Przeniesiona odpowiedź kadgam na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Przeciętny Człowiek, zatytułowanym: "Jak się rozwijać i zarabiać więcej pieniędzy?"
jeśli będziesz się sama utrzymywać to się dowiesz.
@kadgam A Tobie się wydaje, że kto mnie utrzymuje, jak nie ja sama z mojej własnej pracy? Może trudno jest Ci to pojąć, ale to co zarabiam absolutnie mi wystarcza. Nie każdy marzy jedynie o kasie, szczególnie w czasach, gdy państwo jest największym złodziejem. Mam wybór, więc wybieram zadowalać się tym, co mam. Nie zadłużam się pod żadnym pozorem, bo i po co? Gdy na początku mojej kariery zawodowej nie było mnie stać na mieszkanie, to wynajmowałam, można powiedzieć, dosłownie norę. Mały pokój na skraju miasta, z ubikacją na podwórzu, a wodę musiałam nosić sobie w wiaderku z sąsiedniego budynku. Te doświadczenia w niczym mi nie zaszkodziły i nie zabiły mnie jak widać, a czego obawiała się nawet moja Mamcia. Uczyłam się gospodarować swoimi dochodami przez doświadczenie ich braku, to znaczy, że w pierwszym miesiącu, wypłaty wystarczyło mi do jego połowy, w drugim, na trzy tygodnie, w trzecim, na styk, a w czwartym, to już odłożyłam sobie co nie co. Ciężkie warunki mieszkaniowe nauczyły mnie natomiast radzić sobie w każdej sytuacji bez paniki. I tak kroczek po kroczku, cierpliwie i z wiarą, nie porównując siebie z innymi i nie zazdroszcząc innym doszłam do punktu, w którym nadal uważam, że pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze. Dzięki temu wiem, że żyję i co to w ogóle jest życie, jestem wolnym człowiekiem. Praca jest dla mnie, a nie ja dla pracy. Nie powiem, że nie wzbudzam takim nastawieniem zdziwienia, a nawet zazdrości wśród moich współpracowników, którzy z braku umiaru w konsumpcji i cierpliwości wprzęgli siebie w bankowe niewolnictwo. Mnie stać na pracę w niepełnym wymiarze, a ich nie. Nauczyłam się żyć skromnie i to jest dodatkowy plus, a nadmiarem zarobionej kasy dzielę się chętnie z bliskimi, którzy mają większe potrzeby od moich. I jest mi z tym bardzo dobrze. Kocham życie, ludzi, naturę i przede wszystkim Boga. I jak narazie i dzięki Bogu niczego mi nie brakuje, a nawet dziwię się, że mam aż tak wiele.
Przeniesiona odpowiedź rezik007 na ten mój komentarz:
@Karolina Kajtek super "post". Pod koniec się uśmiechnąłem. Dzięki że się tym podzieliłaś ze światem w odpowiedzi na "głupi" komentarz. Wszystkiego dobrego ;)
Przeniesiona odpowiedź Monika S na ten mój komentarz:
Słusznie. Mam to samo podejście do życia jak i ty. :) Oczywiście nie spotyka się to z aprobatą bliskich i wogóle, jednak robię to co uważam za właściwe. Mając mniej czuję się bardziej szczęśliwa, bo mniej rzeczy tym mniej zmartwień.
Przeniesiona odpowiedź kadgam na ten mój komentarz umieszczony pod filmikiem zapodanym przez Przeciętny Człowiek, zatytułowanym: "Jak się rozwijać i zarabiać więcej pieniędzy?"
OdpowiedzUsuńjeśli będziesz się sama utrzymywać to się dowiesz.
@kadgam
UsuńA Tobie się wydaje, że kto mnie utrzymuje, jak nie ja sama z mojej własnej pracy? Może trudno jest Ci to pojąć, ale to co zarabiam absolutnie mi wystarcza. Nie każdy marzy jedynie o kasie, szczególnie w czasach, gdy państwo jest największym złodziejem.
Mam wybór, więc wybieram zadowalać się tym, co mam. Nie zadłużam się pod żadnym pozorem, bo i po co?
Gdy na początku mojej kariery zawodowej nie było mnie stać na mieszkanie, to wynajmowałam, można powiedzieć, dosłownie norę. Mały pokój na skraju miasta, z ubikacją na podwórzu, a wodę musiałam nosić sobie w wiaderku z sąsiedniego budynku.
Te doświadczenia w niczym mi nie zaszkodziły i nie zabiły mnie jak widać, a czego obawiała się nawet moja Mamcia.
Uczyłam się gospodarować swoimi dochodami przez doświadczenie ich braku, to znaczy, że w pierwszym miesiącu, wypłaty wystarczyło mi do jego połowy, w drugim, na trzy tygodnie, w trzecim, na styk, a w czwartym, to już odłożyłam sobie co nie co.
Ciężkie warunki mieszkaniowe nauczyły mnie natomiast radzić sobie w każdej sytuacji bez paniki. I tak kroczek po kroczku, cierpliwie i z wiarą, nie porównując siebie z innymi i nie zazdroszcząc innym doszłam do punktu, w którym nadal uważam, że pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze.
Dzięki temu wiem, że żyję i co to w ogóle jest życie, jestem wolnym człowiekiem.
Praca jest dla mnie, a nie ja dla pracy. Nie powiem, że nie wzbudzam takim nastawieniem zdziwienia, a nawet zazdrości wśród moich współpracowników, którzy z braku umiaru w konsumpcji i cierpliwości wprzęgli siebie w bankowe niewolnictwo. Mnie stać na pracę w niepełnym wymiarze, a ich nie.
Nauczyłam się żyć skromnie i to jest dodatkowy plus, a nadmiarem zarobionej kasy dzielę się chętnie z bliskimi, którzy mają większe potrzeby od moich. I jest mi z tym bardzo dobrze. Kocham życie, ludzi, naturę i przede wszystkim Boga. I jak narazie i dzięki Bogu niczego mi nie brakuje, a nawet dziwię się, że mam aż tak wiele.
Przeniesiona odpowiedź Rafał Wolf na ten mój komentarz:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek brawo :)
Przeniesiona odpowiedź rezik007 na ten mój komentarz:
OdpowiedzUsuń@Karolina Kajtek super "post". Pod koniec się uśmiechnąłem. Dzięki że się tym podzieliłaś ze światem w odpowiedzi na "głupi" komentarz. Wszystkiego dobrego ;)
Przeniesiona odpowiedź Monika S na ten mój komentarz:
OdpowiedzUsuńSłusznie. Mam to samo podejście do życia jak i ty. :) Oczywiście nie spotyka się to z aprobatą bliskich i wogóle, jednak robię to co uważam za właściwe. Mając mniej czuję się bardziej szczęśliwa, bo mniej rzeczy tym mniej zmartwień.