Kontakt z Bogiem Ojcem można mieć zawsze. Można z Nim rozmawiać nieustannie i wszędzie, nawet jadąc rowerem, zmywając naczynia, czy wykonując jakąkolwiek pracę fizyczną.
On Jest i kocha, jest naszym Ojcem, stoi tuż obok każdego z nas, Jest w nas i czeka aż to zauważymy i po prostu przyjmiemy Jego obecność za pewność, że On Jest, jest konkretną osobą, której bardzo zależy na nas, na naszym szczęściu, która uwielbia dawać nam Swój czas, uwielbia gdy przychodzimy do Niego dosłownie ze wszystkim, z tym co nas cieszy i z tym co nas boli, gdy przeżywamy siebie, swoje życie razem z Nim.
Wcale nie wymaga od nas, jak to kochający Ojciec ma w zwyczaju, abyśmy ciągle padali przed Nim na kolana i bili pokłony z obawą i lękiem w sercu, nie. Wystarczy wejść do komnaty swojego serca i w jej ciszy szukać Boga Ojca Wszechmogącego, szukać kontaktu z Nim, a On natychmiast pozwala nam Siebie odnaleźć.
Mamy być jak dzieci, nauczał Jezus, ufni jak dzieci, spontaniczni jak dzieci, przychodzący do Boga Ojca w porę i nie w porę, jak dzieci, bez zastanowienia, bez rozumienia, że Ojciec jest w tej chwili czymś bardzo zajęty i być może nie ma dla nas czasu, że rozgniewamy Go naszą nachalnością.
Nie, Bóg Ojciec zawsze ma dla nas czas, kto twierdzi inaczej, ten nie zna Boga Ojca.
Pamiętajmy, że On Jest Miłością i zawsze spogląda na nas z miłością, a gdy musi nas skarcić, to również posługuje się miłością, tak jak kochajacy rodzice to robią w stosunku do swoich dzieci, dla ich dobra.
Czasami Bóg Ojciec dopuszcza abyśmy cierpieli, dopuszcza by dotknęło nas zło. Dzieje się tak wtedy, gdy nie trafiają do nas Jego argumenty, typu: Nie dotykajcie pieca (grzechu), bo się sparzycie, lub wtedy, gdy chce nas zawrócić z drogi, która nie jest dobra dla nas, ale my upieramy się przy swoim i nadal kroczymy po niej, bo przecież wydaje nam się, że wiemy lepiej, poza tym wiemy, że Bóg Ojciec niczego nam nie narzuci, bo stworzył nas wolnymi istotami.
Wykorzystujemy ten fakt naszym egoizmem, a potem mamy pretensje do Boga Ojca zamiast do siebie. Gdy ponosimy konsekwencje własnych wyborów krzyczymy wtedy: Boże gdzie jesteś? ... albo: Dlaczego to mnie spotyka? ... albo: Gdybyś istniał, nie dopuściłbyś do tego! Tym czasem możemy mieć jedynie do samych siebie pretensje, a nie do Boga Ojca, ponieważ poszliśmy za głosem, który nie pochodził od Niego. Dlaczego?
Ponieważ nikt nie może rozpoznać głosu Boga Ojca, kto wpierw nie nawiązał z nim poufnej, a więc przyjacielskiej bliskości, kto rozmawia z Nim jedynie na klęczkach, kto podchodzi do Niego ze strachem i obawami zamiast z miłością i pełnym zaufaniem i nie ważne na klęcząco, siedząco, czy leżąco, w biegu, czy podczas jazdy na rowerze. Bóg Ojciec nie jest małostkowy.
On Jest i kocha, jest naszym Ojcem, stoi tuż obok każdego z nas, Jest w nas i czeka aż to zauważymy i po prostu przyjmiemy Jego obecność za pewność, że On Jest, jest konkretną osobą, której bardzo zależy na nas, na naszym szczęściu, która uwielbia dawać nam Swój czas, uwielbia gdy przychodzimy do Niego dosłownie ze wszystkim, z tym co nas cieszy i z tym co nas boli, gdy przeżywamy siebie, swoje życie razem z Nim.
Wcale nie wymaga od nas, jak to kochający Ojciec ma w zwyczaju, abyśmy ciągle padali przed Nim na kolana i bili pokłony z obawą i lękiem w sercu, nie. Wystarczy wejść do komnaty swojego serca i w jej ciszy szukać Boga Ojca Wszechmogącego, szukać kontaktu z Nim, a On natychmiast pozwala nam Siebie odnaleźć.
Mamy być jak dzieci, nauczał Jezus, ufni jak dzieci, spontaniczni jak dzieci, przychodzący do Boga Ojca w porę i nie w porę, jak dzieci, bez zastanowienia, bez rozumienia, że Ojciec jest w tej chwili czymś bardzo zajęty i być może nie ma dla nas czasu, że rozgniewamy Go naszą nachalnością.
Nie, Bóg Ojciec zawsze ma dla nas czas, kto twierdzi inaczej, ten nie zna Boga Ojca.
Pamiętajmy, że On Jest Miłością i zawsze spogląda na nas z miłością, a gdy musi nas skarcić, to również posługuje się miłością, tak jak kochajacy rodzice to robią w stosunku do swoich dzieci, dla ich dobra.
Czasami Bóg Ojciec dopuszcza abyśmy cierpieli, dopuszcza by dotknęło nas zło. Dzieje się tak wtedy, gdy nie trafiają do nas Jego argumenty, typu: Nie dotykajcie pieca (grzechu), bo się sparzycie, lub wtedy, gdy chce nas zawrócić z drogi, która nie jest dobra dla nas, ale my upieramy się przy swoim i nadal kroczymy po niej, bo przecież wydaje nam się, że wiemy lepiej, poza tym wiemy, że Bóg Ojciec niczego nam nie narzuci, bo stworzył nas wolnymi istotami.
Wykorzystujemy ten fakt naszym egoizmem, a potem mamy pretensje do Boga Ojca zamiast do siebie. Gdy ponosimy konsekwencje własnych wyborów krzyczymy wtedy: Boże gdzie jesteś? ... albo: Dlaczego to mnie spotyka? ... albo: Gdybyś istniał, nie dopuściłbyś do tego! Tym czasem możemy mieć jedynie do samych siebie pretensje, a nie do Boga Ojca, ponieważ poszliśmy za głosem, który nie pochodził od Niego. Dlaczego?
Ponieważ nikt nie może rozpoznać głosu Boga Ojca, kto wpierw nie nawiązał z nim poufnej, a więc przyjacielskiej bliskości, kto rozmawia z Nim jedynie na klęczkach, kto podchodzi do Niego ze strachem i obawami zamiast z miłością i pełnym zaufaniem i nie ważne na klęcząco, siedząco, czy leżąco, w biegu, czy podczas jazdy na rowerze. Bóg Ojciec nie jest małostkowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz