sobota, 4 października 2025

Uwagi i pytania warte przypomnienia (?)

 

Prymas Stefan Wyszyński, zanim został prymasem w 1948 roku, już był niezłomnym opozycjonistą komunizmu. Już przed II wojną światową dał się poznać jako wybitny znawca i przeciwnik systemu komunistycznego. W 1938 roku ostrzegał, że, cytuję:

"Celem bolszewizmu jest ogólnoświatowy przewrót cywilizacyjny, wyniszczenie kultury chrześcijańskiej. Bolszewizm* jest prądem nie tylko społecznym, ale jest swego rodzaju prądem religijnym, sekciarskim, ateistycznym, prądem antychrystycznym." - koniec cytatu. 

Zatem, prymas Stefan Wyszyński, w 1938 roku, kiedy był jeszcze księdzem, nie miał żadnych złudzeń co do tego czym jest komunizm. Po roku 1948, gdy został nominowany przez papieża Piusa XII na prymasa, przez całe 33 lata swojej prymasowskiej posługi wytrwale opierał się komunistycznemu gwałceniu przyrodzonej wolności ludzkiej i komunizowaniu Polski. Był tak wielkim przeciwnikiem komunizmu, że stał się dla Polaków symbolem niezłomnego oporu wobec komunistycznej dyktatury, stał się przykładem tego oporu i dla Kościoła i dla narodu polskiego. 
A co mamy dzisiaj?
Czy zamiast oczekiwanej wolności po przewrocie "Solidarnościowym" w latach 80-tych ubiegłego stulecia, nie spotkał nas powrót tego potwora, jakim jest komunizm, chociaż w nieco odmiennej, bo brukselskiej szacie? 
Czy nadal nie podlegamy centralnemu zarządzaniu?
Czy nadal nie gwałci się naszej przyrodzonej nam wolności ludzkiej i to w jeszcze bardziej wyrafinowany sposób niż to robiła Moskwa?
Czy nie gwałci się naszej prywatności w coraz to bardziej butny, bezpardonowy sposób?
Czy nie rozbija się naszych rodzin, a jakże, dla ich "dobra"?
Czy nie narzuca się nam "jedynie poprawnego" myślenia takimi narzędziami jak "poprawność polityczna"* czy też "mowa nienawiści"*?
Czy przemoc psychiczna nie jest równa przemocy fizycznej?
Co zatem jest w kołchozie brukselskim czego nie było w kołchozie moskiewskim?
Warunki i okoliczności się zmieniły, lecz zachodzą pytania: 
Czy aby nie na gorsze, zważywszy na to, że tym razem wróg ludzkości działa bardziej podstępnie i z ukrycia, pod pięknymi lecz pustymi hasłami, takimi jak chociażby prawa i dobro człowieka, których współczesny człowiek jest jednak paradoksalnie i notorycznie pozbawiany w imieniu prawa i oczywiście dla jego "dobra"?
Czy dzisiejszy brukselski kołchoz nie walczy z Bogiem i z Kościołem na różne sposoby?
Czy nie demoralizuje i nie deprawuje w podstępny sposób i niby w trosce o prawa mniejszości, społeczeństw wchodzących w skład tego nowego tworu komunistycznego, jakim jest kołchoz brukselski?
No właśnie!
A przecież prymas Stefan Wyszyński wyraźnie nas ostrzegał przed ogólnoświatowym przewrotem cywilizacyjnym, przed wyniszczeniem kultury chrześcijańskiej, do czego to komunizm zmierza.
A przecież Pan Jezus Chrystus nauczał nas, cytuję z Ew. Mat.7, 20":
". . . poznacie ich po ich owocach." - koniec cytatu.
I moim zdaniem, to stwierdzenie Pana Jezusa odnosi się nie tylko do fałszywych proroków, ale i do systemów politycznych obiecujących ludzkości raj na ziemi bez Boga, ukrywających jednocześnie przed ludzkością, że ten "raj" na ziemi w ich reżyserii i wydaniu oznacza ucisk i zniewolenie, czyli piekło.

---------------------
*Bolszewizm - sowiecki komunizm.
*"poprawność polityczna" - zmuszanie do kłamstwa.
*"mowa nienawiści" - zamykanie ust samodzielnie myślącym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz