała, a ja jestem przecież tylko człowiekiem.

Tak sobie myślę, że Bóg bardzo nas kocha, skoro ciągle zostawia nam otwartą furtkę do siebie i nie zamyka się przed nami, że ciągle, cierpliwie daje nam szansę zrozumienia i powrotu, i wybacza nam naszą butę gdy okazując skruchę chcemy wrócić do Niego.

Tak! Zdecydowanie wolę stać po stronie tak bardzo kochającego mnie Boga. Wiem, że kto jak kto, ale On na pewno życzy mi tylko dobrze i chce mojego szczęścia. I chociaż nie wszystko jestem w stanie zrozumieć, wiem, moja logika podpowiada mi, że mogę ufać Bogu bezgranicznie, mimo czasami trudnych doświadczeń, ponieważ Jego sprawiedliwość, miłość i miłosierdzie są nieskończenie doskonałe, podobnie jak Jego chroniące mnie przed upadkiem morale. I jakoś tak łatwiej i raźniej jest iść przez życie wiedząc, że On jest tuż obok mnie i na każde moje zawołanie, w czasie dogodnym czy też nie, mi odpowie i przyjdzie z pomocą, olśni dobrą radą. Gdy On jest przy mnie, nigdy nie czuję się i nie jestem sama, nawet nie wiem co to jest samotność. I chwała niech będzie Mu za to. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz