Prawda. Gdy patrzę na swoje życie, widzę tę prawdę powtarzającą się w nim co jakiś czas. Co jakiś czas, bowiem, muszę nagle porzucić wszystko, do czego zdawało mi się, że przywykłam zbyt mocno. I robię to, chociaż nie zawsze rozumiałam sens tego.
Gdy przyszło zrozumienie, że to, co zostawiam za sobą jest tylko przemijającą marnością, która odegrała już swoją rolę w moim życiu, że znaczy jedynie tyle, co potrzeba chwili, nauczyłam się nie przywiązywać do rzeczy. Nauczyłam się, że to, gdzie jestem i jak długo w miejscu tym zagoszczę nie ma większego znaczenia, ponieważ wszędzie gdzie jestem i tak jestem tylko wędrowcem przez życie, obcą, a jednak zawsze jakby u siebie. Idę więc tam, gdzie prowadzi mnie Bóg.
Jedyne miejsce za którym tęsknię nie jest stąd, nie jest ziemskie, a jedyną osobą, którą kocham ponad wszystko jest Ten, który Jest od zawsze i wszędzie, Bóg, w Trójcy Świętej Jedyny. Mój Pan, mój Król, moja siła, mój oddech, moje oczy, moje serce, schronienie, skała, moje jestestwo, które zaistniało dzięki Niemu i w Nim, w moim Bogu. Wszystko więc co mogę, czym i kim jestem, jaka jestem, dokąd zmierzam i po co, wszystko to mogę przez Niego i w Nim, w Bogu Ojcu i w Jezusie Chrystusie, Panu i Zbawicielu moim, który wzmacnia mnie Duchem Świętym abym kochając Go, nie zapomniała o miłości do moich najbliższych i do ludzi.
Miłość jest potęgą, zadziwiającą w swojej delikatności siłą, mocą, która, gdy wypełni sobą istotę ludzką jest w stanie zmienić ją z bestii na pięknego człowieka, na obraz Boży, oddając tym chwałę swojemu Stwórcy, który jest Miłością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz