środa, 2 października 2019

Co wspólnego ma światło z ciemnością?

Zarówno emigracja czy imigracja nie są niczym dobrym, moim zdaniem. Podróże, poznawanie świata jak najbardziej, ale nie stałe opuszczanie swojego kraju aby zamieszkać w jakimś innym. Podróże kształcą, ale emigracja czy imigracja okrada człowieka z jego tożsamości.

Nikt nie może być szczęśliwym w oderwaniu od swoich najbliższych. 

Wielu marzy o tym żeby wszyscy ludzie byli braćmi, żeby nie było granic ani podziałów, tylko jedność w Miłości, czyli w Bogu Ojcu, ponieważ Bóg jest Miłością. To bardzo piękne marzenie, ale tylko marzenie, niestety, dopóki ludzie się nie nawrócą ku Bogu Wszechmogącemu, Którego Imię jest JA JESTEM. 

Pomyśl o Ablu i Kainie, synach Adama i Ewy, których podzieliła zwykła zazdrość i jeden zabił drugiego. Stało się tak, ponieważ ludzie odłączyli się od Boga Ojca, który Jest Życiem i poszli za Jego przeciwnikiem, znaleźli sobie innego ojca, któremu na imię zabójca i kłamca. I tak jest do dzisiaj.

Jak więc widzisz, siłą rzeczy, jest to niemożliwe, aby wszyscy ludzie byli braćmi jednego Ojca, przynajmniej tak długo, jak długo będą się od Boga Wszechmogącego, Którego objawił nam Jezus Chrystus w Sobie, odwracać i odłączać się od Niego na własne życzenie.

Mówisz, nie ma Żyda ani Greka, w Kościele powinno się pielęgnować tę prawdę.

Zgadza się, nie ma Żyda ani Greka, natomiast są wierzący w Boga Ojca i niewierzący w Niego. Dla wierzących każdy człowiek jest bliźnim, dla niewierzących już nie. W Kościele pielęgnuje się tę prawdę, ale w świątyniach niewierzących już nie. Jako wierzący mamy kochać bliźniego swego, jak siebie samego, a wroga jeszcze bardziej, bo jeżeli kochamy tylko tych, którzy nas kochają, nic wielkiego nie czynimy.

Kochać wroga, to nie znaczy być wobec niego naiwnym, to nie znaczy dać się przez niego okradać, gwałcić, zabijać, pustoszyć nasze Świątynie i domy. Kochać wroga w końcu, to nie znaczy pozwalać mu deptać naszą wiarę.

Jezus Chrystus, będąc człowiekiem, kochał wszystkich ludzi, a jednak, gdy zaistniała taka potrzeba, piętnował ich złe uczynki nazywając je po imieniu. Nie bawił się w żadną poprawność polityczną. Wielu z tego powodu było zgorszonych i wielu nazywało Go bluźniercą, jednak Pan Jezus nie zrażał się tym, wprost przeciwnie, mówił, cytuję: "Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." (Źródło: Nowy Testament, Ew. wg. Św. Mateusza 7,21)

Czy Twoim zdaniem innowiercy nachodzący nasz chrześcijański świat, gwałcący nasze chrześcijańskie siostry, zabijający naszych pasterzy spełniają wolę Boga Ojca? A co wspólnego ma światło z ciemnością?

Chcesz być dla innowierców światłem, chcesz ich nawracać na wiarę w Prawdziwego Boga, w Boga Ojca, zostań jak Jezus Chrystus misjonarzem i na jakiś czas zostaw swoją Ojczyznę, jak On zostawił i jedź pomiędzy wroga, jak On to uczynił i głoś temu wrogowi Boga Prawdziwego, jak Jezus to robił, ale potem wróć do swojej Ojczyzny, jak On wrócił do Nieba, aby w niej nadal pełnić wolę Boga Ojca i zadbać o swoich najbliższych. Kto bowiem dba o wszystkich innych, a o najbliższych swoich zapomina, ten jest gorszy od niewierzącego. Dom takiego pustoszeje i staje się siedliskiem złego. Dobrze wiesz o tym.

We wszystkim mamy naśladować naszego Pana, Jezusa Chrystusa, a więc i w tym. On nie zapraszał wroga do nieba, ale zstąpił z Nieba do domu wroga i w jego domu czynił dobrze dla niego, aby Swoim świadectwem pozyskać go bez przymusu dla Imienia Boga Ojca, dla Chwały Jego.

Gdyby Królestwo Niebieskie miało być dla wszystkich, to Jezus Chrystus, Który nigdy nie kłamie, nie mówił by, że nie wszyscy do tego Królestwa wejdą. Gdyby wszyscy ludzie byli braćmi bez względu na wiarę jaką wyznają i pochodzenie, to Jezus nie podkreślałby znaczenia spełniania woli Jego Ojca, Który jest w Niebie, jako warunku wejścia do Jego Królestwa, nie nazywałby też nikogo wrogiem i nie ostrzegałby nas przed wilkami w owczych skórach. Tak więc, nie jesteśmy jednak synami jednego Ojca, które to kłamstwo propagują dzisiaj wrogowie Jezusa Chrystusa i Jego naśladowców, chrześcijan w celu zwiedzenia ich, w celu zabicia chrzescijaństwa również w naszym Kraju, tak jak to już zrobili w większości krajów na świecie. Imigracja innowierców ma im w tym dopomóc, dlatego jest czymś bardzo złym, również dla samych innowierców.

Nie na darmo Bóg Ojciec zburzył Wieżę Babel, pomieszał ludziom języki i rozproszył ich na cały świat aby tworzyli narody i w ten sposób wypełniali wolę Jego, zaludniając Ziemię i dbając o ten Dom (Ojczyznę), który On im dał w posiadanie. Bóg Ojciec zawsze wie co robi i nigdy się nie myli. Jest NIEZMIENNY. Amen!

Nauka o braterstwie wszystkich, o jednym narodzie i jednym globalnym kraju nie pochodzi od Boga Ojca, pochodzi od Nimroda zwiedzionego jak Ewa i Adam przez przeciwnika Boga Ojca, przez Lucyfera. 

4 komentarze:


  1. Przeniesiony komentarz Juneo Joan do mojego komentarza umieszczonego pod filmikiem Brata Tomasza Mantyk, zatytułowanego: "Poniedzielnik #67 Czego jeszcze potrzebujesz, aby się nawrócić?"

    @Karolina Kajtek Zgadzam się. Dobrze jest prześledzić kontekst jakiejś wypowiedzi. W tym przypadku cały werset z listu do Galacjan 3;28 brzmi:
    28. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. O kim mowa, że stanowią jedno? O tych, którzy wierzą w Chrystusa, co stawia sprawę jasno. Wierzący w Chrystusa nie powinni chodzić 'w jednym jarzmie' z niewierzącymi. Jak jest napisane w 2 liście do Koryntian 6:14 Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? 15. Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? 6. Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.17. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, I nieczystego się nie dotykajcie; A Ja przyjmę was 18. I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący;
    W Ewangelii Mateusza 18;15-17 jest ciekawy przekaz o tym, kto powinien i w jakich okolicznościach zostać potraktowany jak 'poganin i celnik'.
    Wydźwięk takiego potraktowania nie jest pozytywny i wskazuje, że poganie i celnicy nie mogli liczyć na względy uczniów Jezusa.
    (Pomijając niejasne stwierdzenie z wersetu 17, o 'doniesieniu Kościołowi', gdyż w tych czasach jeszcze tej instytucji nie było).
    Powyżej napisałaś do Marka Rejko: 'Marzysz o tym żeby wszyscy ludzie byli braćmi, żeby nie było granic ani podziałów, tylko jedność w Miłości, czyli w Bogu Ojcu, ponieważ Miłość napisałeś z dużej litery. To bardzo piękne marzenie, ale tylko marzenie, niestety, dopóki ludzie się nie nawrócą ku Bogu
    Ojcu.'
    Na tym właśnie polega nawrócenie, na podjęciu decyzji podążania w nowym kierunku, którym jest Bóg, którego Jezus Chrystus nazywał Ojcem. Oznacza ono zmianę dotychczasowego myślenia, i nie odbywa się w sferze uczuć, ani praktyk religijnych, to decyzja.
    Niestety, obserwując tendencje światowe, nie ma co liczyć, na to, że marzenia o tym, by 'wszyscy ludzie byli braćmi, żeby nie było granic, etc. mogły się ziścić siłami ludzkimi, wręcz przeciwnie, ale to już zapowiedziała Biblia, że wiara nie jest rzeczą wszystkich. Jak jest napisane w 2 liście do Tesaloniczan:
    2 Tes. 3:1. Na ostatek, bracia, módlcie się za nas, aby Słowo Pańskie krzewiło się i rozsławiało wszędzie, podobnie jak u was, 2. I abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych; albowiem wiara nie jest rzeczą wszystkich. 3. A wierny jest Pan, który was utwierdzi i strzec będzie od złego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeniesiony komentarz Mareka Rejko do mojego komentarza umieszczonego pod filmikiem Brata Tomasza Mantyk, zatytułowanego: "Poniedzielnik #67 Czego jeszcze potrzebujesz, aby się nawrócić?"

    Otóż, od 20 lat jestem imigrantem, coś o tym wiem. Oczywiście, nie wolno działać irracjonalnie (nierozumnie), ale również nie wolno zamykać serca. Czy niechrześcijanie nie mają większą szansę spotkać Jezusa w wierzącym kraju, np w Polsce? Zamknięte granice pozbawiają ich tej możliwości. A może boimy się konfrontacji. A może mamy jedynie uprzedzenia wobec innych, tak jak inni często mają uprzedzenia wobec nas, aż śmieszne, co np muzułmanie myślą o europejczykach (no bo widzą angielskich turystów, to potem myślą, że wszyscy są tacy sami; albo opinie kreują media, a wiadomo, rzetelnych medii nie dużo na tym świecie). Tak myślę, że każdy globalny kryzys (np ocieplenie) jest okazją, by ludzie sobie uświadomili, że są braćmi i siostrami jednego Ojca. Tylko tak ciężko nam ta nauka idzie, bo ciężko pokochać innego, który nie jest jak my. Racja, gdybyśmy otworzyli granicę, to duże prawdopodobieństwo, że by się skończyło jak z Jezusem, na krzyżu :/ Co ciekawe, ponoć muzułmanie na zachodzie są oporni wobec sekularyzacji, jak to robią, może to nasza niewiara... mam nadzieję, że Polsce uda się oprzeć, ale że to będzie siła, która będzie nawet przy otwartych granicach, by nie tyle obronić się przed tym, co chcę się wcisnąć, ale by móc promieniować z wewnątrz na cały świat (i tak się nawet dzieje, sam doświadczyłem odrodzenia, które wyszło z Polski).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem imigrantem od urodzenia i dlatego wiem co mówię. Nie, innowiercy wcale nie chcą spotkać Jezusa w krajach chrześcijańskich, oni chcą Jezusa zastąpić swoimi bogami, np. muzułmanie mają nakaz Mahometa aby islamizować cały świat i uczynić go poddanym Allachowi. I możesz być pewnym, że gdy już urosną w siłę, to będą ten nakaz spełniać i to bezwzględnie i bez litości. Wtedy nikt i nic ich przed tym nie powstrzyma. Sam, zresztą zauważyłeś, że muzułmanie na Zachodzie są oporni sekularyzacji, ja dodam, że nie tylko na Zachodzie. I tak jak nie poddają się sekularyzacji, tak samo nie przyjmą chrześcijaństwa, no chyba, że jedynie dla zmylenia przeciwnika, podobnie jak to wielu Żydów zrobiło, aby tego przeciwnika czujność uśpić, a potem sobie go podporządkować i jego mienie przejąć. Tak to działa, niestety.

      Chrześcijanie są światłem, o którym nauczał Jezus, a światło nie ma nic wspólnego z ciemnością. Po czym można rozpoznać, że tak właśnie jest? Po owocach. Jedynie chrześcijanie potrafią kochać bliźniego swego jak siebie samego, czyli bezinteresownie. Możesz mi w tym momencie zarzucić: No jak to? Przecież Zachód sprowadza tylu obcych w celu wykorzystania ich jako taniej siły roboczej, czyli nie jest wcale taki znowu bezinteresowny w okazywaniu miłości bliźniemu. Od razu odpowiadam, na ewentualny taki Twój zarzut: Tak, Zachód nie jest bezinteresowny w swojej polityce imigracyjnej, ale też Zachód już od dawna jest chrześcijański jedynie z nazwy.

      Nie, Polacy nie mają do obcych uprzedzeń, ale są roztropni, gdy zachowują ostrożność, tym bardziej, że nasza historia świadczy na rzecz tego, że mamy rację w tej kwestii.

      Wiem, co muzułmanie myślą i mówią na temat Europejczyków i samo to wystarczy abyśmy okazując miłość bliźniemu swemu nie zatracili samych siebie. Miłość bliźniego nie ma być ślepa, ma być roztropna. Nie wolno nam się zaprzęgać w jarzmo z niewierzącymi i to nie jest pusta przestroga.

      Gdy potrzebują oni pomocy, to im pomagajmy, ale tak jak to robiliśmy do tej pory, u nich, w ich kraju, na ich ziemi. Polacy to robią, że wspomnę chociażby Witolda Gadowskiego, który nie tak dawno uzbierał od Polaków ok. pół miliona złotych dla Kurdów w Iraku, bodajże i sam, osobiście im te pieniądze zawiózł i dopilnował aby były spożytkowane zgodnie z przeznaczeniem.

      To co robi Zachód, sprowadzając do Europy innowierców, to jest kręcenie bata nie tylko na samych siebie, ale i na tych nieszczęśników, którzy po opuszczeniu swoich domów zostawili je na pastwę obcych, którzy te domy i ich ziemię zgarną, bo nie będzie miał kto tego bronić, a na Zachodzie niestety nie znaleźli obiecanego Raju i ich frustracja tylko rośnie, co bardzo dobrze widać na przykładzie Francji, czy Szwecji. Ich dzietność jest imponująca i dlatego nie trzeba będzie długo czekać, dzięki demokracji, na przejęcie przez nich pałeczki w całej Europie, którą zasiedlają sobą bardzo intensywnie. Wtedy sami sobie zrekompensują, to czego ich Zachód, a ściślej mówiąc pani Merkel pozbawiła w ojczystych krajach ściągając ich do Europy zwodząc obiecankami Raju na Ziemi.



      Usuń
    2. Cd.
      To, że wszyscy ludzie są braćmi i siostrami, to jest wyssana z palca bajka dla naiwnych wymyślona przez marzycieli zglobalizowania świata, podobnie zresztą rzecz się ma z bajką o klimacie.

      Gdyby wszyscy ludzie byli braćmi bez względu na wiarę jaką wyznają i pochodzenie, to Jezus nie podkreślałby znaczenia spełniania woli Jego Ojca, Który jest w Niebie, jako warunku wejścia do Jego Królestwa, nie nazywałby też nikogo wrogiem i nie ostrzegałby nas przed wilkami w owczych skórach. Tak więc, nie jesteśmy jednak synami jednego Ojca, które to kłamstwo propagują dzisiaj wrogowie Jezusa Chrystusa i Jego naśladowców, chrześcijan w celu zwiedzenia ich, w celu zabicia chrześcijaństwa również w naszym Kraju, tak jak to już zrobili w większości krajów na świecie. Imigracja innowierców ma im w tym dopomóc, dlatego jest czymś bardzo złym, również dla samych innowierców.

      Nie na darmo Bóg Ojciec zburzył Wieżę Babel, pomieszał ludziom języki i rozproszył ich na cały świat aby tworzyli narody i w ten sposób wypełniali wolę Jego, zaludniając Ziemię i dbając o ten Dom (Ojczyznę), który On im dał w posiadanie. Bóg Ojciec zawsze wie co robi i nigdy się nie myli. Jest NIEZMIENNY. Amen!

      Nauka o braterstwie wszystkich, o jednym narodzie i jednym globalnym kraju, o totalnej kontroli wszystkiego nie pochodzi od Boga Ojca, Który stworzył nas istotami wolnymi, ale pochodzi od Nimroda, pioniera globalizacji, zwiedzionego jak Ewa i Adam przez przeciwnika Boga Ojca, przez Lucyfera.

      Usuń