czwartek, 7 listopada 2013

Gdzie szukać szczęścia?


Większości z nas życie spłatało nie jednego figla, nie potoczyło się wg naszych planów i marzeń. Pomijając zawieruchy historyczne, uważam jednak, że najczęściej sami jesteśmy sobie winni gdy tak się dzieje, że w jakimś sensie płacimy za dokonywanie złych wyborów, za ignorancję wieku młodzieńczego, za odkładanie do jutra tego, co można było zrobić dziś, za lenistwo i brak ambicji, w końcu za lekkomyślność. Jeżeli w rezultacie tego nasze życie skrzywiło się nam, to nie możemy za to obwiniać całego świata, ale jedynie samych siebie.

Wyjście z tego jest jedno, moim zdaniem  – przyznać się przed samym sobą do porażki, zaakceptować to i zacząć robić dobry użytek ze zdobytych doświadczeń i z tych talentów, które pozostały nam do naszej dyspozycji. Nigdzie nie jest napisane, że być woźnym lub jakimś innym nisko opłacanym niewykwalifikowanym pracownikiem to jakieś straszne jest nieszczęście, jakiś wstyd. Żadna uczciwa praca człowieka nie hańbi, tak uczyli mnie moi rodzice zdegradowani z panów do robotników z dożywotnim skazaniem na niski status społeczny w PRL-owskiej rzeczywistości, a prawdziwego bogactwa nie przelicza się na pieniądze ponieważ ono jest w nas, w człowieku.

No, ale różni ludzie różnie reagują na swoje życiowe niepowodzenia. Najgorzej jest tym, moim zdaniem, ze zbyt wygórowanym własnym ego nie popartym realną samooceną i oceną otaczającej nas rzeczywistości. Moi rodzice nauczyli mnie, że gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma i próbuje się to zmienić na lepsze, ale nie za wszelką cenę, nie za cenę upodlenia innych ludzi, czy siebie samych.

Kiedyś odwiedzili nas kuzynostwo ze Stanów. Była późna wiosna, bardzo ciepła. Do kolacji nakryłam w ogrodzie, zapaliłam świece, było pięknie, nastrojowo i tak bardzo rodzinnie, wszyscy czuliśmy się zadowoleni i szczęśliwi. W pewnym momencie, kuzyn mówi do nas: „W Stanach taki wieczór, w ogrodzie z rodziną przy kolacji już dawno sprowokowałby jakiegoś psychopatę, który zacząłby najzwyczajniej w świecie strzelać do tego szczęścia, ze zwykłej tylko zawiści, że on tak nie ma.”

Moim zdaniem każdy człowiek może być szczęśliwy bez zazdroszczenia innym. Musi tylko tego chcieć, musi tylko zrozumieć, że tego szczęścia należy szukać u siebie, w sobie samym bez porównywania się z innymi.

2 komentarze:

  1. Teoretycznie niby tak, ale w praktyce to juz roznie to bywa z tym szczesciem. ;) Niestety ja mysle ze nie zawsze mamy wplyw na to czy jestesmy szczesliwi czy nie. Wiele nie zalezy od has samych.

    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadza się, dzisiejsza rzeczywistość wielu ludzi jest beznadziejna chociaż w niczym nie zawinili! Weźmy np. bezrobotnych, którzy stracili pracę dlatego, że ich firma splajtowała, albo bezdomnych, którzy stracili wszystko, cały swój dobytek w jakiejś katastrofie naturalnej.

      Szczególnie w tym ostatnim przypadku trudno jest mówić o tym, żeby szukać szczęścia w sobie, ponieważ wiadomo, że się go tam nie znajdzie, przynajmniej przez pierwszy okres po tak dotkliwej stracie i traumie. Jednak czas goi rany i wtedy znowu zależeć będzie to od nas. Chcę przez to powiedzieć, że gdy człowiek chce, to z każdej sytuacji, nawet z tej najcięższej, najtrudniejszej wyjdzie na prostą i to często bardzo wzmocniony i bogatszy o nowe doświadczenia, które paradoksalnie pomagają mu dostrzegać to, co w życiu jest najważniejsze i co nie rozerwalnie wiąże się ze szczęściem, a czego przed poniesioną stratą nie dostrzegał.

      Szczęścia, co podtrzymuję, jednak należy szukać blisko siebie, w sobie samym. To są te małe chwilki, z których składa się nasze życie. Gdyby nie były one przeplatane łzami i bólem, może nigdy nie zrozumielibyśmy co to jest szczęście?

      Pozdrawiam
      Karolina

      Usuń