środa, 4 grudnia 2013

Do czego zmierza współczesny człowiek?

Przyznam się, że aż boję się moich własnych myśli skonfrontowanych z rzeczywistością. Faktem jest niezaprzeczalnym, że współczesna nam rzeczywistość stoi pod znakiem, z jednej strony okupacji ekonomicznej, z drugiej zaś utopijnej wolności prowadzącej człowieka donikąd. Czyżby kolejna cywilizacja chyliła się ku upadkowi? Ekonomiczna okupacja, moim zdaniem, prędzej czy później doprowadzi do całkowitej dewastacji środowiska naturalnego i do ogólnoświatowego krachu, utopijna wolność natomiast zniszczy wszystkie wartości, jakimi kieruje się człowiek i w rezultacie zgubi go.

Wolność nie okrojona granicami i pozbawiona hamulców to nie jest wolność, to jest tylko utopia, a więc coś co nie istnieje. Człowiek zmierzając do tego czegoś nieistniejącego całkowicie siebie zatraci. Przestając rozumieć co jest dla niego naprawdę dobre, a co złe powoli ale skutecznie będzie unicestwiał samego siebie. Do tej pory strażnikiem granic nie do przekroczenia dla człowieka była wiara w Boga, chcę przez to powiedzieć, że dzięki niej człowiek potrafił sam siebie kontrolować/pilnować, trzymać w ryzach, a więc był naprawdę wolnym człowiekiem – tak sądzę. Kierując się Dekalogiem/Prawem Bożym i otrzymaną od Niego wolną wolą w rzeczywistości sam o sobie decydował.

Obecnie wyśmiewana i negowana wiara jest zastępowana świeckością „jedynej i nieomylnej” władzy ludzkiej opartej na nauce podważającej istnienie Stwórcy Wszechświata i Jego mierniki moralności. Władzy, która samą siebie usadawia na świeczniku świata, chcąc w ten sposób zająć miejsce Boga. Przerwany został łańcuch tworzący jedyną, logiczną całość, doskonałość w swojej formie – koło zamknięte, w którym ludzkość, mimo wszystko, mogła się, wsparta inteligencją Bożą, rozwijać i pod Jego niewidzialnym kierownictwem czuć się w miarę bezpieczna i wolna w podejmowaniu swoich decyzji.

Dzisiaj dominuje hasło „Hulaj duszo, piekła nie ma!” – czy aby na pewno go nie ma?

Wolność nie okrojona granicami nie istnieje, tak jak nie istniał by nasz świat bez szczelnej powłoki ozonowej. Niszcząc więc wiarę człowieka w Boga i zabierając mu w ten sposób jego wolność, trzeba czymś wypełnić to nagle opustoszałe miejsce, najlepiej zrobić to przy pomocy iluzji wolności. Dlaczego iluzji? Ponieważ dzisiejsza, pozbawiona moralności Bożej wolność to tylko fatamorgana - złudzenie, którego ludzkość stała się więźniem. Człowiek już sam nie wybiera i nie decyduje o tym, co jest dla niego dobre, a co złe, to mu się narzuca takim między innymi narzędziem jak tolerancja. Co to jest tolerancja? To jest nic innego, jak zezwolenie na i akceptowanie wyzysku człowieka przez człowieka na wszystkie możliwe sposoby we współczesnym „wolnym” świecie.

Właśnie dlatego potrzebna jest w dobie obecnej tak bardzo rozbudowana inwigilacja/ kontrola dosłownie wszystkich i wszystkiego, bo wraz z wiarą w Boga znika wiara jednego człowieka w uczciwość drugiego człowieka. Świat bez wiary w Boga staje się więc jakąś mroczną czeluścią, w której wszystkich stać na wszystko, bo jedyny prawdziwy hamulec przed zezwierzęceniem się człowieka – wiara w Boga – został podważony.

Tak jak życie na planecie Ziemi jest możliwe jedynie dzięki obiegowi zamkniętemu, tak człowieka istnienie, uważam, jest możliwe jedynie dzięki nie przerwanej więzi z doskonałością - Bogiem Wszechmogącym. Gdy ta więź zostaje przerwana, człowiek zostaje odcięty od źródła prawdziwego życia i karmiony różnymi science fiction ideami miota się między różnymi skrajnościami, jak zwierzyna w potrzasku, by w rezultacie zakończyć swój ziemski bieg ginąc w nicości, w próżni jaką sam sobie stworzył swoją butą i zarozumiałością.

1 komentarz:

  1. Czesc
    Nasza planeta ma odpowiedni warunki do zycia ludzkiego. To co sie dzieje teraz prowadzi do eliminacji tych warunkow.

    OdpowiedzUsuń