Moralność Boża wypływa nie tyle z Dekalogu, co z poznawania Boga i nawiązywania z Nim szczerej i prawdziwej relacji. W miarę tego poznawania rodzi się w człowieku poczucie obowiązku postępowania moralnie na każdej płaszczyźnie życia, a więc w stosunku do siebie samego i do drugiego człowieka, do Ojczyzny, rodziny, do pracy i pracodawcy.
Obowiązek ten wypływa nie z nakazów i zakazów, a głównie z miłości do Boga i z wiary w złożone przez Niego człowiekowi obietnice czerpania z tej miłości mądrości postępowania, mianowicie:
- Nie będziesz chciał postępować niemoralnie, bo kochasz Boga!
To jest to, co zawiera w sobie Dekalog - obietnice wolnego wyboru. Gdy poznasz i pokochasz Boga, to już nie będziesz chciał np. kraść, cudzołożyć, kłamać, żyć w nieczystości i będzie to twój świadomy, nie przymuszony wybór, wybór wolnego człowieka, nad którym prawo nie ma mocy, ponieważ będzie ono wypisane w sercu jego.
Z czasem, dla człowieka wierzącego i znającego Boga, moralność staje się czymś zupełnie naturalnym, czymś pozbawionym przymusu i strachu, a zatem staje się prawdziwą wartością o cechach niezłomności, a zarazem pokory.
Dekalog zatem, sam w sobie nie jest żadnym zbiorem nakazów i zakazów, a raczej jest zbiorem obietnic Bożych. Obietnice te są zapewnieniem, że gdy człowiek pozna Boga, pokocha Go.
Ta miłość pobudzi człowieka do tego, że będzie on postępował moralnie, ponieważ tylko znajomość Boga i miłość, zarówno do Niego, jak i do ludzi powoduje, że prawo ma rzeczywistą siłę obowiązującą i sprawczą w życiu człowieka.
Błędem jest więc, moim zdaniem, sprowadzać moralność Bożą do przykazań i nakazów, do Dekalogu, który bez znajomości Boga i miłości do Niego, jest jedynie siewcą przymusu podyktowanego strachem przed karą, a więc nie jest w stanie uchronić człowieka przed pokusami i grzeszeniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz