Może wyda Ci się to dziwne, albo niezrozumiałe, ale czasami, a nawet bardzo często pomoc od Boga przychodzi właśnie przez cierpienie. Zobrazuję Ci to tak:
Karcenie dziecka jest bardzo bolesne i dla dziecka i dla rodzica tego dziecka. Powoduje cierpienie, ale jest konieczne, wręcz niezbędne w ciągu lat dorastania dziecka. Kształtuje je na porządnego człowieka, ponieważ jest podyktowane miłością rodzica. Rodzic, który nie karci swojego dziecka, nie kocha go. Karcenie to nie jedynie rózga, ale przede wszystkim słowo, żywe, kształtujące i formujące osobowość. Karcenie to miłość, chociaż wydaje się to być paradoksem.
Cierpienie to forma takiego właśnie karcenia z miłością. Bóg Ojciec dopuszcza do niego ponieważ chce uchronić cierpiącego przed czymś jeszcze gorszym, przed cierpieniem nie pochodzącym od dopustu Boga Ojca.
Moja śp. Mamcia zawsze, przy okazji spadającego na mnie cierpienia przez jej miłość, mówiła do mnie tak: "Córko, lepiej ja teraz ciebie skarcę moją miłością, niż w przyszłości obcy mieliby ciebie karcić swoją nienawiścią."
Karcenie dziecka jest bardzo bolesne i dla dziecka i dla rodzica tego dziecka. Powoduje cierpienie, ale jest konieczne, wręcz niezbędne w ciągu lat dorastania dziecka. Kształtuje je na porządnego człowieka, ponieważ jest podyktowane miłością rodzica. Rodzic, który nie karci swojego dziecka, nie kocha go. Karcenie to nie jedynie rózga, ale przede wszystkim słowo, żywe, kształtujące i formujące osobowość. Karcenie to miłość, chociaż wydaje się to być paradoksem.
Cierpienie to forma takiego właśnie karcenia z miłością. Bóg Ojciec dopuszcza do niego ponieważ chce uchronić cierpiącego przed czymś jeszcze gorszym, przed cierpieniem nie pochodzącym od dopustu Boga Ojca.
Moja śp. Mamcia zawsze, przy okazji spadającego na mnie cierpienia przez jej miłość, mówiła do mnie tak: "Córko, lepiej ja teraz ciebie skarcę moją miłością, niż w przyszłości obcy mieliby ciebie karcić swoją nienawiścią."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz